Podkład

Polecam

Powiew świeżości z Le Petit Marseillais

Powiew świeżości z Le Petit Marseillais

Markę Le Petit Marseillais możecie dość często spotkać na moim blogu, bo dostaję się do ich kolejnych kampanii ambasadorskich, co mnie bardzo cieszy, bo poza jedną wpadką z żelem truskawkowym, reszta ich produktów jest naprawdę godna polecenia.

Tym razem kampania była pod hasłem przewodnim Poczuj świeżość natury i miała wypromować najnowszy produkt marki, czyli dezodoranty. Ja byłam bardzo wyrywna i jeszcze zanim wiedziałam  o kampanii, to już zdążyłam kupić dwa produkty, w wersji morskiej i waniliowej.

A oto co było w paczce od Le Petit Marseillais:


Kampania LPM

Ja widać, są dwa dezodoranty i dwa żele w tych mniejszych pojemnościach. Ideą kampanii było podzielenie się zestawem z przyjaciółką, która u mnie okazała się Babcia, do której powędrowała wersja o zapachu kwiatu pomarańczy. Dla mnie została moja ukochana Biała Brzoskwinia                    i Nektarynka.


Bardzo mnie ucieszyło, że w paczce był akurat ten zapach, bo to mój zdecydowany faworyt wśród produktów LPM i jeden z tych tradycyjnych żeli, do których wracam. Brzoskwiniowe zapachy to moja słabość, podobnie jak wiśniowe czy arbuzowe. Jest więcej niż pewne, że taki kosmetyk prędzej czy później u mnie wyląduje. Dezodorant brzoskwiniowy akurat nie był osiągalny podczas moich zakupów, więc tym bardziej fajnie, że był w paczce.


Żel ładnie pachnie, dobrze się pieni i nie podrażnia. Sam zapach jednak nie utrzymuje się długo, więc wzbogacenie gamy o dezodorant było świetnym pomysłem.

Klasyczne dezodoranty stosuję od niedawna, bo do tej pory zawsze preferowałam antyperspiranty w sztyftach, kulkach itd. Zauważyłam jednak, że zaczęły mnie trochę podrażniać, więc przerzuciałam się na psikacze i to LE Petit Marseillais to druga marka, którą stosuję.


Dezodorant Biała Brzoskwinia ma przyjemny i delikatny brzoskwiniowy zapach, który jest wyczuwalny jeśli na przykład podnosimy ręce do góry. Na pewno chroni przed przykrym zapachem potu i przed samym potem, jeśli się za bardzo nie ruszamy. Ja codziennie ćwiczę, a do tego mam tendencję do raczej mocnego pocenia się podczas wysiłku i tu już nie działa ochrona przed potem, ale przed przykrym zapachem tak. Ja nie oczekuję niczego innego po dezodorancie w spreju, więc LPM całkowicie spełnia moje oczekiwania.

Mogę powiedzieć, że testowana przeze mnie wcześniej wersja morska ma podobne działanie, więc jeśli ktoś woli te produkty od LPM to bardzo polecam.
Jak zaplanować swoje blogowanie

Jak zaplanować swoje blogowanie

Koniec i początek roku to dla wielu osób czas planowania. Nie inaczej jest w moim przypadku, bo zaplanowałam w 2017, że w 2018 będę bardziej zaplanowana :-). Chcę, żeby dotyczyło to większości dziedzin w moim życiu, w tym blogowania. Sporo pozostawiam spontanowi, bo wszystkiego zaplanować się nie da i nawet lepiej tego nie robić. Ja bym się nawet czuła nieswojo gdyby wszystko było idealnie rozplanowane. Zresztą przy dwójce maluchów jest to po prostu niemożliwe                    i najważniejsze to się nie spinać, jak jakaś część tego planu idzie się kochać.

Planowanie blogowania


Propozycje plannerów

Wracając do planowania blogowania, od pewnego czasu zmieniło się moje podejście do bloga             i blogowania i chcę to po prostu robić lepiej, czyli np. robić regularne posty na konkretny temat czy wrzucać lepsze zdjęcia. Bez konkretnego planu się tutaj nie obejdzie, więc usiadłam nad tym               i zaczęłam kombinować. Z tego powstało kilka rad, które przeczytacie poniżej.

Spisuję swoje pomysły

To podstawowa sprawa, żeby wiedzieć o czym pisać. Wiadomo, że nie będę pisała recenzji każdego używanego przeze mnie produktu, ale te o których chcę napisać wrzuciłam sobie na listę. Na początku robiłam to na platformie Bloggera, teraz w plannerze Why Now, o którym również mam zaplanowany post. Ułatwiło mi to również pracę z seriami postów takimi jak "Denko" (czego do tej pory nigdy nie roibła) czy "Ulubieńcy".
Ma to spore znaczeni, zwłaszcza w kontekście więcej niż jednej tematyki bloga, żeby ustalić pewien porządek w postach. Dlatego styczeń będzie miesiącem planowania, a nad lutym i kolejnymi jeszcze myślę.

Planowanie blogowania


Planuję robienie zdjęć

Robienie zdjęć planuję razem z prognozą pogody :-). Na razie aura jest jaka jest i dopóki nie kupię sobie lampy, to muszę bazować na tym co mi pogoda daje. Sprawdzam więc prognozę i np. zdjęcia kosmetyków do makijażu robię tylko w słoneczne dni, żeby jak najlepiej odwzorować kolory. W przypadku inych zdjęć mam większą dowolność i wtedy bawię się ustawieniami aparatu. Lpsze zdjęcia to było ( i nadal jest), jedno z moich postanowień na 2018, a mogę je wypróbować dzięki genialnemu kursowi Dominiki Dzikowskiej ze Studia Miłość. Aż mnie korci, żeby napisać recenzję tego kursu.

Planowanie blogowania

Promocja w social media

To chyba jedna z bardziej pracochłonnych części blogowania, bo już wiem, że nie wystarczy wrzucić posty na grupy na Facebooku czy zdjęcie na Instagram. To działanie trzeba też odpowiednio zaplanować.Warto się tutaj wspomóc Google Analytics, bo możemy zobaczyć kiedy jest największy ruch z social media na naszym blogu. Warto też robić samodzielne analizy i to obserwować.
Mnie z reguły ta część zabiera sporo czasu, bo należę do wielu grup na Facebooku i muszę pamiętać, w której wystarczy, że wrzucę post, a w której trzeba się bardziej zaangażować i zerknąć też do innych blogów. Notabene, to świetny sposób, żeby sobie nawzajem pomagać w blogowaniu, oczywiście jeśli ktoś doda wartościowy komentarz, a nie tylko napisze "Fajny wpis".

To w zasadzie wszystkie najważniejsze punkty, które mają mi pomóc w blogowaniu i jego planowaniu. Na podobny temat piszą w styczniu też członkowie grupy Asy blogowania w osobach:
Moniki https://konfabula.pl/ oraz Leny http://mama-m.pl/, więc zajrzyjcie też do nich.
Plannery Madamy- Happy Planner i Happy Body Planner

Plannery Madamy- Happy Planner i Happy Body Planner

Obiecywałam Wam post o różnego rodzaju plannerach przeze mnie używanych i dzisiaj nadszedł ten dzień, w którym właśnie to nastąpi. NA pierwszy rzut pójdą moje hity, czyli Happy Planner i Happy Body Planner od firmy Madama. Happy Planner to tradycyjna forma planowania, natomiast Happy Body Planner ma nam pomóc w osiągnięciu równowagi w sferze ciała i ducha. Czemu zostały moimi hitami? Czytajcie dalej!


Planner Madamy

Szata graficzna Happy Plannerów

Szata graficzna to coś, co przyciągnęło mnie od razu do tej formy planowania. Kolory, kwiaty i inne kobiece motywy zawsze mnie bardzo przekonują, bo nawet klasyczne kalendarze zawsze miałam     w kwiaty. Na Happy Planner trafiłam dzięki Chillbox i zniżce, którą tam znalazłam. W pierwszej kolejności zażyczyłam sobie na prezent Happy Body Planner, bo po ciąży trzeba się doprowadzić do porządku. Jednak motyw kwiatków bardzo mnie kusił i sama dokupiłam sobie jeszcze klasyczny dzienny Happy Planner.
Obydwa plannery są solidnie wykonane, mają piękne kolory i porządne kartki. Dodatkowo Happy Planner ma okucia na rogach, które zapobiegają wystrzępieniu się.

Planner MAdamy

W każdym z plannerów mamy dodatkowo kilka pięknych kartek z hasłami motywującymi, które możemy traktować jako zakładki bądź wykorzystać do zdjęć, np. na Instagram. Możemy też je trzymać w kieszonce z tyłu każdego z plannerów.

Happy Body Planner

Do szaty graficznej zaliczam też fajne zestawy naklejek, które można kupić razem z plannerem. Ja zdecydowałam się na zestaw Joy i Coco. Pierwszy jest bajecznie kolorowy, drugi prezentuje trochę bardziej stonowane kolory.

Planner Madamy

Poza tym, już w innym sklepie nabyłam cały zeszyt naklejek do plannerów oraz cienkopisy, bo najlepiej się sprawdzają w przypadku Happy Plannera.

Zawartość Happy Plannera

Szata graficzna cudna, papier fajny, ale dlaczego te plannery są inne, lepsze? Przede wszystkim dlatego, że pozwalają nam uświadomić sobie po co zasadniczo planujemy. Na początku zarówno Happy Plannera, jak i wersji Body mamy kilkanaście stron, na których mamy sobie odpowiedzieć na pytanie: po co chcemy planować, jakich zmian oczekujemy, co jest dla nas ważne.

Pętla nawyku

Nie u każdego się to sprawdzi, u osób, które nie za bardzo lubią autorefleksję i pewnego rodzaju pracę nad oba będzie to tylko utrudnieniem, więc warto wziąć to uwagę przy zakupie plannera. Madamy mają w swojej ofercie również inne propozycje, więc może warto zerknąć wtedy np. do wersji Minimal Planner.

Zarówno Happy Planner, jak i Happy Body Planner zawierają comiesięczne wyzwania, które określamy sobie sami, czyli np. w ciągu miesiąca schudnę 3 kg. Do rozpisania drobnych kroków do tego wyzwania służy nam Karta pielęgnacji celu.

Karta pielęgnacji celu

Po lewej wpisujemy nasze małe kroczki, a w kwadracikach zaznaczamy czy to zrealizowaliśmy czy nie. Pamiętajmy, żeby te małe kroczki dotyczyły tego konkretnego celu, a nie były jakby oobnymi postanowieniami. Ja zrobiłam ten błąd w styczniu i już wyzwanie na luty potraktuję zupełnie inaczej.


W Happy Body Planner każdy tydzień mamy podzielony na dwie sekcje: plan posiłków oraz plan urodowo-treningowy. Dodatkowo pod tym ostatnim znajduje się podsumowanie tygodnia i miejsce na notatki. Mnie się ono bardzo przydaje, bo lubię sobie robić pewne podsumowania. Jedyną wadą jest dla mnie trochę mało miejsca na wpisywanie treningów, bo wolałabym mieć możliwość pełnej rozpiski, a tak muszę wpisywać hasłowo.


W Happy Plannerze wersji dziennej mamy tradycyjny harmonogram oraz listę spraw. Dodatkowo wpisujemy sobie priorytety oraz trzy rzeczy:za które jestem wdzięczna, co zrobiłam zdrowego i co mnie uszczęśliwia.

Podsumowanie

Nie powiem, że te plannery nauczyły mnie planowania, bo przede mną jeszcze długa droga, ale dały mi dużą motywację do pewnych zmian w życiu. Łatwiej mi zaplanować posiłki i dzięki temu jeść regularnie, a nie pogryzać coś w przerwie kiedy Jaś śpi. Łatwiej mi zaplanować ćwiczenia i później to zrealizować. Nawet aplikacje w telefonie nie dają takie przypomnienia niż coś zapisane na kartce.
Pamiętam o nauce języków i robieniu zdjęć na bloga, a przede wszystkim o zrobieniu czegoś dla siebie.

Dodatkowo Madamy mają swoją prywatną grupę na Facebooku, gdzie dziewczyny obie nawzajem doradzają, pomagaja w planowaniu czy też organizuja wyzwania.

Ja jestem zachwycona i kusi mnie jeszcze Organizer Madamy, żeby poszaleć ze swoją wersją BuJo, ale to może za jakiś czas.

Te cudeńka możecie kupić na stronie madama.co. Zanim kupicie jest też opcja wypróbowania kilku stron plannera za darmo, więc ponieważ nie kosztuje mało, to polecam zrobić sobie test czy w ogóle będzie się Wam taka wersja sprawdzała.

A Wy w czym planujecie? I czy w ogóle to robicie?
Chillbox Styczeń 2018

Chillbox Styczeń 2018

Wczoraj nadszedł ten wyczekiwany dzień i Chillbox Styczeń 2018 szczęśliwie zawitał w moje skromne progi.Czy po raz kolejny okazał się strzałem w dziesiątkę czy może odczuwam lekki niedosyt? Jeśli chcecie się przekonać to zapraszam do czytania!

Chillbox pudełko pełne relaksu

Juz na pierwszym zdjęciu widzicie coś, co znalazło się w boksie, a mianowicie śliczny i mięciutki kocyk z Ikei, który posłużył mi jako tło do zdjęć. Tak na marginesie, staram się poprawić swoje zdjęcia, więc wszelkie sugestie od tych bardziej doświadczonych w fotografii, mile widziane.

Chillbox Styczeń 2018 jako całość prezentuje się tak:

Chillbox pudełko pełne relaksu

O kocyku juz pisałam, został porwany przez Stasika, że jest jego i będzie miał do robienia swojej tajnej bazy :-).

Chillbox Styczeń 2018

Cedrowy balsam nalewka Babuszka Agafia

Mnie ten prpdukt spadł wręcz z nieba, bo jak pewnie wiecie jestem na zakupowym detoksie (więcej na ten temat TUTAJ) i nie planowałam żadnych kosmetycznych zakupów poza boksami, ale okazało się, że w moich bogatych zbiorach jet tylko jedna i to już rozpoczęta odżywka do włosów. Dzięki temu balsamowi nie muszę naruszać mojego postanowienia :-).

Chillbox Styczeń 2018

Maska do twarzy "Głębokie nawilżanie" Le Cafe de Beaute

Ciekawy produkt, bo mamy tutaj i maskę i serum do utrwalenia efektów maski. Na okres zimowy jak znalazł, a przy tym liczę na dobroczynne działanie truskawek w tym duecie.

Chillbox Styczeń 2018

Balsam do ust Green Pharmacy

Kolejny produkt wpisujący się idealnie w zimowy okres. Sama mam bardzo dużo balsamów do ust i teraz staram się ich dość często używać.

Chillbox Styczeń 2018

Krem Anti-Pollution Harmonique

O tym produkcie było wiadomo, że będzie w pudełku. Z jednej strony jestem zadowolona, z drugiej zastanawia mnie jego nazwa gdzie pół jest po polsku, pół po angielsku. Nie mogło być po prostu "przeciw zanieczyszczeniom powietrza". Na temat angielskich określeń w blogosferze i na kosmetykach chcę napisac posta, bo nie podoba mi się takie mieszanie.

chillbox styczeń 2018

"Trochę inny dziennik" Moorea Seal

Te listy w podtytule to zestawienia, a nie takie listy wysyłane pocztą. Wstępnie przejrzałam zawartość i już mi się podoba, bo od kiedy zaczęłam pewne rzeczy spisywać i łatwiej mi je zrealizować. Tutaj mamy do czynienia z różnymi listami i zadaniami i z chęcią z nich skorzystam. Tym razem ekipa tworząca Chillboxa trafiła duzo lepiej, bo do tej pory książki bywały różne. Zdecydowanie wolę jakieś poradniki czy książki kucharskie.

chillbox styczeń 2018

Herbatka na Dzień dobry!-Dary Natury

Lubie herbatki zawierające miętę i często piję je na czczo zamiat kawy, więc sądzę, że ten produkt również przypadnie mi do gustu. Choć na zimę wolałabym chyba coś bardziej rozgrzewającego.

chillbox styczeń 2018

Kadzidełka

Zdecydowanie wolę świeczki czy woski od kadzidełek, więc te powędrują do mojej Siostry.

Olej arganowy BioOleo

Ten produkt dostało 10 pierwszych osób, które zakupiło pudełko. Jak widzicie-jestem szybka.


W mojej opinii ekipa Chillboxa po raz kolejny stanęła na wysokości zadania. Jak pisałam już wcześniej, bardzo podoba mi się w tych pudełkach to, że są przemyślane i produkty dobrze, że sobą współgrają. Mam nadzieję, że w następnych edycjach będzie podobnie, bo już czekam na luty. Wiadomo, że będzie serum od Mokosh :-).
Rossmann-Promocja 2+2-Styczeń 2018-co polecam

Rossmann-Promocja 2+2-Styczeń 2018-co polecam

Rossmann co miesiąc raczy nas jakąś ciekawą promocją. Tym razem jest to akcja 2+2 pod tytułem "Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę". Jak samo hasło wskazuje nastawienie jest na produkty naturalne. Co mnie bardzo, nie dotyczy to tylko kosmetyków, ale też zdrowej żywności.

Na początek na czym polega cała akcja 2+2. Obowiązuje tylko dla posiadaczy aplikacji Rossmanna na telefonie, dla innych osób będzie to 2+1. W praktyce oznacza to, że kupujemy 4 różne produkty (muszą mieć różne kody kreskowe), a dwa tańsze dostajemy za darmo. Akcja obowiązuje raz, po wykorzystaniu będzie można skorzystać z promocji 2+1.





Promocją objęte są:soki, orzechy, wafle ryżowe, produkty bezglutenowe, owoce suszone, herbaty oraz najróżniejsze przekąśki typu batony czy ciasteczka pochodzenia naturalnego. To z działu zdrowej żywności. Natomiast jeśli chodzi o inne artykuły to będą to różnego rodzaju kosmetyki naturalne, artykuły papiernicze, środki czystości. Pełna lista artykułów dostępna jest TUTAJ.

Co ja polecam na tej promocji:
Prmocja Rossmann styczeń 2018

Produkty marki Alterra, zwłaszcza seria do włosów z granatem. Jest to jedyny kometyczny produkt, na który być może się skuszę, bo zobaczyłam, że mam tylko jedną odżywkę do włosów, która jet właśnie w użyciu.


Promocja Rossmann Styczeń 2018

"Przyprawy bez chemii" to hit w moim domu. Wersja do rosołu jest świetna, ale polecam też zerknąć na inne kombinacje smakowe, np. przyprawę do kawy.

Promocja Rossmann Styczeń 2018

Ksylitol juz od pewnego czasu zastępuje mi cukier do kawy i dobrze sprawdza się w tej roli. Pamiętajcie tylko, że w za dużej ilości ma działanie przeczyszczające i nie podaje się go dzieciom poniżej 3 roku życia.

Promocja Rossmann Styczeń 2018

Natura Siberica Rokitnikowy peeling do skóry głowy to mój hit nad hity. Świetnie oczyszcza skórę, radzi sobie z ŁZS i jest bardzo wydajny. Mam całe nieotwierane opakowanie, więc tym razem w ramach detoksu kosmetycznego odpuszczam. Polecam całą markę Natura Siberica, bo stosowałam już sporo produktów od nich i jak na razie żaden mnie nie zawiódł.


Generalnie polecam zrobić dość konkretny rekonesans w Rossmannie albo Rossmannach, bo jak wiemy w tych większych jest często dużo szerszy wybór i produkty, które nawet nie są pokazane na stronie, są dostępne w promocji.

Na pewno promocja "Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę" to dobra gratka dla fanów naturalnych kosmetyków i zdrowego jedzenia. Niemniej jednak uczulam na czytanie składów, bo wiele produktów na w nazwie "anturalny", ale obok natury to nawet nie stał.
Balsam do ust, Polacy i kasa

Balsam do ust, Polacy i kasa

Miało być o plannerach, ale mam natchnienie na wygadanie, a właściwie wypisanie się. Mianowicie przeglądam sobie dzisiaj Facebooka i w oko wpada mi reklama Sephory, a konkretnie balsamu do ut Lanolips. Zerkam, bo może będzie na niego jakaś promocja, a tam pod postem burza w szklance w wody. Komentarze, że prawie 60 PLN za balsam to jakaś kpina, jakie on ma cudowne właściwości i że w ogóle to lepsza maść z apteki za 5 PLN.

Żródło:demotywatory.pl



To wszystko nasunęło mi pewne przemyślenia. Mimo upływu już wielu lat, Polacy nadal pozostają w tej samej mentalności- jak ktos kupuje drogie jak może kupić tanie to albo upadł na głowę albo lubi się lansować. Serio, takie komentarze znalazłam pod postem reklamującym balsam, który notabene jest jednym z tańszych w Sephorze. Nie będę pisałam w obronie balsamu Lanolips, który i tak planowałam zrecenzować na blogu, ale w imieniu wszytkich tych, którzy nie pragną używać szarego mydła i dezodorantu z kiosku.

Lanolips balsam do ust
Żródło:sephora.pl


Nie mam nic przeciwko tanim produktom, sama dość często ich używam, bo przepłacać nie lubię, ale nie trawię jak ktoś sieje hejt dla osób, które kupują droższe produkty. Lubię kupować w Sephorze czy Douglasie tak samo jak w Rossmannie czy drogeriach internetowych. Jeśli mogę kupić coś taniej, to pewnie, że skorzystam z okazji. Niemniej jednak zauważyłam tendencję, że jeśli droższy produkt nie robi nam efektu WOW prawie od razu, to często zarzuca mu się, że jest zły albo że niewart wydanych pieniędzy. Umówmy się-często kupując droższe produkty, płacimy za znaczek czy logo. Nie zawsze tak jest, bo wiele bardziej ekskluzywnych firm ma w swoim asortymencie świetne produkty, ale zdarzają się też wpadki. Podobnie z tańszymi produktami, gdzie mogę podać przykład marki Bielenda, która ma świetne ceny. Stosowałam mnóstwo ich produktów i praktycznie każdy się u mnie sprawdził, poza olejkami do mycia twarzy. Przez parafinę w składzie przegrywają sprawę na początku. Czyli wśród drogich, jak i tanich produktów zdarzają się te słabe, ale z reguły jeśli tani produkt jest słaby to co najwyżej spowoduje reakcję "Trudno", a na drogi produkt posypią się gromy i hejty. To trochę tak jakz dobrym i złym uczniem-jak ten dobry przyniesie trójkę to jest wielkie halo, a jak ten zły kolejną dwóję to powiemy "Trudno".

Wiecie co mnie znacznie bardziej wkurza niż to, że drogi czy tani produkt się nie sprawdza? Niedotrzymanie obietnic przez producenta i to tych najbardziej oczywistych, na przykład podkład kryjący, który nie kryje. To znaczy kryje, ale po dziesięciu warstwach, czyli zrobieniu sobie szpachlowania twarzy. I czy ten produkt kosztował mnie 10 czy 100 PLN, to będę tak samo wkurzona, bo ja na to muszę tak samo pracować. Mam świadomość, że obietnice producenta i nasze ich odczuwanie to często sprawa bardzo subiektywna, ale kilka takich podstawowych jak krycie czy nawilżanie najczęściej jest odczuwane podobnie.

Źródło:Fabrykamemow.pl


Dodatkowo w temacie kosmetyków i pieniędzy widziałam takie komentarze "Balsam do ciała za 90 PLN?!Jak masz za dużo kasy to się podziel!". Serio?A dlaczego ja mam się dzielić? Ja na ten balsam za 90 PLN czy podkład za 200 PLN ciężko pracuję i nie mam ochoty dzielić się z kimś, kto sieje hejt w internecie. Z chęcią dam komuś kto nie ma, a potrzebuje. Wiecie, takie osoby najczęściej wcale nie krzyczą najgłośniej, że chcą, że im się należy i nie będą krytykowały kogoś kogo stać na coś lepszego. Taka osoba najczęściej ładnie podziękuje i jeszcze się odwdzięczy.

Ja jestem na zakupowym detoksie, ale jak go zakończę to kupię sobie ten balsam za 90 dych. Albo dwa. Bo po prostu ładnie pachną.
Jak zacząć zużywać kosmetyki?

Jak zacząć zużywać kosmetyki?

Jak zacząć zużywać kosmetyki, czyli poradnik kosmetoholiczki na detoksie- tak w skrócie można by określić ten post. Niektórzy zadają pytanie jak zacząć używać kosmetyków, a ja staram się odpowiedzieć jak zacząć je zużywać, zwłaszcza w przypadku nadmiaru. Jak macie podobny problem jak ja, to ten post jest właśnie dla Was!

Dushka Cosmetics

1.Wyjmij z kartonika i otwórz

Niby prosta  sprawa, ale ile z Was kupuje nowy podkład/krem/lakier do paznokci i czeka z wyjęciem z opakowania dopiero do testów, które z reguły następują dopiero po wykończeniu aktualnie używanego specyfiku albo w wersji tych bardziej przygraconych przez kosmetyki, produkt ląduje gdzieś w czeluściach toaletki i wyciągany jest dopiero po dłuższym czasie. 
Ja swój zakupowy detoks zaczęłam od generalnych porządków w kosmetykach, zwłaszcza kolorowych i powyciągania ich z kartoników, pudełeczek itd. Zdjęcia na bloga mogę zrobić ładne bez tych duperelek, a dzięki temu mam motywację do otwarcia produktu.

2.Wypróbuj, zachowaj...

Jak już wydostaniemy kosmetyk z pudełeczka to istnieje większe prawdopodobieństwo, że zaczniemy go używać albo przynajmniej wypróbujemy. A jak już go otworzymy, to wtedy możemy podjąć decyzję jak w tytule lub...

3....oddaj, sprzedaj, wyrzuć

Przyznaję się bez bicia, że o ile oddawanie lub ewentualne wyrzucanie kosmetyków nie sprawia mi problemu, to na sprzedaż jestem za leniwa. Jeśli jednak ktoś leniwy nie jest, to zachęcam go do tego rodzaju zastosowania kosmetyku, bo można przynajmniej część wydanych na nie pieniędzy odzyskać.

Planner Madamy

4.Zaplanuj używanie kosmetyków

Czy będziesz używac plannera jak ja, czy też BuJo lub kalendarza, zaplanuj sobie używanie poszczególnych kosmetyków. Masz dużo maseczek? Świetnie, napisz w jakie dni tygodnia używasz których i trzymaj się tego. Za dużo kosmetyków do makijażu? Staraj się codziennie malować, a może potrenuj swoje umiejętności na Mamie, Siostrze czy Przyjaciółce? Dzięki temu kosmetyki zaczną szybko znikać.

5.Postaw w widocznym miejscu albo noś ze sobą

Sama mam pochowane kosmetyki w szufladach i szafkach, ale wiem, że gdyby stały na widoku to zużycie byłoby szybsze. Dla przykładu-mam sporo balsamów do ust, ale ciągle o nich zapominałam. Od kiedy mam zawsze balsam w kurtce i torebce oraz w każdym pomieszczeniu w domu, to zaczęłam ich regularnie używać.

Rady niby wydają się proste, ale wiem, że dla wielu osób zwłaszcza zachowanie regularnoci jest trudne.Najbliższy wpis będzie na temat świetnego plannera, który Wam w tym pomoże.

Wyniki Czarnego Rozdania

Pewnie oczekujecie z niecierpliwością wyników Czarnego Rozdania z pudełkiem Lookfantastic. Niektórzy mogli się niepokoić, że ich komentarze zniknęły, bo robiłam poprawki na Disqus, ale nie martwcie się, wszystko miałam na mailu, więc każda osoba, która zgłosiła się do rozdania i spełniła najważniejsze warunki, była brana pod uwagę.

Z przyjemnością ogłaszam, że wygrywa:
Anna Maciejewska-Słowińska

Klasycznie, czekam tydzień na wszystkie dane.

Gratulacje!
Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger