Nie mogę bez tego żyć, czyli moi kosmetyczni ulubieńcy -Pielęgnacja cz.2

Kontynuacja poprzedniego posta dotyczącego pielęgnacji.


  1. Maseczki oczyszczające- na bazie glinek, błota lub kwasów. Bardzo lubię ten widok po zmyciu maseczki, kiedy moje pory są pięknie oczyszczone i zwężone. Używałam maseczek różnych firm i pod tym względem cały czas testuję. Pewnie będę musiała trochę zmienić te maseczki, których używam obecnie, gdyż na wizycie u kosmetyczki dowiedziałam się, że moja cera jest sucha, a nie tłusta i nie mogę jeszcze bardziej jej przesuszać.
  2. Maseczki nawilżające- uwielbiam je. Najchętniej z Bielendy albo Lirene- taka ze mnie patriotka jeśli chodzi o kosmetyki.
  3. Balsam i olejek do ciała, najlepiej z kompleksem ujędrniającym. Jak większość kobiet mam cellulit i mimo tego, że obecnie nie walczę z nim jakoś zawzięcie to staram się dwa razy dziennie wmasować w ciało olejek bądź balsam o działaniu ujędrniająco-wyszczuplającym. Nie oszukuję się, że to zastąpi mi ćwiczenia i zdrową dietę, ale dzięki takiemu zabiegowi skóra jest bardziej jędrna i sprężysta, więc grudki cellulitu są znacznie mniej widoczne.
  4. Krem do biustu- tego chyba nie muszę wyjaśniać. Polecam taki bez parafiny jak np. Palmers, za to zawierający lanolinę.
Oczywiście poza tymi już wymienionymi, moja łazienka pełna jest wszelkiego rodzaju żeli, kremów i innych smarowideł, ponieważ kosmetyki bardzo lubię i chętnie z nich korzystam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger