Pokolorowany świat

Tym razem nie będzie o konkretnych kosmetykach czy też zabiegach, ale raczej o tym co zdążyłam zaobserwować wokół siebie, a mianowicie wszechobecną szarość. W zasadzie szarość, czerń i brązy od czasu do czasu okraszone różem. Jak się niektórzy mogą domyślać będzie o makijażu.
Z uwagi na to, że Dzika Bestia czyli mój pierworodny nie ma jeszcze roczku, więc obecnie przebywam na urlopie macierzyńskim i trochę częściej niż zwykle mam okazję do spacerów. W czasie wspomnianych spacerów, dość często wspartych zakupami, lubię sobie poobserwować ludzi. W ostatnim czasie z powodu mojego lekkiego bzika na punkcie makijażu z wiadomych przyczyn częściej przyglądam się dziewczynom i kobietom i temu jak są umalowane. Nie będę się tutaj skupiała na technice, czyli czy cienie ładnie roztarte czy kreska równa, ale na tym że widzę bardzo mało kolorów w tym makijażu. Zasadniczo jeśli kobieta jest już umalowana to mamy dwie wersje: mocny, ciemny makijaż w stylu smokey eyes lub bardziej stonowane brązy, beże i szarość spod których od czasu do czasu prześwituje róż. Trochę lepiej jest w makijażu ust, gdzie w zasadzie widać wszystkie odcienie różu, czerwieni, burgundu czy też bardzo lubiane przez niektórych, a przeze mnie uważane za raczej trupie, pomadki w stylu nude.
Mam świadomość, że smokey eyes albo brązy to makijaż odpowiedni w zasadzie dla większości osób i jeśli ma się niezłą technikę nakładania i blendowania cieni to można wyglądać naprawdę nieźle. Jednak wiele kobiet malując się kompletnie nie zwraca uwagi na kolory jakie im mogą pasować, a wybiera wariant bezpieczny. Proponuję poszukać sobie w sieci ( a może ja wrzucę takiego posta) jakie kolory pasują jakiemu kolorowi tęczówki i później sobie trochę poeksperymentować. Gwarantuję, że bardzo wiele osób jak zobaczy się w dotychczas szerokim łukiem omijanym kolorze, który będzie dobrany do jego tęczówki, to zmieni całkowicie sposób malowania oczu.
Wydaje mi się, że strasznie boimy się kolorów na oczach w przeciwieństwie do tych noszonych na ubraniach lub paznokciach. Bardzo często widzę dziewczynę bardzo zachowawczo umalowaną dziewczynę, która ma jakiś intensywny i odważny kolor na pazurkach. To samo tyczy się stroju- wyraziste kolory i wzory przy bardzo minimalnym makijażu. Jak dla mnie to totalnie nie współgra ze sobą. Nie twierdzę, że w codziennym makijażu musimy nakładać turkusowy cień na oko i wściekłą fuksję na usta, bo nie u każdego i nie na każdą okazję się nadaje, ale proponuję trochę poszaleć z kolorami w miarę możliwości. Skoro nie obawiamy się założyć czerwonej bluzki, kolorowej spódnicy czy też spodni do pracy (pracuję w dużej korporacji, więc mam całkiem niezły przegląd strojów u kobiet) to nie obawiajmy się też użycia trochę innego koloru niż beżowy czy czarny na powiece. 
Jak dla mnie to najlepiej jest zrobić w domu prosty eksperyment- załóżmy tą kolorową bluzkę, w której zamierzamy iść do pracy i zróbmy najpierw nasz codzienny zachowawczy makijaż, a potem zróbmy sobie zdjęcie. Potem zmyjmy ten makijaż, zróbmy dobrany do naszego koloru oczu i oczywiście bluzki, ponownie zróbmy sobie zdjęcie. Porównajmy dwa zdjęcie i postarajmy się stwierdzić co lepiej wygląda. Jak nie możemy się zdecydować to poprośmy o to bliską osobę, która jednak potrafi nas ocenić. Gwarantuję, że jeśli nie przegniemy z kolorami i nie zrobimy sobie klauna na oczach, to większość osób zauważy ładnie podkreślony kolor oczu.
Mam nadzieję, że jeśli ktoś to czyta, to został przekonany do spojrzenia krytycznym okiem na brązy i beże, a przychylniej spojrzy na róże czy zielenie.

3 komentarze:

  1. Nie zgodzę się z tym postem. Niestety sama wiem z doświadczenia swojego i klientek że kobiety po prostu nie czują się swobodnie z papuzimi oczami. Niestety ale kolorowe makijaże lepiej wyglądają w świetle sztucznym na wieczorowe wyjścia... W dziennym świetle efekt nie jest już taki ładny. Sama zajmuje się wizażem i kiedy na codzienne wyście zrobię sobie mocny kolorowy makijaż to nie czuje się komfortowo. W dzień jesteśmy zaganiane zapracowane, często bywamy w niekorzystnych dla nas warunkach wiatr, deszcz, zimno... Taki makijaż często może robić nam psikusy. Co do kolorów na co dzien to też dosyć szybko bledną. Patrząc w lustro to czuje że ten makijaż jest za ciężki i niekorzystnie w nim wyglądam. Co innego na wieczór. W świetle sztucznym światło roświetla twarz wydobywa nałożone kosmetyki, buzia nie jest obciążona. Natomiast w świetle dziennym często mamy podkreślone mankamenty. Nie jestem za tym aby chodzić tylko w brązach i szarościach na co dzień ale warto nie przesadzić a postawić na ładnie wyrysowane brwi, podkreślone mocno rzęsy i usta:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie zgadzam się z tym, że nie należy przesadzać, bo jak dla mnie to też źle wygląda, zwłaszcza pani 50+ z pięknie turkusowym żarówiastym cieniem na powiekach. Bardziej chodziło mi o to, że pewne kolory mogą super podkreślać tęczówkę i nieźle nadają się do codziennego makijażu. Tym bardziej, że mocniejsze kolory bądź źle nałożone mogą nam zrobić niezłe kuku, ale mogą też trochę zatuszować mankamenty. A ładne brwi, rzęsy to podstawa. Co do ust to też nie każda kobieta się z tym dobrze czuje.

      Usuń
  2. Hej, zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! Po szczegóły zapraszam na mojego bloga: http://beautybynayane.blogspot.com/2014/12/nominacja-do-liebster-blog-award-2014.html
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger