Recenzja podkładu Rimmel Stay Matte

Podkładów firmy Rimmel testowałam kilka i postaram się je wszystkie opisać. Rozpocznę od podkładu Stay Matte - nowej wersji.

Podkład dostał mocno promowaną kampanię reklamową. Wydaje mi się, że reklamowała go córka Micka Jaggera - Georgia May Jagger albo jakoś podobnie. W każdym bądź razie modelka z dużymi ustami i uroczą diastemą.

Produkt reklamowany jako lekki mus wcale taki lekki nie jest. Używałam już kilku podkładów w musie i ten zdecydowanie jest najbardziej "tępy" w rozprowadzaniu, nie ma w sobie takiej miękkości i poślizgu jak niektóre kosmetyki w musie. Co za tym idzie bardzo łatwo przesadzić z ilością i zrobić sobie maskę na twarzy. Jeśli już to trzeba używać naprawdę minimalnych ilości podkładu i bardzo dokładnie go rozcierać. Ja aplikowałam go tylko palcami, bo niestety gąbki jeszcze wtedy nie miałam, a z pędzlem kosmetyk w żaden sposób nie chciał współpracować. Jeśli już piszę o konsystencji i aplikacji to nie sposób nie wspomnieć o tym jak Rimmel podkreśli nam wszystkie suche skórki i wlezie we wszystkie możliwe zmarszczki, nawet takie o których istnieniu nie miało się zielonego pojęcia. Ja zaczęłam nakładać ten podkład na mocno nawilżający krem i dopiero wtedy jakoś to funkcjonowało.

Prawdopodobnie dzięki tej topornej i ciężkiej konsystencji podkład ma jak dla mnie bardzo dobre krycie takich niedoskonałości jak niewielki wypryski czy popękane naczynka. Czasami potrafił też ładnie ukryć rozszerzone pory, ale znacznie częściej po jakimś czasie w nie wchodził i jeszcze bardziej podkreślał. Absolutnie nie polecam aplikowania tego podkładu w okolice oczu, bo tam na pewno poosadza nam się w zmarszczkach.

Kolejną dla mnie bardzo ważną sprawą jest to, że podkład dość mocno oksyduje, przynajmniej kolor numer 200. Z tym problemem poradziłam sobie aplikując pod podkład bazę z Revlonu, jednak wolałabym, żeby Rimmel nie robił takich niespodzianek.

Podsumowując, Stay Matte po jakimś czasie wylądował w koszu na śmieci, bo niestety jego wady przeważały nad zaletami. Być może teraz kiedy moja cera jest znacznie lepiej nawilżona rozważałabym powrót do tego podkładu, jednak mam obecnie tyle innych, że nie chcę po raz kolejny się rozczarować. Przede wszystkim wydaje mi się, że ten podkład dedykowany jest znacznie młodszym kobietom, jeśli nie nastolatkom, które z reguły nie mają zmarszczek.

Jeśli ktoś ma naprawdę dobrze nawilżoną skórę, brak zmarszczek i lubi dość mocny mat i krycie to polecam. W innym wypadku zastanowiłabym się nad czymś innym.

4 komentarze:

  1. Też go ostatnio testowałam i nie jestem zadowolona. Faktycznie wchodzi w zmarszczki, ale u mnie nie to było największym problemem. Podkłady w musie zazwyczaj sprawdzają się u mnie dobrze, bo się nie warzą (jak praktycznie wszystkie płynne), a ten po 2-3 godzinach wyglądał jak ciasto... No i ten najjaśniejszy odcień jest mocno różowawy i podkreśla moje rumieńce, a wolałabym je ukryć. Jeszcze go nie wyrzuciłam, szkoda mi wydanej kasy, może jakoś zużyję na krótkie wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po pierwszym zachwycie wyglądał tak źle, że chciałam się go tylko pozbyć.

      Usuń
  2. Podkładu nie miałam, ale z pudrem się nie polubiłam więc podkładu raczej nie kupię,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat z pudru jestem w miarę zadowolona chociaż nie z każdym podkładem potrafi współpracować.

      Usuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger