Recenzja Revlon Colorstay dla cery tłustej

Moja cera sprawie mi różne problemy, więc szukanie podkładu idealnego jest moją misją. Przeglądając różne fora i strony internetowe trafiłam na podkład Revlon Colorstay. Podkład występuje zarówno w wariancie dla cery suchej/normalnej jak i mieszanej/tłustej. Ja wybrałam ten drugi wariant z uwagi na to, że moja twarz ma dość dużą tendencję do świecenia się i wydawało mi się, że będzie to dobry wybór.
Revlon oferuję dość dużą gamę kolorystyczną, niestety najczęściej średnio dostępną stacjonarnie, ale od czego są drogerie internetowe? Ja trochę w ciemno zamówiłam kolor 220 Natural Beige. Podkład ma delikatne różowe tony, ale nie jest to efekt świnki Piggy. Jak dla mnie jest to niewątpliwa zaleta, gdyż na cerze która wydziela dużo sebum wiele podkładów lubi dość mocno ściemnieć i zmienić barwę albo na pomarańczową, czyli efekt solary tudzież biurowe opalenizny, bądź przybrać mocno różową barwę wcześniej wspomnianej świnki. Revlon tego nie robi, przynajmniej w moim przypadku, więc jeśli chodzi o kolor to ma u mnie piątkę z plusem.
Jeśli chodzi o krycie to moim zdaniem jest to jeden z najlepszych podkładów jakich miałam okazję używać. Wiele osób narzeka, że Revlon robi im maskę na twarzy, ale maskę zrobi każdy źle dobrany i w za dużej ilości nałożony podkład. Ja nie nakładam tego podkładu palcami tylko używam albo pędzla typu flat-top (Hakuro H50s lub Real Techniques) bądź uzywam Miracle Complexion Sponge firmy Real Techniques i moim zdaniem ten drugi sposób jest zdecydowanie najlepszy, bo ładnie zakrywa wszystkie niedoskonałości skóry, ale nie nakłada za dużo kosmetyku. 
Trwałość oceniam jako bardzo dobrą. Nie testowałam czy wytrzyma całą dobę, ale spokojnie wytrzymuje ponad osiem godzin, a przypudrowany nawet dłużej bez zbędnego błyszczenia się skóry.
Zalety były to teraz skupię się na wadach. Nie wiem jak u innych, ale u mnie zdarza się, że ten podkład w brzydki sposób warzy się w strefie T i włazi w pory na policzkach. Nie dzieje się tak zawsze, ale wystarczy, że mam choć odrobinę podsuszoną skórę i od razu podkład o wiele gorzej wygląda i co oczywiste podkreśli każdą suchą skórkę. dobra rada- twarz musi być super nawilżona jeśli zamierzamy używać tego kosmetyku.
Kolejna wadą jest cena, czyli około 70 PLN stacjonarnie w drogeriach typu Rossmann czy Hebe. Wydaje mi się, że większość osób używających tego podkładu kupuje go w najróżniejszych drogeriach internetowych, gdzie jest o pnad połowę tańczy co kalkuluje się znacznie lepiej, nawet jeśli doliczymy koszty wysyłki.
Na koniec najważniejsza dla mnie wada. Podkład niestety zapycha! Ja raczej nie mam tendencji do zapychania porów, ale ten podkład potrafi to zrobić. W moim przypadku nie są to jakieś bolesne gule, raczej takie małe pryszczyki przypominające potówki. Mimo, że nie są to wypryski upierdliwe i następnego dnia znikają, to są przyczyną dla której używam Revlonu bardzo sporadycznie, bo nie po to dbam o cerę, żeby potem niszczyć ją sobie podkładem.
Sprawdziłam na kilku forach, blogach oraz vlogach i część dziewczyn, które mają cerę tłustą bądź mieszaną używa wersji dla cery suchej/normalnej i bardzo ją sobie chwali w porównaniu do wersji mieszanej/ tłustej. Myślę, że ja też spróbuję tej drugiej wersji i zobaczę czy może ta będzie miała wymienione wcześniej zalety bez wspomnianych wad.
Ktoś ma również podobne doświadczenia z tym podkładem?

3 komentarze:

  1. Ja również używam Revlonu tylko czasami, na co dzień wolę coś lżejszego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Testowałam go, ale dość mocno się warzył. Lepiej spisał się podobny we właściwościach Pierre Rene Skin Balance ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego jeszcze nie testowałam, bo niestety nigdzie w mojej okolicy nie widziałam go stacjonarnie, a z kolorem wolę nie ryzykować.

      Usuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger