Co może, a czego nie może mama karmiąca

Długo zastanawiałam się nad napisaniem tego posta i starałam się zebrać rzetelne informacje na temat tego co wolno, a czego nie wolno podczas karmienia piersią. Poruszam temat tylko samego karmienia, bez etapu ciąży, dlatego że te zalecenia się trochę różnią i podczas karmienia można pozwolić sobie na trochę więcej luzu. Część odpowiedzi konsultowałam z lekarzami (ginekologiem, pediatrą oraz dermatologiem), więc mam nadzieję, że będzie to miało trochę większą podstawę naukową.

Do napisania tego posta skłoniły mnie bardzo częste pytania z serii "ale czy możesz skoro karmisz piersią". Przede wszystkim dotyczyło to odżywiania się, ale parę razy mogło się też zdarzyć, że chodziło o jakieś sprawy związane z dbaniem o siebie. A już mistrzostwo świata pobiła pewna starsza pani w hipermarkecie, która na moją uwagę, żeby przestała pochylać się nad wózkiem zareagowała takim tekstem: "Pani jest złą matką, bo się pani maluje". Nie wiem co ma piernik do wiatraka, ale pani była bardzo przekonana o swojej racji.

Postaram się obalić kilka dość powszechnych mitów na temat karmienia i dbania o siebie.

1. Zacznę od chyba największej kontrowersji, czyli kwasów. Jak ostatnio byłam u kosmetyczki to od razu było pytanie czy nie karmię, bo wtedy tylko kwas laktobionowy. Taki też zabieg pani kosmetyczka mi zrobiła. Zaczęłam sobie trochę więcej czytać na temat tych nieszczęsnych kwasów, popytałam moją ginekolog, dermatologa i pediatrę. Zgodnie z ich opinią kwasy w niskich stężeniach, czyli takich jak jest w różnych kremach aptecznych, nie szkodzą dziecku. Wyjątkiem jest kwas salicylowy i tego unikamy. Generalnie spotkałam się z podejściem, że kwasów oraz zabiegów laserem nie powinno się stosować bardziej ze względu na znacznie wrażliwszą skórę u mamy karmiącej niż na samo dziecko. Podam tu przykład kwasu mlekowego, który po pierwsze jest naturalnym składnikiem naszego organizmu, a po drugie jest w bardzo wielu kosmetykach przeznaczonych dla mam. Ja w ciąży nie stosowałam kremów z kwasami, natomiast obecnie kiedy Mały jest już trochę rzadziej karmiony to stosuję takie kosmetyki z niskimi stężeniami, ale na jakiś mocny peeling u kosmetyczki bym się nie zdecydowała. W tym względzie każda mama powinna podjąć samodzielną decyzję.

2.Podobnie jak z kwasami ma się rzecz z retinolem. Z tego co czytałam w kremach, które są dostępne bez recepty na polskim rynku (nie mówię tu o maściach na receptę z retinoidami) stężenie retinolu jest na tyle małe, że raczej nie ma szans przeniknąć do pokarmu. Weźmy też pod uwagę, że tego typu kosmetyków używamy na stosunkowo małą powierzchnię skóry, więc wchłanialność też jest znacznie mniejsza.

3. Farbowanie włosów. To chyba jeden z najbardziej znanych mitów odnośnie ciąży i karmienia piersią. Nawet w jakimś serialu to widziałam. Można farbować włosy, robić trwałą itd., a pokarm nie stanie się rudy albo w kolorze wiśni ;-).

4. Malowanie paznokci też nie jest zakazane, ale to proponowałabym robić jak jesteśmy pewne, że nasze maleństwo śpi i na pewno malować te paznokcie w innym pokoju przy otwartym oknie (w miarę możliwości). Jeśli jest tak, że nie jesteśmy pewne czy paznokcie nam wyschną zanim trzeba będzie podnieść dziecko to lepiej sobie darować, żeby po pierwsze nie wdychało oparów, a po drugiego nie dotknąć go przypadkiem lakierem do delikatnej skóry.

5.Makijaż również nie jest zakazany podczas karmienia. Lepiej tylko nie całować dziecka jak ma się czerwoną szminkę :-). Albo z tej szminki rezygnujemy albo malujemy się nią wtedy kiedy dziecka całować nie będziemy (czyli szminka na jakiś czas idzie w odstawkę).

6.Można się też opalać, ale z umiarem oraz lepiej stosować filtry mineralny np. biała seria firmy Avene. Raczej nie opalamy się topless, ale to nie jest wskazane nawet jak się nie karmi. Jeśli ktoś już chce się opalać topless to brodawki należy posmarować filtrem SPF 50.

7.Kremy wyszczuplający i antycellulitowe też nie są zakazane, niemniej jednak warto wybierać takie które nie zawierają kofeiny. Poza tym to lepiej kupić dobry balsam nawilżający, zdrowo się odżywiać i ćwiczyć, bo kremy same nas nie wyszczuplą.

Z własnej perspektywy wiem, że te wszystkie zabiegi zaczyna się robić dopiero po jakimś czasie, bo na początku to człowiek jest szczęśliwy jak uda mu się wziąć szybki prysznic i umyć włosy oraz zęby. Jest to też o tyle dobre, że nasze hormony mogą trochę dojść do ładu.

Kolejna sprawa to taka, że na pewno osoby, które mają alergie bądź dzieci z alergiami lub innymi schorzeniami powinny się zastanowić nad każdym kosmetykiem, który stosują.

Nie jest to w żaden sposób tekst naukowy. Rozmawiałam z lekarzami, ale jak wiadomo badaniami nad kobietami karmiącymi budzą sporo kontrowersji i słusznie. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości czy używać danego kosmetyku czy nie to lepiej sobie darować.

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajny tekst, ale zwróciłabym uwagę na bezwzględną konieczność robienia testów alergicznych przed użyciem kosmetyków, nawet jeśli używałyśmy ich przed ciążą i nie wywoływały u nas wcześniej żadnych negatywnych efektów. Organizm w ciąży często wariuje i bywa tak, że zaczynają nas uczulać rzeczy, na które wcześniej nie reagowałyśmy, sama zresztą się o tym przekonałam.

    Z opalaniem też bym nie szalała, cera pod wpływem hormonów często jest bardzo podatna na różne przebarwienia i powstawanie plam, które jest bardzo ciężko później usunąć, na dodatek może się pojawić wysypka. W zasadzie większość tych zakazów związanych z ciążą i karmieniem piersią bierze się z nieprzewidywalnych reakcji organizmu spowodowanych hormonalną burzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Mnie chodziło o sam etap karmienia, bo w ciąży to moja skóra twarzy i głowy żyła swoim własnym życiem, więc eksperymentów nie robiłam. Zaczęłam tak jak synek miał 8-9 miesięcy.
      A co do opalania to sama go nie lubię, ale wiem że wiele kobiet karmiących się nie opala, bo się boi jakich totalnie dziwnych rzeczy typu zważenie pokarmu (tak, spotkałam się z takim mitem ;-))

      Usuń
    2. Na etapie karmienia też hormony szaleją, szczególnie na początku. Ale 8-9 miesięcy to co innej niż 2-3 miesiąc ;)

      Pierwsze słyszę o zważeniu się pokarmu, przyznam, że się uśmiałam ;)

      Usuń
    3. Jak dziecko ma 2-3 miesiące to tak jak pisałam to fajnie jest chociaż wziąć prysznic :-)Ja przynajmniej tak miałam. Ale dbanie o urodę to pikuś w porównaniu z tym jakie mity krążą na temat "diety matki karmiącej"

      Usuń
  2. Witam! Ciesze sie ze jest kolejna osoba ktora obala mity.
    sama prowadze Klinike dla Kobiet w Ciąży i mam z dziećmi W Łodzi i wciaz spotykam sie z zabobonami przeslaniajacymi zdrowy rozsądek.
    zapraszam do siebie wszystkie świadome mamy ;)
    i dziękuję za ten tekst ;)
    www.esencjapieknosci.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo! A że jestem z Łodzi to możliwe, że się do Pani wybiorę :-).

      Usuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger