Jego upierdliwość tusz do rzęs

Jak ktoś oglądał kilka moich postów z makijażami to mógł zauważyć, że z tuszem jest różnie. Zwróciły mi na to uwagę również osoby w komentarzach. Nie ukrywam, głupio mi się zrobiło, bo piszę, że sklejone rzęsy psują makijaż, a sama taki prezentuję. Trzeba było coś z tym zrobić.

Tusze do rzęs, których obecnie używam to Rimmel Scandaleyes Retro Glam oraz tusz Etre Belle z wrześniowego ShinyBox. Pierwszy to tusz pogrubiający, a drugi podkręcający rzęsy. Swoją walkę o ładne, nieposklejane rzęsy rozpoczęłam z tuszem od firmy Rimmel. Opiszę w kilku krokach jak udało pozbyć mi się tych nieszczęsnych grudek.

1.Zaczęłam znowu używać zalotki. Podkręcone nią rzęsy łatwiej dokładnie umalować.
2.Tusz Rimmel jest gęsty i ma bardzo dużą szczotę, więc przed aplikacją na rzęsy delikatnie wycieram nadmiar w chusteczkę higieniczną.
3.Zakupiłam takiego małego pomocnika do malowania rzęs, bodajże firmy AnnCo. Z jednej strony jest szczoteczka do wyczesywania, a z drugiej taki wachlarzowaty pędzelek. Ja ten pędzelek przykładam do nasady rzęs podczas malowania i dzięki temu nie odbija mi się tusz na górnej powiece, a przynajmniej nie aż tak bardzo.
4.Nakładam tylko jedną warstwę tuszu, którą bardzo dokładnie wyczesuję drugą stroną tego małego urządzenia.
5.Rzęsy maluję ruchem zygzakowatym, a jeśli gdzieś nie domalowałam to bardzo delikatnie robię to czubkiem szczoteczki.
6. Jeśli trzeba to ponownie wyczesuję.

Wygląda to po prostu lepiej i mam nadzieję, że niedługo zaprezentuję to w jakimś makijażu.

2 komentarze:

  1. Fajny sposób jeśli ktoś ma problem z malowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam z niecierpliwością na więcej zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger