Recenzja szminek z serii Amazing Makeup Revolution

W końcu udało mi się zgrać zdjęcia szminek i ich swatchy, więc mogę napisać recenzję, o której wspominałam już w innym poście.

Na obecną chwilę posiadam kilka szminek firmy MUR, w tym cztery z serii Amazing. Kilka z nich ma też moja siostra, więc pewnie za jakiś czas pojawi się kolejny post z nowymi kolorami.

Jeśli chodzi o tę serię to dwie za szminek zakupiłam sama, a dwie otrzymałam w prezencie podczas zakupów w drogerii ekobieca.pl. Na obecną chwilę kolory, które posiadam to "Nude", "Lady", "Encore" oraz "Dazzle". 

Prezentują się one tak:



Zacznę od szminki "Nude". Tą akurat dostałam w prezencie, bo sama bym takiego koloru nie wybrała. 

Oto swatch:


Nawet nie chodzi o sam kolor, ale raczej o konsystencję i nakładanie. Szminka jest bardzo tępa i sucha. Poza tym tworzy jakieś takie nieładne grudki na ustach. Testowałam zarówno samą jak i kładzioną na balsam i efekt jest dokładnie ten sam. Kusi mnie, żeby sprawdzić inne szminki z tej serii o matowej formule, gdyż nie wiem czy to kwestia wadliwego koloru czy też akurat mat się tutaj nie sprawdza.

Kolejna kolor to lekko perłowy róż o nazwie "Encore".

Tak się prezentuje:


Kolor ładny, w miarę trwały, pasujący do prawie każdego typu urody. Troszkę może tworzą się grudki, ale jest to dość minimalny i można łatwo poprawić.

Kolejny szminka to już trochę ciemniejszy róż o nazwie "Dazzle".

Zdjęcia:


Kolor wydaje się ciemniejszy na opakowaniu, a na ustach daje bardzo naturalny efekt. Lekko błyszczący, świetnie będzie pasował do delikatniejszego dziennego makijażu bądź może równoważyć mocniejszy makijaż wieczorowy. W drogerii kolor wygląda jak bardzo mocna fuksja, ale na żywo efekt jest dużo delikatniejszy.

Najlepsze na koniec, czyli czerwona "Lady". Ten kolor również otrzymałam w prezencie od drogerii ekobieca.pl, za co im bardzo dziękuję.

Tak prezentuje się szminka:


Kolor jest rewelacyjną czerwienią. Na zdjęciu ust (sorki za lekki nosek prosiaczka, nie miałam czasu poprzycinać wszystkich zdjęć) może sprawiać wrażenie wpadającej w pomarańcz, ale na żywo takiego efektu nie ma. Szminka jest niesamowicie trwała. Barwnik dosłownie wgryza się w skórę. Po zrobieniu swatcha na ręku przeprowadziłam mały test i szminka przetrwała ponad 12 godzin, w tym dwa prysznice. Na ustach kolor również się super utrzymuje, bo spokojnie zjadłam obiad i kolacje, a szminka nadal była na miejscu. Jedyną wadą jest, że może lekko wysuszać usta.

Generalnie, jak dla mnie ta seria MUR bardzo na plus. Pewnie przy jakiś najbliższych zakupach zamówię jakąś matową, żeby sprawdzić czy to tylko ten nieszczęsny "Nude" tak kiepsko wypada. Pozostałe kolory są naprawdę fajne, a czerwona to moim zdaniem absolutny hit.

2 komentarze:

  1. z szminkami nude tak właśnie jest ;( ja bardzo chciałam kupić idealną jednak każda własnie robiła takie grudki ;/ po za tym reszta kolorów jak dla mnie rewelacja ;)
    http://creamshine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładne szminki typu nude,bardziej wpadające w róż ma np. Essence. O nich też szykuję recenzję :-)

      Usuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger