Super nawilżenie, czyli mezo czary Bielendy oraz przypomnienie o rozdaniu

Zacznę tradycyjnie od przypomnienia o rozdaniu (ROZDANIE). Na ten moment brakuje jeszcze 25 osób, żeby pula nagród powiększyła się o szminkę lub tusz do rzęs.

Ostatnio było sporo recenzji makijażowych, więc dzisiaj coś z pielęgnacji. Będzie to częściowo recenzja, częściowo opis pielęgnacji cery.

Zbliża się wiosna, ja niedługo wracam do pracy, więc postanowiłam trochę jeszcze wspomóc moja skórę i ją trochę "pokwasić", czyli raz w tygodniu nakładam domowy peeling na bazie kwasu mlekowego. Wiadomo, że kwasy mają skórę złuszczyć, pomóc w pozbyciu się niewielkich blizn i przebarwień oraz generalnie odświeżyć cerę. Co za tym idzie, to właśnie łuszczenie się skóry i powstawanie suchych skórek. Dzisiaj będzie o tym, jak skórę złuszczyć, ale nie przesuszyć.

Tutaj wkracza moja ulubiona polska marka kosmetyczna, jeśli chodzi o pielęgnację, czyli Bielenda. Na okres traktowania się kwasem postanowiłam zakupić szeroko promowaną serię nawilżającą Bielendy, w skład której wchodzą: tonik, serum, krem dzień/noc oraz maska. Ja nie kupiłam tylko maski, bo akurat zużywam inne.

Tak się prezentuje cała seria:



Pierwszy krok to oczyszczenie twarzy tonikiem:


Bardzo przyjemnie oczyszcza skórę, nawilża, nie ma uczucia ściągnięcia jak po wielu podobnych produktach. Normalnie używam wersji zielonej, którą też zrecenzuję, ale na czas stosowania kwasów wolałam coś łagodniejszego.

Kolejny krok to nałożenie serum:


Szklana buteleczka z wygodną pipetką, która umożliwia dozowanie odpowiedniej ilości produktu. Serum bardzo dobrze się wchłania, nie pozostawia po sobie żadnej świecącej warstwy, więc można spokojnie stosować je pod makijaż. Zaleca się stosować je rano i wieczorem pod krem z tej samej serii.

No i na koniec mamy krem (tu będzie trochę więcej zdjęć):






Krem ma dosyć treściwą konsystencję, która na początku mnie trochę zastanowiła, bo obawiałam się używania tego kremu na dzień pod makijaż. Moja twarz po tym kremie się trochę świeci, ale jest to dość minimalne. Przede wszystkim czuć, że jest dobrze nawilżona i ukojona po zabiegach kwasami. Nadaje się pod makijaż, bo dzięki dobremu nawilżeniu kosmetyki się lepiej rozprowadzają i po prostu lepiej wyglądają.

Ta seria odpowiada mi jeszcze bardziej niż stosowana wcześniej 30+. Na pewno będę do niej nie raz wracała. Planuję też jakieś większe Bielendowe zakupy, bo do 10 marca są sporo promocje w Rossmannie i chętnie z nich skorzystam.

6 komentarzy:

  1. Serum z chęcią bym przygarnęła. Jak wrócę do PL to się za nim rozejrzę, bo przemawia do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super że jesteś zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tonik chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię tą firmę, a nawilżenie przydałoby mi się jak nic!

    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba się skuszę na tonik jednak bardziej mnie kusi ta wersja z kwasami.

    OdpowiedzUsuń
  6. to serum chyba znajdzie się w moim arsenale!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger