ŁZS, łuszczyca, pryszcze-KAILAS Wam pomoże!Rozdanie!

ŁZS, łuszczyca, pryszcze-KAILAS Wam pomoże!Rozdanie!

Kiedy dostałam propozycję przetestowania kremu KAILAS to pomyślałam sobie,że to strzał w dziesiątkę. Ja mam łZS, a mój Mąż łuszczycę, na którą ten krem miał pomagać. Czy tak jest? Zapraszam do czytania!


Informacje ze strony producenta:

Krem KAILAS to mieszanina odżywiających i nawilżających skórę olejów roślinnych połączona z ekstraktami roślinnymi o działaniu łagodzącym , stymulującym regenerację naskórka oraz mikrokrążenie skórne, a także usuwającymi przebarwienia.

Produkt działa również antybakteryjnie oraz przeciwgrzybicznie.

Produkt polecany do pielęgnacji skóry:

łojotokowej,
trądzikowej,
z przebarwieniami
KAILAS zalecany jest także przy problemach z nadmiernie wysuszoną i pękającą skórą oraz przy nadmiernym rogowaceniu skóry.

Łagodzi skutki:

ukąszeń owadów,
otarć,
podrażnień skóry np. po goleniu i depilacji.

W tradycji ajurwedyjskiej stosowany również przy:

łuszczycy,
hemoroidach,
grzybicy,
kurzajkach,
oparzeniach,
odleżynach,
opuchnięciach.
Krem przebadany na grupie osób z dodatnim wywiadem alergicznym.

Substancje czynne
Olej kokosowy, Żywica z Damarzyka Mocnego, Olejek z Drzewa Sandałowego, Kamfora, Ekstrakt z liści miodli indyjskiej, Ekstrakt z owoców buzdyganka naziemnego , Ekastrakt z cynodonu palczastego, Cissampelos Pareira Bark Extract, wodorotlenek wapnia, Woda

Sam krem ma postać dosyc gęstej pasty o intesywnym zapachu, który jednak szybko znika. Nalezy aplikować 2-3 razy dziennie w miejsca dotknięte zmianami.

Działanie? Ja stosowałam na dośc uporczywe zmiany przy skórze głowy, na które nic do tej pory nie działało. Po jednym dniu łuska zniknęła, a po mniej więcej trzech dniach po zmianie praktycznie nie ma śladu. Mój Mąż używa tej maści na zmiany łuszczycowe w obrębie twarzy i również u niego wszystko sie goi i znika błyskawicznie. Tak samo działa jeśli posmaruje się nia jakieś pryszcze. Przy tym jak się dobrze wmasuje ten krem to nie jest tłusty i spokojnie można stosować na dzień.

Bardzo polecam osobom, które maja jakies problemy skórne. Przy okazji przypominam o rozdaniu, w którym można wygrać ten krem. 2 opakowania na blogu i jedno na Facebooku. Polecam!

Skuteczny sposób na wągry, rozszerzone pory oraz przypomnienie o rozdaniach

Skuteczny sposób na wągry, rozszerzone pory oraz przypomnienie o rozdaniach

Przypominam o trwających rozdaniach. Tylko uważajcie na oszustów podszywających się pode mnie i jeszcze kilka dziewczyn z blogosfery. Żadne z moich rozdań się jeszcze nie zakończyło i do nikogo nie wysyłałam żadnych maili.

Mam mocno przetłuszczającą się cerę, porozszerzane pory i tendencję do zaskórników. Ciągle szukam jakiegoś kosmetyku, który pomoże mi w miarę okiełznać skórę. Z reguły kończy się u mnie tak, że kosmetyki które nieźle matują, po jakimś czasie powodują u mnie brzydkie czarne wągry. Tak było do momentu aż trafiłam na olejek z Orientany:


Czytałam o nim kilkakrotnie na Wizażu i tam zbiera w większości rewelacyjne opinie. 

Informacje ze strony producenta:

Olejek bogaty w fosfolipidy, witaminę E, kwas linolowy Omega 6 charakteryzuje się wysokim działaniem przeciwrodnikowym i przeciwzapalnym, a więc działa zarówno odmładzająco jak i uspokajająco na skórę. Olejek z kurkumy spowalnia procesy starzenia, chroni skórę przed wpływem szkodliwych czynników atmosferycznych (w tym promieni UV), jest jednym z najsilniejszych antyutleniaczy, działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo i odżywczo. Olejek sandałowy odżywia i wzmacnia skórę, zwiększa jej naturalną elastyczność, utrzymuje optymalne nawilżenie dzięki ochronie przed utratą wody. Działa ochronnie i przeciwzapalnie.
DZIAŁANIE:
- nawilża i chroni skórę
- spowalnia proces starzenia
- działa przeciwzapalnie
- wzmacnia skórę
SKŁAD:
Pełny skład: olej z ziaren słonecznika, olej sezamowy, olej z oliwek, olej migdałowy, olej jojoba, olej z pestek moreli, olej z kiełków pszenicy, olejek z drzewa sandałowego, ekstrakt z kurkumy, wit E

Pierwsze wrażenie po otwarciu olejku to dość mocny, charakterystyczny zapach, ale akurat tego można spodziewać się po składzie. Mnie ten zapach dość umiarkowanie pasuje, ale jest do wytrzymania. Jak dla mnie wszystko w tym olejku jest do wytrzymania, bo jego działanie jest wręcz genialne. Ja stosuję go dwa razy dziennie, z tym że rano trochę mniej, a wieczorem obficiej. Bardzo wiele osób, które ma rozszerzone pory w okolicach nosa i policzków ma tam dość nieestetyczne czarne wągry. Ja też-miałam, Od kiedy stosuję ten olejek, zaskórniki z tych okolic praktycznie całkowicie poznikały, tak samo z czoła. Z brodą nadal walczę, ale jest coraz lepiej.

Początki z tym olejkiem nie były łatwe, bo zadziałał podobnie jak kwasy, czyli spowodował wysyp pryszczy. Postanowiłam nie odpuszczać i dalej smarowałam się codziennie. Po jakimś czasie, i to dość krótkim, bo około tygodnia dwóch, wysyp się skończył, a moja skóra wygląda super. Olejek z Orientany nie tylko pozbawił mnie wągrów, ale wyrównał koloryt skóry, wygładził drobne zmarszczki i w jakiś magiczny sposób złagodził popękane naczynka.

Twarz się po nim trochę świeci, więc lepiej stosować go pod jakiś lekki krem, ale tak to nie ma absolutnie wad, bo cenowo też jest bardzo przystępny.

To juz kolejny produkt z Orientany, który mnie tak zachwycił. Mam jeszcze kilka, które czekają na testy. Tak naprawdę to najchętniej wypróbowałam bym wszystkie te produkty.

Zachęcam do brania udziału w rozdaniu paki niespodzianki, bo coś z Orientany na pewno tam będzie.
Wishlista z Dresslinka oraz rozdania

Wishlista z Dresslinka oraz rozdania

Przypominam o trwających rozdaniach. Z uwagi na to, że ktoś próbował się pode mnie podszywać proszę, żebyście zwracały baczną uwagę na wiadomości ode mnie. Wyniki rozdań zawsze podaję na blogu i Facebooku i czekam na e-mail od osoby wygranej. Nie wysyłam nic wcześniej, a już na pewno nie prośby o klikanie w podejrzane linki.

Dzisiaj post z wishlistą z popularnego sklepu internetowego Dresslink. Pewnie większość osób całkiem nieźle zna ten sklep. Ja powoli zbieram się do pierwszych zakupów, ale na razie lista życzeń z tego co być może wpadnie do mojego koszyka, a będzie ona dość długa.

1. Spódnica z midi z widoczkiem. Niesamowicie mi się spodobały wszystkie te spódnice, ale ta na zdjęciu najbardziej do mnie trafia.

KLIK



2.Sukienka z kwiatowym nadrukiem. Bardzo odpowiada mi to, że jest z bawełny.

KLIK

3.Zestaw 10 pędzli. Podoba mi się ich wygląd, a poza tym potrzebuję kilku większych pędzli.

KLIK


4. Dwie koszulki z nadrukami, kwiatowym i kocim.


KLIK

5.Szafirowy żakiet.

KLIK


6.Sweterki w serek. Kocham takie sweterki i najchętniej bym je kupowała we wszystkich kolorach.

KLIK

7. Kwiatowa kurtka. Po prostu zakochałam się.

KLIK

I to by było na razie na tyle. Podoba mi się tam jeszcze bardzo wiele rzeczy, ale zarówno moja szafa, jak i portfel z gumy nie są, więc trzeba się ograniczyć.

UWaga na oszustów!Nie wysyłam żadnych próśb o wpłaty!

Jeśli dostaniecie rzekomo ode mnie maila z informacją, że wygrałyście w konkursie i musicie gdzieś kliknąć i wpłacić pieniądze to tego nie klikajcie! Widzę na blogach moich koleżanek, że ktoś się pod nas podszywa i wysyła fałszywe maile. Ja również takiego maila dostałam, jak i wiadomość na Facebooku!Nie klikajcie żadnych podejrzanych linków!

Liebster Blog Award oraz rozdania

Przypominam o trwających rozdaniach. Do rozdania z KAILASEM można się również zgłaszać na Facebooku.

Dzisiaj post poświęcony bardzo przyjemnej rzeczy, a mianowicie nominacji do Liebster Blog Award, który otrzymałam od Agnieszki z Agnieszkowo Kosmetykowo. Dość późno odpowiadam, bo mi się post z pytaniami zagubił :-).

A oto pytania, które zadała Agnieszka:

1. Kosmetyk, który uważasz, że jest zbędny.
Lakier do włosów. Nie używam, bo uważam, że głównie niszczy włosy.
2. Ulubiony kolor.
Czerwony.
3. 3 słowa opisujące Twój charakter.
Kreatywna,wybuchowa, zaangażowana.
4. Jaki jest Twój wymarzony prezent, który chciałabyś dostać, np. na urodziny?
Wszystkie palety Sleeka, których jeszcze nie mam :-).
5. Jakie rzeczy denerwują Cię w blogosferze?
Żebro-lajki.
6. Jaki kolor określiłby Twój charakter i dlaczego akurat ten?
Czerwony, bo jestem wybuchowa.
7. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?
Olejek z kurkumą Orientany.
8. Ulubiona pora roku.
Lato.
9. Jakie miasto w Polsce chciałabyś odwiedzić?
Gdańsk, bo dawno tam nie byłam.
10. Twój ulubiony zapach?
Nie mam takiego, bo lubię perfumowe eksperymenty.
11. Kanały na yt, które najchętniej oglądasz.
W zasadzie nie oglądam YT, ale jeśli już coś oglądam to lubię kanały z tutorialami makijaży.

Nad swoimi pytaniami i nominacjami musiałam trochę pomyśleć. Oto one:

1.Komedia czy dramat?
2.Czy lubisz oglądać sport w telewizji lub na żywo?
3.Wymarzone wakacje.
4.5 rzeczy niezbędnych w Twojej kosmetyczce.
5.Musisz pozbyć się wszystkich kosmetyków, poza trzema. Co sobie zostawisz?
6.Ulubiona potrawa.
7.Czy lubisz i umiesz gotować?
8.Twoje ulubione blogi.
9.Czy czytasz składy kosmetyków i nimi kierujesz się przy wyborze?
10. Czy kiedykolwiek zrobiłaś sama jakiś kosmetyk? A jeśli tak to jaki?
11.Twój sposób na ładną skórę.

Osoby nominowane:

Życzę miłego odpowiadania na pytania!
Czerwcowy Joybox oraz rozdania

Czerwcowy Joybox oraz rozdania

Przypominam o trwających na moim blogu rozdania i zachęcam do brania w nich udziału.

Kupienie Joyboxa jest dość trudne, bo po pierwsze sprzedaż zaczyna się z reguły około godziny 15.00, a po drugie często pada serwer. Dla mnie tym razem złożyło się szczęśliwie, że akurat tego dnia nie pracowałam i mogłam poklikać w ciągle blokującą się stronę Joyboxa. Szczęśliwie udało się i pudełko jest u mnie.

Jeśli ktoś nie wiem jak wygląda kwestia produktów w Joyboxie: sześć produktów jest taka sama dla wszystkich (mogą być różne kolory lakierów czy szminek), a trzy wybieramy sami, po jednym z każde podkategorii.

Tak wygląda całe pudło:



Prezentuje się moim zdaniem całkiem atrakcyjne i rozmiarowo jest większe od pudeł z konkurencyjnych firm. A teraz co znalazło się w moim pudełku. Zacznę od produktów dla wszystkich, a potem te co wybrałam sama.


Venus Wielofunkcyjny Mus CC 8w1. Lubię tego typu produkty do ciała, bo mają podobne działanie do samoopalacza, ale z reguły są pozbawione te charakterystycznego zapachu. Mus Venus ma dość mocny alkoholowy zapach, który trzyma się skóry. Co do kolory to moje pierwsze wrażenie jest takie, że ma bardzo ciemny kolor, ale zobaczymy jak będzie dalej. Produkt pełnowymiarowy.


ISADORA Tusz do rzęs All Day Long Lash. Miniaturka tuszu do rzęs. Muszę przetestować i dopiero będę mogła coś więcej powiedzieć.


Mistero Milano: Lakier do paznokci, pilnik i próbka kremu do rąk. Pilnik papierowy, czyli taki jak lubię. Lakier dostałam w bardzo fajnym cukierkowym różu, idealnym na lato.


AA Make up: Kryjąco-korygujący. Dostałam 105 Sand. Nie jestem pewna czy już kiedyś tego podkładu nie miałam. W sztucznym świetle kolor wygląda na dość jasny bez pomarańczowych tonów, więc może będzie nieźle. W palecie jest trzeci z kolei, ale może akurat na lato będzie dobry. Jest też próbka wersji matującej w tym samym kolorze.Po sprawdzeniu w świetle dziennym jednak nie do końca mi pasuje, więc chyba powędruje w świat.



Realash Odżywka do rzęs Eyelash Enchancer (produkt miniaturowy.). Kolejna odżywka do rzęs do mojej kolekcji. chyba pora zacząć hodować firanki.



Gillette - maszynka do golenia Venus Snap. Bardzo lubię maszynki Gillete, więc takie miniaturowe rozwiązanie przypadło mi do gustu. Dodatkowo można wymieniać ostrza na te, których ja używam czyli Embrace.


Australian Gold Saszetka z brązującym żelem do opalania. Może się przyda chociaż raczej nie używam tego typu produktów.

To były produkty standardowe. Teraz te co wybrałam sama, a łatwe to nie było, bo w jednej kategorii podobało mi się kilka rzeczy, za to w innej musiałam się mocno zastanawiać czy cokolwiek mi się w ogóle podoba.



Dottore Hydratore Intensywnie nawilżający krem do twarzy. Krem ma kwas migdałowy, z którym bardzo lubię się moja skóra, więc nie musiałam się za bardzo zastanawiać.


Avebio Wygładzająca ambrozja do twarzy Like a flower (produkt miniaturowy). W kategorii drugiej miałam kilku kandydatów do wyboru. Ostatecznie zwyciężyła ciekawość i zdecydowałam się na te produkt. Zobaczymy jak się będzie sprawdzał.



Iwostin Ochronny dezodorant do stóp Propodia. To ostatni produkt. W tej kategorii miałam spory problem, bo nic tak naprawdę do końca mi nie pasowało. Ostatecznie mój wybór padł na ten właśnie produkt, bo stwierdziłam, że latem będzie najbardziej przydatny.

Ogólnie bardzo fajne pudełko za naprawdę niewielką cenę biorąc pod uwagę ilość produktów. Na pewno będę polowała na kolejno Joyboxa, bo ten mi bardzo przypadł do gustu. Wartość produktów znacząco przewyższa cenę, więc warto się skusić.


Say yes!, czyli lipcowe ShinyBox oraz rozdania

Say yes!, czyli lipcowe ShinyBox oraz rozdania

Przypominam o trwających rozdaniach. zostało jeszcze trochę czasu, a nagrody będą ciekawe.

Dzisiaj recenzja lipcowego ShinyBox zatytułowanego "Say yes", czyli "Powiedz tak". Wygląda na dość oczywiste nawiązanie do tematyki ślubnej, ale czy produkty wpisują się w zamysł? Zapraszam do czytania!

Tak prezentuje się całe pudełko:


Wzrok przykuwa bardzo ładna szata graficzna, ale do tego mnie już ShinyBox trochę przyzwyczaiło, bo praktycznie każde ich pudełko jest dość interesująco zaprojektowane. A co znajdziemy w środku?


Norel Krem Hialuronowy Aktywnie Nawilżający. Jest to produkt przeznaczony dla skóry suchej i normalnej, a ja mam raczej mieszaną w kierunku tłustej, więc może zużyję go na policzki. Otrzymujemy 25 ml produktu.


Cosmoderma Pasta Cukrowa Sweet Skin. Tego produktu jestem bardzo ciekawa, bo kilkakrotnie czytałam o depilacji cukrem, ale jakoś nie miałam motywacji do stworzenia własnej pasty cukrowej. Produkt pełnowymiarowy.


Etre Belle Krem do Opalania. Produkt idealny na lato. Ma wysoki filtr, nie zawiera różnych zapychaczy, można stosować u dzieci i niemowląt. Dostajemy 40 ml produktu.


Silcatil Sztyft Ochronny. Kolejny fajny produkt na lato, kiedy znacznie częściej obcieramy stopy nosząc odkryte buty. Produkt pełnowymiarowy.


Dezodorant Dove. Jak najbardziej się przyda, bo jest to antyperspirant. Dzięki ShinyBox przekonałam się do produktów Dove :-).


Shefoot Krem Odżywczy. Ten sam krem był w jednym z BeGlossy, więc to mi się akurat średnio podoba.


Peeling myjący Farmona Tutti Frutti. Uwielbiam te peelingi, a Wiśnia i Porzeczka to mój ukochany zapach, więc produkt bardzo mi się podoba.

Po otwarciu pudełka miałam dość średnie skojarzenia ze ślubem itd, ale później zaczęło to mieć sens i wszystkie produkty idealnie wpisały się w przygotowania ślubne. Z pudełka jestem bardzo zadowolona, bo będę mogła wykorzystać wszystkie produkty. Teraz tylko czekam na edycję specjalną ShinyBox, która dotrze do mnie w sierpniu.
Dzisiaj brzoskwiniowo, czyli Sleek Paraguaya

Dzisiaj brzoskwiniowo, czyli Sleek Paraguaya

Jak już pisałam w jednym z postów odnośnie palet Sleeka, poza kupowaniem tych obecnie dostępnych w sprzedaży, ciągle szukam serii limitowanych na Allegro. W ten sposób trafiła do mnie Paraguaya.

Wygląda ona tak:


A tak prezentują się swatche:


Na tą paletką się długo zastanawiałam, bo wydawała mi się bardzo podobna do Sleek Good Girl, tylko że ta ma więcej pomarańczy w sobie. Ja już ją dostałam w swoje ręce to okazało się, że niekoniecznie miałam rację. Jak widać po swatchach z pigmentacja jest różnie, ale po kolei.

Górny rząd:
-Parfait- perłowy róż z dużą domieszką beżu o średniej pigmentacji
-Blush-jasny, matowy róż o średniej pigmentacji
-Cameo-jasny, matowy róż o średniej pigmentacji
-Persian Orange-perłowy, jasny pomarańcz o dobrej pigmentacji
-Peach Gold-perłowy ciemny pomarańcz o bardzo dobrej pigmentacji
-Sandstone-matowa biel o dobrej pigmentacji

Dolny rząd:
-Bellini-złocisto-platynowa perła o średniej pigmentacji
-Redstone-matowy, jasny pomarańcz o dobrej pigmentacji
-Persimmon-matowy pomarańcz o dobrej pigmentacji
-Tangelo-matowy żarówiasty pomarańcz o dobrej pigmentacji
-Bittersweet- matowy szaro-brązowy cień o dobrej pigmentacji
-Stone-matowa czerń z domieszką brązu o dobrej pigmentacji

Paletka typowo letnia, ale ze sporą ilością matowych cieni. Dodatek cieni neutralnych takich jak biel czy czerń czyni ją znacznie łatwiejszą w obsłudze, bo nie musimy się posiłkować dodatkowymi cieniami. Jak dla mnie to typowa paleta dla niebieskookich kobiet, bo u takich z reguły pomarańczowe cienie najlepiej podkreślają kolor tęczówki. Jak dla ta paletka jest bardzo fajne, ale do moich ulubieńców raczej nie trafi. Po prostu czegoś jej brakuje.

Jak sobie radzić z tłustą skórą latem oraz przypomnienie o rozdaniach

Na początek przypomnę o dwóch trwających na moim blogu rozdaniach-jedno z pudełkiem-niespodzianką oraz drugie z kremem KAILAS.

Lato to z reguły bardzo trudny okres dla posiadaczek tłustej skóry, takiej jak moja. Dołóżmy do tego tendencję do pękania naczynek i okresowego wysypu pryszczy i zaczyna być dość nieprzyjemnie. Jednak są sposoby by trochę ograniczyć bądź zamaskować niezbyt estetyczne błyszczenie się twarzy i te sposoby, które ja stosuję przedstawię w poście.

1.Sprawdzone kosmetyki. Tropikalne temperatury nie sprzyjają testowaniu najnowszego podkładu bądź pudru u posiadaczek tłustej skóry. Nasza skóra może wręcz zareagować wzmożoną produkcją sebum. Jeśli już chcemy wypróbować coś nowego, to najlepiej zróbmy to jak jesteśmy w domu i możemy spokojnie obserwować naszą skórę.
2.Lekkie kosmetyki, czyli kremy BB lub CC oraz kosmetyki mineralne. Latem tłusta cera nie znosi zbyt wielu warstw kosmetyków, dlatego najlepiej maksymalnie ograniczyć ilość warstw nakładanych na twarzy.  Dużo gorzej wygląda ciężki podkład, który w upale spłynie nam z twarzy niż te kilka widocznych krostekNajlepiej sprawdzą się tu kosmetyki mineralne, które zawierają naturalne filtry lub kremy BB bądź CC. Najlepsze są te typowo azjatyckie, które dodatkowo mają najczęściej dość wysoki filtr. Niestety są one dość drogie, więc warto poszukać jakiegoś tańszego zamiennika. Ja bardzo lubię BB od Maybelline, wersja dla tłustej skóry.
3.Kosmetyki w kremie. Bronzer, róż czy cienie do powiek lepiej trzymają się, kiedy są w wersji kremowej.
4.Dobre nawilżenie skóry. Skóra tłusta bardzo często może być przesuszona, a co za tym idzie produkować znacznie więcej łoju jako proces obronny. Dlatego warto użyć dobrze nawilżającego kremu czy olejku, ze dwa razy w tygodniu zrobić maseczkę nawilżającą.
5.Picie wody i innych napojów nawadniających. Sposób znany od dawna, ale bardzo często niedoceniany. O piciu dużej ilości wody należy pamiętać podczas upałów, ale też wtedy kiedy pijemy dużo kawy lub herbaty.
6.Spanie przy otwartym oknie i spacery. Dotleniona skóra wygląda po prostu lepiej i makijaż czasem może okazać się zbędny.
7.Bibułki matujące.Przy tłustej skórze wręcz nieocenione. Jeśli ich nie mamy doskonale sprawdzi się ręcznik papierowy bądź chusteczka higieniczna.

To tylko kilka wskazówek na radzenie sobie z tłusta skórą podczas upałów. Jestem ciekawa czy ktoś zna jakieś inne sposoby, bo z chęcią bym wypróbowała.
W podróży, czyli BeGlossy lipiec 2015

W podróży, czyli BeGlossy lipiec 2015

Dzisiaj dotarło do mnie lipcowe pudełko BeGlossy. Tym razem kurier był wyjątkowo wcześnie i musiałam wytrzymać cały dzień w pracy by dokładnie obejrzeć zawartość. Tymczasem zdążyłam przeczytać tylko pobieżnie kartkę z opisem produktów dołączoną do pudełka i byłam całkiem zadowolona.

Tak wygląda całe pudełeczko:



Jak zwykle znalazły się kupony zniżkowe, jak na przykład kupon zniżkowy do BingoSpa, który z chęcią wykorzystam.


Szampon regenerujący Beaver Professional może być ciekawym produktem. Wcześniej nie słyszałam o tej firmie, więc z chęcią go wypróbuję. W pudełku znajduje się 60 ml produktu.


Spray intensywnie nawilżający Rain Dance od firmy Artego to kolejny produkt do włosów. Moim zdaniem bardzo trafiony produkt, gdyż zawiera sporo substancji wspomagających regenerację włosów w trakcie lata. Produkt pełnowymiarowy.


Na ten produkt chyba najbardziej liczę, czyli puder matujący od Annabelle Minerals. Mam kilka próbek produktów mineralnych i w sumie od pewnego czasu noszę się z zamiarem kupna mineralnego podkładu, więc sądzę że próba z pudrem na początek będzie bardzo dobra. Dostajemy 1g produktu.


Produkty Regenerum dość często przewijają się w pudełkach BeGlossy. Tym razem otrzymujemy regenerujące serum do ciała w formie pianki. Jestem dość ciekawa tego produktu. Pełnowymiarowy.


To, że będą produkty Vichy było wiadomo praktycznie od razu. Mnie trafiły się Odświeżający Żel do Mycia Twarzy oraz Dynamicznie nawilżający krem z serii Aqualia Thermal. W sumie dobre produkty na lato chociaż ja z produktami Vichy mam różne przejścia. Mam nadzieję, że te akurat się u mnie sprawdzą.

Szczerze? Podoba mi się to pudełko. Produkty może nie są z jakiejś super-hiper ekskluzywnej półki, ale są dość przemyślane pod kątem tematyki i przydatności latem. Odnoszę wrażenie, że BeGlossy czyta opinie klientek i bierze je pod uwagę podczas kreowania pudełka.

W najbliższym czasie zapraszam na posta dotyczącego perełek kosmetycznych, które poznałam dzięki BeGlossy, a tym czasem zachęcam do brania udziału w rozdaniach, które trwają na moim blogu.
Rozdanie kremu Kailas-wygrywają 3 osoby.

Rozdanie kremu Kailas-wygrywają 3 osoby.

Jakiś czas temu odezwała się do mnie Pani z firmy Ayurvedik z propozycją przetestowania kremu Kailas. Przy okazji zaproponowała mi również zorganizowanie rozdania kilku opakowań tego kremu na moim blogu. Z chęcią przyjęłam tą propozycję współpracy i postanowiłam zorganizować rozdanie. Ponieważ mam do rozlosowania 3 opakowania kremu o pojemności 8 g każde to postanowiłam zorganizować równoległe rozdania na blogu i na mojej stronie na Facebooku.


Warunki rozdania na blogu:
1.Publiczne obserwowanie mojego bloga.
2.Polubienie profilu Kailas na Facebooku KAILAS
2.Mieć ukończone 18 lat bądź zgodę rodziców
3.Konkurs trwa od 15-07-2015 do 31-07-2015 do godziny 23:59
4.Wyniki ogłoszę do 7 dni od zakończenia rozdania na swoim blogu oraz na profilu na Facebooku
5.Sponsorem nagrody jest firma Ayurvedik
6.Zgłoszenia proszę zamieszczać w komentarzach pod tym postem.

Warunki rozdania na Facebooku:
1.Polubienie mojego profilu na Facebooku KLIK.
2.Polubienie profilu Kailas na Facebooku KAILAS
2.Mieć ukończone 18 lat bądź zgodę rodziców
3.Konkurs trwa od 15-07-2015 do 31-07-2015 do godziny 23:59
4.Wyniki ogłoszę do 7 dni od zakończenia rozdania na swoim blogu oraz na profilu na Facebooku
5.Sponsorem nagrody jest firma Ayurvedik
6.Zgłoszenia proszę zamieszczać w komentarzach pod tym postem.

Na blogu rozdaję 2 opakowania, a na Facebooku 1. Zwycięzcy zostaną wyłonieni w drodze losowania. Będzie mi również miło jeśli udostępnicie informację o rozdaniu na swoich blogach lub na Facebooku. Bardzo ważna informacja-można brać równolegle udział w obydwu rozdaniach, ale jeśli by się w jakiś magiczny sposób tak zdarzyło, że ta sama osoba zostałaby wylosowana w obydwu rozdaniach to dostanie jedno opakowanie kremu, a ja przeprowadzę ponowne losowanie kolejnego zwycięzcy.

Więcej na temat kremu KAILAS możecie poczytać na  www.StopProblemomSkórnym.pl. Ja już się biorę za testowanie.

Wzór zgłoszenia na blogu:

Obserwuję jako:
Lubię profil Kailas jako:


Moje ŁZS i zapuszczanie włosów oraz rozdanie

Przypominam o trwającym wielkim rozdaniu. Na pewno do paczki wpadnie coś do włosów.
W lutym pisałam, że zaczynam zapuszczać włosy i rzeczywiście trzymam się tego planu. Jednak na przeszkodzie stanęło mi ŁZS, czyli łojotokowe zapalenie skóry. Kto ma ten wie o co chodzi, a dla niewiedzących wyjaśniam- ŁZS najczęściej objawia się w postaci żółtawych płatów, zaczerwienionej skóry i nadprodukcji łoju. No i koszmarnie swędzi. Ja do końca nie jestem przekonana czy to co mam na głowie to ŁZS, bo moje włosy są raczej cienkie i przetłuszczające się, ale te zmiany skórne były zdecydowanie suche i łuszczące się. Pani dermatolog stwierdziła autorytatywnie, że to ŁZS i że to normalne, że zaczęło się w ciąży, bo to okres zmian hormonalnych itd.

Zacznę od tego co mi pomogło i to w tempie praktycznie natychmiastowym, a mianowicie zrezygnowanie z plastikowych przepasek z ząbkami, które ciągle podrażniały mi skórę. Zapomniałam napisać, że u mnie ŁZS pojawia się tylko przy linii włosów nad czołem, skroniami i uszami. Reszta skóry głowy jest czysta. Obecnie, żeby włosy nie spadały mi na twarz używam po prostu spinek. Znacząco zmniejszyło to podrażnienia skóry.

Poza tym trochę zmieniłam sposób pielęgnacji włosów. Nadal myję je codziennie, bo inaczej po prostu nie mogę, ale już oleju używam co 2-3 dni. U mnie najlepiej sprawdza się olej kokosowy plus mieszanka olejowa z Orientany. Skóra jest uspokojona, a włosy miękkie i błyszczące.

Jeśli chodzi o maski, odżywki itd. to staram się używać delikatnych produktów bazujących na naturalnych składnikach. Najbardziej służy mi drożdżowa maseczka Bania Agafii, maska-szampon z glinką od Tołpy oraz stosowanie raz w tygodniu emulsji z kwasem salicylowym i mocznikiem firmy Squamax. A cały proces wygląda tak: najpierw nakładam emulsję Squamax na 2-4 godziny na skórę głowy. Następnie zmywam ją szamponem, nakładam na około 10 minut maskę z glinką, w tym momencie jest to firma Tołpa, a na swoją kolej czeka Yves Rocher. Spłukuję maskę i jeszcze dla pewności robię cukrowy peeling skóry głowy (4 łyżki cukru, 2 łyżki szamponu). Wszystko dokładnie spłukuję i tym razem nakładam maskę drożdżową albo jakąś inną nawilżającą. Po 10 minutach ponownie dokładnie spłukuję używając letniej wody. Cały proces zabiera trochę czasu, dlatego z reguły wykonuję go w niedzielę przy okazji robiąc peeling ciała itd.

Szampony mam od pewnego czasu sprawdzone, a są to Vichy Dercos do łupieżu tłustego oraz obydwa szampony z Sylveco.

Obecnie poza jednym miejscem nie mam żadnych zmian na skórze. Odpowiednia pielęgnacja wpłynęła też na to, że moje włosy mają ładniejszy kolor oraz znacznie szybciej rosną co bardzo mnie cieszy.

Wiem z własnego i nie tylko doświadczenia, że choroby skóry mogą być bardzo dokuczliwe. Po pierwsze odczuwamy fizyczny dyskomfort, bo wszystko boli, swędzi i piecze. Nasza psychika też nie pozostaje bez szwanku, bo ustawiczny ból jest dokuczliwy, a poza tym zastanawiamy się czy ktoś nas nie ocenia przez, że trochę się z nas sypie. Dlatego odpowiednia pielęgnacja jest bardzo ważna i jeśli już trafimy na coś co nam naprawdę pomaga to warto się tego trzymać i nie lubić zbyt wielu eksperymentów.
Kolorowe Monaco Sleek oraz rozdanie

Kolorowe Monaco Sleek oraz rozdanie

Przypominam o trwającym rozdaniu. Powoli kompletuję co wpadnie do paczki-niespodzianki. Pamiętajcie, że jeśli zainteresowanie będzie duże to stworzę dwa pudełka.

Dzisiaj będzie recenzja kolejnej limitowanki Sleeka, którą zdobyłam na allegro. Widziałam, że jeszcze parę osób oferuje tą paletkę, więc jeśli się Wam spodoba to proponuję przeszukać allegro.

Paletka jest używana, więc niektóre cienie są trochę wykorzystane.

Tak się prezentuje w całości:


A tak wyglądają swatche:


Od razu widać, że paletka jest wakacyjna, kolorowa i błyszcząca.

Górny rząd:
-Bamboo-matowy kremowy cień o niezłej pigmentacji
-Aquamarine- matowy turkus o dobrej pigmentacji
-Midnight garden- matowy, bardzo dobrze napigmentowany ciemny granat
-Sunset-perłowa ceglasta czerwień z lekką domieszką brązu o bardzo dobrej pigmentacji
-Washed Ashore to satynowy, brzoskwiniowy cień o bardzo dobrej pigmentacji
-Magenta Madness to dość ciemny, matowy róż o dobrej pigmentacji

Dolny rząd:
-Summer Breeze- matowa mięta o dobrej pigmentacji
-Sand Walker-matowy, cielisty cień o dobrej pigmentacji
-Kiwi Zest perłowa zieleń o bardzo dobrej pigmentacji
-Lotus Flowe-jasny, perłowy fiolet dobrze napigmentowany
-Humming Bird-perłowy, mocny turkus o bardzo dobrej pigmentacji
-Moors Treasure-ciemny matowy fiolet z domieszką brązu o dobrej pigmentacji

Paleta bardzo przypadła mi do gustu. Jest jak już wspominałam kolorowa i wakacyjna, ale ma też kilka bardziej stonowanych kolorów dzięki czemu daje dość szerokie możliwości. Większość kolorów bardzo ładnie współgra z opaloną skórą.

Ja już czekam na kolejne Sleeki, tym bardziej że na ich stronie widziałam limitowankę o nazwie Nautical i już się na nią cieszę. Poluję też na starsze palety w internecie.

Przy okazji recenzji Sleeka i rozdania mam takie pytanie: czy dołączenie palety Sleeka do pudełka niespodzianki by się Wam podobało? Od razu zaznaczam, że byłaby to paleta używana, ale raczej w niewielkim stopniu. A jeśli tak, to którą z recenzowanych przeze mnie do tej pory palet najbardziej chciałybyście zobaczyć w pudełku-niespodziance?
Krem-maska pod oczy od Orientany oraz rozdanie

Krem-maska pod oczy od Orientany oraz rozdanie

Przypominam o trwającym rozdaniu. Jest szansa, że do paczki-niespodzianki wpadnie coś od firmy Orientana, bo ostatnio zakochałam się w ich kosmetykach.

Krem-maskę pod oczy z wyciągiem z czereśni japońskiej wypatrzyłam podczas zakupów w Drogerii Natura. Kosmetyk zapakowany jest w dość niepozorną tubkę.


A oto skład (jeśli uda się go odczytać):


Dla niektórych niepokojąca może być obecność konserwantu w postaci Disodium EDTA. Nie jestem ekspertem, ale z tego co przeczytałam na kilku stronach jest to związek, który potencjalnie szkodliwy może być głównie jako składnik kosmetyków w aerozolu. Ja przynajmniej tak bardzo na niego uwagi nie zwracam.

Na zakup tego kremu-maski zdecydowałam się z uwagi na coraz większe cienie pod oczami będące sprawką moje uroczego Synka, a raczej jego braku snu, a co za tym idzie również mojego braku snu. Skórę wokół oczu miałam też lekko przesuszoną i podpuchniętą.

Zakupiłam krem i rozpoczęłam jego stosowanie zgodnie z zaleceniami producenta, czyli na noc. O tej porze zawsze nakładam dwie warstwy kremu pod oczy i służy to mojej skórze. Krem Orientany jest dość gęsty, ale dobrze i szybko się wchłania. Nie podrażnia oczu, a parę razy zdarzyło mi się go tam przypadkowo zaaplikować.

Samo działanie jest wręcz rewelacyjne. Po mniej więcej tygodniu stosowania cienie i opuchlizny się znacznie zmniejszyły, a skóra jest lepiej nawilżona. Parę osób z moich znajomych się pytało, czy Młody zaczął w końcu spać w nocy, a moja Mama podebrała mi ten krem i stwierdziła, że już nie odda. Widzę, że również u niej ten kosmetyk działa rewelacyjnie, więc uniwersalny.

Ja jestem bardzo zadowolona i już czaję się na inne kremy-maski od Orientany.
Świecidełka, czyli Sleek Sparkle 2 oraz rozdanie

Świecidełka, czyli Sleek Sparkle 2 oraz rozdanie

Przypominam o trwającym lipcowym rozdaniu.

Moja sleekomania jest wielka, więc zbieram wszystkie dostępne paletki Sleeka. Są takie co do których mam trochę wątpliwości, ale żyłka kolekcjonerska zawsze u mnie wygrywa. Dzisiaj będzie o jednej z takich palet kupowanych trochę dla kaprysu, a mianowicie limitowanej edycji Sleek Sparkle 2.

Paletka ta trafiła do mnie, gdyż podczas robienia zakupów w jednej z internetowych drogerii zauważyłam, że jest w promocji, więc nie mogła przepuścić takiej okazji.
 Tak prezentuje się cała paletka:


A tak wyglądają swatche:


Zgodnie z nazwą nastawiamy się na błysk, czyli matowych cieni tu raczej nie znajdziemy. Są perłowe oraz takie z drobinkami brokatu.

Górny rząd:
-Chocolate Penny- perłowe, stare złoto o bardzo dobrej pigmentacji
-Blue Spruce- brokatowy turkus o średniej pigmentacji
-Mulled Wine- brokatowy bordowo-brązowy cień o dobrej pigmentacji
-Truffle-ciemny, chłodny perłowy brąz
-Mistletoe-brokatowa ciemna zieleń o średniej pigmetacji
-Illusion- brokatowy ciemny fiolet o średniej pigmentacji

Dolny rząd:
-Festive- brokatowy fiolet o średniej pigmentacji
-Gold Ribbon- perłowe złoto o bardzo dobrej pigmentacji
-Glitz&Glamour- kolejny brokatowy fiolet o średniej pigmentacji
-Tinsel- perłowe srebro o bardzo dobrej pigmentacji
-Twinkle- brokatowy ciemny granat o dobrej pigmentacji
-Starry Night- brokatowa czerń o dobrej pigmentacji

Paleta dość średnia, bo o ile kolory są naprawdę ładne to niestety brokatowe cienie są bardzo suche, tępe w aplikacji. Perłowe, jak to zwykle u Sleeka, kremowe i bardzo przyjemne. Jest to zestaw zdecydowanie wieczorowy albo do makijażu artystycznego, bo ja jakoś średnio sobie wyobrażam brokatowe cienie w dziennym makijażu. Poza tym paletka potrzebuje jeszcze jakiś kilku cieni wspomagających typu beże. Ogólnie mogłoby być lepiej. Spróbuję nią coś zmalować, ale czuję, że tylko na mokro te brokaty będą chciały współpracować. Trochę szkoda, bo kolory są naprawdę ładne.

Kosmetyczni ulubieńcy czerwca oraz rozdanie

Przypominam o trwającym rozdaniu. Pewnie do paczki-niespodzianki wpadną jacyś moi ulubieńcy.

Czerwiec był dla mnie miesiącem wykańczania niektórych kosmetyków oraz początków testowania nowych. Niektóre z nowości błyskawicznie podbił moje serce i zagościły w ulubieńcach. Nie będę powtarzała tych kosmetyków, które były ulubieńcami kwietnia i maja, a napiszę tylko co nowego w czerwcu trafiło w moje gusta.

Pielęgnacja:
1. Peelingujący żel pod prysznic Dove-bardzo pozytywne zaskoczenie otrzymane wraz z ShinyBox
2.Olejek "Drzewo sandałowe i kurkuma" z Orientany- tutaj będzie osobna recenzja
3. Krem-maska pod oczy z czereśni japońskiej z Orientany- również zasługuje na osobną recenzję

Makijaż:
1.Beauty Blender-recenzja już była.
2. Pomadka Lord&Berry- tym razem super zaskoczenie od BeGlossy
3. Róż Essence w kolorze "Babydoll"

Włosy:
1. Odżywka VitalDerm-będzie osobna recenzja.

Tak jak pisałam na początku nie będzie dużo nowości, bo w czerwca nie zaczynałam za dużo nowych kosmetyków. W najbliższym czasie postaram się napisać recenzje wszystkich obiecanych kosmetyków.
Lekki podkład na lato, czyli Max Factor Whipped Cream

Lekki podkład na lato, czyli Max Factor Whipped Cream

Przypominam o wielkim lipcowym rozdaniu.

Uwielbiam testować nowe podkłady. Praktycznie na każdych zakupach w drogerii coś ciekawego wypatrzę. Tak było i tym razem, bo akurat Whipped Cream Max Factor kosztował 24,99, czyli połowę swojej regularnej ceny. Czytałam o nim całkiem dobre opinie i stwierdziłam, że może warto by go wypróbować. Trochę w ciemno wybrałam najjaśniejszy kolor, czyli 45 Warm Almond. Po otworzeniu słoiczka wydał mi się dość ciemny i lekko pomarańczowy, ale wydaje mi się, że jest to dość powszechna cecha podkładów kremowych lub w musie. Już nie raz przekonałam się, że akurat przy podkładach o takiej konsystencji warto się skusić na lekko ciemniejszy odcień, bo na skórze i tak wygląda dość jasno.



Whipped Cream jest w postaci dość gęstego kremu-musu. Zamknięty w małym, szklanym słoiczku, który nie zajmuje dużo miejsca i idealnie nadaje się do kosmetyczki. Kolor, który wybrałam jest dość jasny, ale nie wiem jak sprawdził by się u totalnych bladziochów. U mnie po prostu idealnie stapia się ze skórą,  więc praktycznie w ogóle go nie widać.

Sama aplikacja jest bardzo prosta. Możemy nakładać zarówno palcami (średnie krycie), BB (średnie krycie) oraz pędzlem (średnie/mocniejsze krycie). Ja preferuję palce albo BB. Pędzel jakoś gorzej mi współpracuje z tym podkładem.

Efekt jest całkiem niezły, bo produkt ładnie stapia się ze skórą. Na zdjęciach poniżej położyłam go również pod oczy i nie powłaził aż tak bardzo w zmarszczki. Moim zdaniem ten podkład to bardziej rodzaj kremu. Skóra jest po nim nieźle nawilżona, wygładzona i ma wyrównany koloryt. U osób, które mają spore problemy z cerą na pewno się nie sprawdzi, bo ma po prostu za słabe krycie. U mnie na przykład średnio kryje rozszerzone naczynka. W sumie jak robiłam zdjęcia do tej recenzji to przeżyłam mały szok, bo moja cera nawet bez makijażu wygląda naprawdę nieźle, ale to już zasługa innego kosmetyku, o którym niebawem.

Kosmetyk nie zapycha, nie powoduje podrażnień, ale ma jedną zasadniczą wadę-szybko schodzi ze skóry, dlatego mimo że odpowiada mi jego lekki efekt to raczej już go nie kupię.

Poniżej dwa zdjęcia- jedno przed, drugie po nałożeniu Whipped Cream (bez przypudrowania).



Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger