Lipcowi ulubieńcy oraz rozdanie

Lipcowi ulubieńcy oraz rozdanie

Pamiętacie o wielkim makijażowym rozdaniu? Warto brać w nim udział, bo wygrywa aż 5 osób!

Mamy koniec lipca, czyli tradycyjnie pora na ulubieńców. Jak zwykle będzie podział na pielęgnację, makijaż i włosy i jak zwykle dodam tylko te kosmetyki, które były nowościami w sierpniu.


Zacznę tradycyjnie od pielęgnacji:
1. Kosmetyki od Mineralnej Kasi, czyli kula do kąpieli, pięknie pachnący balsam do ciała oraz peeling o zapachu gumy balonowej super sprawdziły się w letniej pielęgnacji ciała. Wszystko cudnie pachnące. Kasia miała rację nazywając swój peeling ala Organique, bo mam porównanie z oryginałem i gdybym nie wiedziała co jest co pewnie bym się pomyliła. Dostałam również od Kasi dwie maseczki. Jak na razie korzystam z miętowej ala Lush i na lato to absolutny hit. Super wygładza, oczyszcza i odświeża. Jak tylko Kasia (mam nadzieję :-)) ruszy z własnym biznesem to deklaruję się jako stała klientka.
2.Bielenda Skin Clinic Professional Serum Korygujące. Na razie mogę powiedzieć -WOW! Stosuję je mniej więcej od dwóch tygodni i efekty mnie zachwycają. Sądzę, że po mniej więcej miesiącu stosowania przyjdzie pora na recenzję.
3.Peeling do twarzy z papają i żeńszeniem od Orientany. Recenzja była niedawno, polecam!
4.Rumiankowy żel do twarzy Sylveco. Zbieram się do recenzji, ale żel jest świetny.
5.LA Roche Posay Effaclar Mat. Bardzo fajny i lekki krem matujący. Kupiony w zestawie z żelem do mycia twarzy, który też się bardzo dobrze sprawdzał. Wart sprawdzać promocje w Super-Pharm.

Makijażowo było trochę nowości i pewne produkty podbiły moje serce. Ulubieńcy sierpnia to:
1.Lirene City Matt. Całkiem niezły podkład. Będzie recenzja, ale w sumie jestem bardzo pozytywie zaskoczona.
2.Pomadki od Bourjois. W lipcu nabyłam kilka pomadek tej firmy i to różne rodzaje. Niedługo post na ten temat, ale już teraz mogę powiedzieć, że całkowicie rozumiem fenomen Rouge Edition Velvet.
3.Kremy BB od Skin79. Na razie wypróbowałam Orange,Pink i Gold VIP. Każdy mi super przypasował i skorzystałam z rabatu z ShinyBox i zamówiłam kolejne produkty. Skin79 do każdego zamówienia dorzuca próbki, więc będę miała okazję wypróbować inne rodzaje kremów. Na razie jestem zachwycona i zastanawiam się nad sprzedaniem kilku podkładów. A może kolejne rozdanie :-)?
4.Puder mineralny od Annabelle Minerals. Dostałam 1g wraz z BeGlossy i jest naprawdę niezły. Rozważam zakup pełnowymiarowego opakowania.


Włosy. Tutaj tylko jeden nowy produkt, ale mój obecnie absolutny hit. A mianowicie jest to Wella Element Lightweight Renewing Conditioner, czyli lekka odżywka odbudowująca. Dostałam ją w czerwcowym BeGlossy w formie miniatury i zabrałam na wyjazd. Włosy po jej użyciu są mięciutkie jak u dziecka (porównywałam z synkiem) i absolutnie nie obciążone. Rozważam kupno całej tej serii.

Ulubieńców sporo się uzbierało w ostatnim miesiącu, ale też nowych zakupów było sporo. Na razie nakładam na siebie zakaz zakupowy. Zobaczymy ile wytrzymam.

Moje hity z ShinyBox

Moje hity z ShinyBox

NA rynku coraz więcej ciekawych boxów kosmetycznych. Mnie kuszą kolejne i nawet niektóre z nich kupuję. Jakis czas temu obiecywałam, że zrobię podsumowanie moich pudełkowych hitów i dzisiejszy post będzie o moich ulubieńcach z pudełka ShinyBox.




ShinyBox kupuję od mniej więcej roku. Za 49 PLN wraz z dostawą co miesiąc kurier przywozi mi pudełko pełne kosmetyków. Wśród nich znalazło się parę (kilkanaście?) hitów. Kolejność wymieniania zupełnie przypadkowa.

1.Peelingujący żel pod prysznic Dove. Wszyscy bardzo narzekali, że taki drogeryjny produkt, a mi on wyjątkowo przypasował. Mimo, że o peelingowanie raczej go nie posądzam to mam wspaniałe uczucie odświeżenia po prysznicu z użyciem tego żelu.
2.Peeling Organique grejpfrutowy. Zakochałam się od pierwszego użycia. Nawet jak testuję coś nowego to zawsze wracam do tego peelingu.
3.Produkty Sylveco. Dzięki ShinyBox miałam okazję testować obydwa dostępne szampony Sylveco oraz peeling oczyszczający. Obecnie jeśli chodzi o szampony to nie używam już żadnych innych, a mimo że testuję nowe peelingi to do tego z Sylveco zawsze wracam.
4.Tonik Caviariste Perlique Theo Marvee. Coś wspaniałego. Po miesiącu używania zakupiłam dwa kolejne opakowania. Jak mi się skończą to spróbuję czegoś innego, bo na jesień wolę coś z kwasami, ale na lato ten tonik to rewelacja.
5.Żel do mycia twarzy Biolaven.Używam na zmianę z rumiankowym Sylveco. Nadaje się też świetnie do czyszczenia pędzli do makijażu.
6.Perełki i lakier do paznokci Glazel. Lakier dostałam w jakimś wyprzedażowym pudełku i na paznokciach u stóp wytrzymał mi prawie 2 tygodnie, a nie jest to żadna hybryda. Perełki bardzo lubię, bo dają mojej tłustej skórze bardzo fajny blask bez zbędnego błysku.
7.Maseczka drożdżowa Bania Agafii. Kolejny super produkt do włosów, który poznałam dzięki ShinyBox i do którego często wracam.
8.Płyn micelarny Biały Jeleń. Najlepiej radzi sobie ze wszystkimi moimi tuszami czy cieniami.
9.Puder do mycia twarzy Yasumi. Rewelacyjnie sprawdza się na wyjazdach. Jest lekki, ładnie rozjaśnia skórę.
10.Serum BeautyFace. Ja dostałam wybielające i bardzo dobrze sprawdziło się na mojej skórze.
11. Krem do stylizacji włosów Goldwell. Mogę nim fajnie układać moje krótkie kosmyki.
12.Mgiełka Apis. Mgiełek nie lubiłam aż do tego lata, kiedy postanowiłam spryskiwać moją tłustą skórę właśnie tą mgiełką. Skóra znacznie mniej się przetłuszczała, więc pewnie tego typu produkty zagoszczą u mnie częściej.

Jak widać, zdecydowanie przeważa tu pielęgnacja. Zwłaszcza cieszy mnie odkrycie kilku marek typu Sylveco czy Organique, o których wcześniej słyszałam, ale nigdy nie miałam okazji korzystać. Dodatkowo zapoznałam się ze Skin79 i jest to miłość, ale o tym w osobnych postach.

Czekam teraz na wrześniowe pudełko Shiny i w sumie już nie mogę się doczekać
Peeling Orientany oraz rozdanie

Peeling Orientany oraz rozdanie

Przypominam o trwającym rozdaniu makijażowym. 

Dzisiaj opis kolejnego produktu firmy Orientana, który od pewnego czasu gości w mojej łazience. Mowa o Naturalnym Kremowym Peelingu Papaja i Żeńszeń Indyjski.





Info ze strony Orientany:

Naturalny peeling do twarzy na bazie wyciągów roślinnych i naturalnych cząstek złuszczających. Dzięki drobinkom pestek moreli i orzecha doskonale złuszcza naskórek, a dzięki olejkom i ekstraktowi z papai i żeńszenia indyjskiego (ashwagandha) doskonale pielęgnuje skórę twarzy. Peeling ma konsystencję kremową dzięki bazie jaką jest masło shea. Regularne stosowanie pozwala na utrzymanie gładkiej i miękkiej skóry.
Do cery normalnej
DZIAŁANIE:
- wybiela przebarwienia i nawilża
- odmładza i dodaje skórze energii
- wygładza i oczyszcza
- goi uszkodzone komórki oraz je regeneruje

Peeling ma zdecydowanie gęstą, kremową konsystencję. Mimo tego łatwo się go zmywa i nie pozostaje nam nigdzie na twarzy. Zapach jest bardzo delikatny, owocowy. Co mi w nim bardzo odpowiada to fakt, że mimo swojej kremowości nie jest tłustawy jak bardzo wiele podobnych peelingów oraz, że drobinki peelingujące ładnie przywierają do skóry twarzy, a nie do palców.

Samo działanie jest rewelacyjne. Peeling rzeczywiście ładnie rozjaśnia skórę. Ja mam po nim uczucie bardzo fajnego nawilżenia, że czasem mogę obyć się bez kremu. Bardzo dobrze, a przy tym delikatnie oczyszcza skórę. Kupując go nawet nie zwróciłam uwagi, że jest przeznaczony do skóry normalnej, a ja mam tłustą. Orientana ma też wersję właśnie dla skóry tłustej i jak wykończę te peelingi, które mam to z chęcią wypróbuję tą drugą wersję.

To już kolejny produkt firmy Orientana, który bardzo mi podpasował. Na recenzję czeka jeszcze kilka, ale jak na razie to z mojej strony pełen zachwyt i z niecierpliwością czekam na nowości, bo z chęcią wypróbuję każdy ich kosmetyk.

Jak okiełznać tłustą skórę+rozdanie

Przypominam o rozdaniu. Odnośnik po prawej stronie.

Ze swoją tłustą i zaskórnikową skórą borykam się w sumie od czasów dojrzewania, czyli kilkanaście lat. O ile jakieś mocne problemy trądzikowe mnie ominęły to niestety nadal pomimo ponad trzydziestki na karku męczą mnie wypryski i zaskórniki. Powoli odnajduję ideał pielęgnacji dla siebie, ale łatwo nie jest. Opiszę jak wygląda moja pielęgnacja obecnie, czego używam i co mogę polecić.

1.Po pierwsze dobre oczyszczenie skóry. Przez jakiś czas stosowałam OCM i super się u mnie sprawdzało, ale obecnie mam trochę mniej czasu więc stawiam na żele do mycia twarzy. Obecnie jest to rumiankowy żel firmy Sylveco i jestem z niego super zadowolona, chociaż zapaszek ma dość specyficzny. Jeśli się maluję to przed umyciem twarzy żelem używam najpierw micela, zielonego albo różowego firmy Tołpa.
2. Kolejny etap oczyszczania to peeling i to robiony dwa razy dziennie zgodnie z metodą Lancera dla skóry tłustej. Dla niektórych tak częste peelingowanie skóry może być za mocne, ale u mnie sprawdza się idealnie. Najchętniej korzystam z peelingu oczyszczającego Sylveco, a obecnie używam peelingu Orientany i bardzo mi on odpowiada. Jedyna sytuacja kiedy rezygnuję z peelingu to wtedy, gdy mam jakieś większe wypryski, co szczęśliwie zdarza się bardzo rzadko.
3.Następnie używam toniku do twarzy. Od pewnego czasu jest to niezmiennie Theo Marvee, ale bardzo lubię też toniki z firmy Bielenda, seria zielona.
4. Od pewnego czasu prym u mnie wiedzie olejek z kurkumą i drzewem sandałowym firmy Orientana. Na wieczór kładę go trochę więcej, a rano dosłownie odrobinę i przykładam bibułkę, żeby skóra się nie świeciła. Na jakiś czas olejek zmienię, bo zauważyłam, że produkty naturalne najlepiej u mnie działają stosowane z przerwami, dlatego zawsze mam 2-3 rodzaje olejków czy kremów.
5.Jeśli do olejku dołączam krem na dzień jest to krem matujący Effaclar Mat, a noc kurkuma i drzewo sandałowe od Orientany.
6. Poza tym dwa razy w tygodniu robię sobie rytuał maseczkowy, najpierw maska oczyszczająca, a potem nawilżająca. Obecnie do oczyszczania używam maseczki od Mineralnej Kasi, a potem stosuję algi, bo te najlepiej nawilżają moją skórę.
7.Ostrożne wprowadzanie nowych produktów do pielęgnacji.

Tyle jeśli chodzi o samą pielęgnację i kosmetyki. Jest jeszcze parę takich dość uniwersalnych rad jak sobie pomóc w przypadku tłuste skóry.

1.Unikanie zbyt ciepłej wody do mycia twarzy.
2.Naturalne żywienie się. Mnie najbardziej pomogło odstawienie zbóż, ale każdy reaguje inaczej.
3.Częsta wymiana poszwy na poduszkę.
4.Mycie twarzy po umyciu włosów i zmyciu odżywki.Dzięki temu resztki środków do włosów nie pozapychają porów skóry.
5.Picie dłużej ilości wody.
6.Używanie wody termalnej lub mgiełek nawilżających. Mnie to bardzo pomaga. Od kiedy zaczęłam tak robić skóra świeci mi się znacznie mniej.

Każdy musi znaleźć swój sposób na tłustą skórę, bo ma też ona wiele podtypów. U mnie sprawdzają się wymienione wcześniej sposoby i polecam je wypróbować jeśli ktoś ma podobne problemy skórne.

A czy ktoś ma jakieś inne sprawdzone sposoby?
PAESEBOX +rozdanie

PAESEBOX +rozdanie

Pamiętajcie o trwającym rozdaniu, bo naprawdę warto.

Pudełkowa mania trwa. Tym razem skusiło mnie Paese Box. Za 39 PLN (wraz z przesyłką) dostajemy 7 pełnowymiarowych kosmetyków. Ciekawi zawartości mojego pudełka?


A oto co dostałam:

1.Podkład Ideal Matte XXL w jaśniutkim odcieniu 00 porcelana
2.Róż z olejkiem arganowym
3.Szminkę z olejkiem arganowym w odcienu 52-taka pomarańczowa czerwień
4.Kredkę do oczu w bardzo ładnym kobaltowym odcieniu
5.Błyszczyk w odcieniu 418-taki błyszczący nudziak
6.Lakier do paznokci odcień 16-fajna jeżyna
7.Satynowy lakier matujący

Powiem szczerze-WOW. Paese się naprawdę stara w swoich boxach. Widziałam na ich stronie na Facebooku, że zestawy były bardzo różne. Przyznam się szczerze, że dzisiaj zamówiłam kolejne dwa pudełka, tak mi się to spodobało. Tym razem napisałam w mailu co bym preferowała otrzymać, bo również widziałam, że było to uwzględniane. A jeśli mi się nawet jakieś kosmetyki zdublują to zawsze mogę zorganizować rozdanie z moim własnym PAESEBOXem. Na razie jestem pod wielkim wrażeniem tego i czekam na moje dwie kolejne niespodzianki. Liczę na to, że PAESE będzie częściej organizowało tego typu akcje.

Za testowanie kosmetyków zabieram się niezwłocznie i będę się starała na bieżąco wrzucać recenzje.

Ktoś jeszcze skusił się na PAESEBOX? A jeśli tak to co było w środku? A może znacie jeszcze inne tego typu boxy, które warto zakupić?


Kolejne zakupy w Shein+rozdanie

Kolejne zakupy w Shein+rozdanie

Zachęcam do udziału w rozdaniu makijażowym, bo wygrywa aż 5 osób!

Wczoraj przyszła do mnie kolejna paczka z Shein, dawnego Sheinside. Tym razem podział był pomiędzy ubrania i pędzle do makijażu. Od tych ostatnich zacznę opis.

Pierwszy zestaw:


Stylizowane na Real Techniques różowe puchacze trochę różnią się od oryginału. Róż jest zdecydowanie mocniejszy, a skuwki kończą się też inaczej. Generalnie fajne pędzelki. Ja zakupiłam je z myślą o blendowaniu różu czy bronzera. Można je kupić TUTAJ.

Drugi zestaw:


 Tym razem wersja 10 pędzli i do oczu i do twarzy. Miłe, dobrze zbite włosie. Bardzo fajne, zawiązywane etui, które łatwo można zabrać ze sobą. Najbardziej zachwycony jest mój Synek, który się nimi namiętnie mizia. Do kupienia TUTAJ

Obydwa zestawy są bardzo przyjemne i nie mają tego przykrego zapachu tak charakterystycznego dla chińskich produktów.

Teraz pora na ubrania:

Pierwsza spódnica:


Spódnica z fajnej, bardzo grubej bawełny. Pięknie się układa na sylwetce. Z uwagi na moja kontuzję nie pokazuję na sobie, ale najlepiej wygląda w ruchu. Proponuję zerknąć TUTAJ.

Kolorowa bluzka:


Przyjemny materiał, kolory mocne i nasycone. Jedyne co mi trochę przeszkadza to fakt, że bluzka jest z gatunku tych luźnych, a ja jednak wolę krój bliżej ciała. Do kupienia TUTAJ.

Ja jestem z tych zakupów bardzo zadowolona. Szczególnie podoba mi się pięknie wirująca spódnica. Już mam kilka kolejnych rzeczy upatrzonych i kto wie może skorzystam :-).
W morskich klimatach, czyli Sleek Calm Before Storm Palette oraz ognisty Sleek Flame+rozdanie

W morskich klimatach, czyli Sleek Calm Before Storm Palette oraz ognisty Sleek Flame+rozdanie

Mam nadzieję, że pamiętacie o trwającym rozdaniu? Podpowiem, że na jednym ze zdjęć poniżej mam na sobie podkład z Rimmel, który znajduje się w jednym z zestawów.

Jak widać z wielu recenzji na moim blogu, palety firmy Sleek uwielbiam i nie mogę wobec nich przejść obojętnie. Wiem już, że raczej wszystkich nie zdobędę, bo wielu z nich już nie ma w sprzedaży, więc żeby uniknąć sytuacji, że czegoś nie mam, bo się zgapiłam i nie kupiłam, to nowości sleekowe biorę od razu.

Tak też było z paletą cieni z poniższych zdjęć. Jak tylko ją zobaczyłam to stwierdziłam, że chcę żeby do mnie trafiła i oto jest. Zapraszam na recenzję Calm Before The Storm z limitowanej kolekcji Nautical.

Tak wygląda cała paletka:


A tak prezentują się swatche:


Górny rząd:
-Starboard-piękna perłowa platyna o dobrej pigmentacji.
-Voyage-morelowa satyna z lekkimi drobinkami, dobrze napigmentowana.
-Pacific-matowy, świetnie napigmentowany turkusowy błękit.
-Caesium-jasny, matowy turkus z drobinkami o dobrej pigmentacji.
-Amphitrite-tym razem perłowa wersja błękitu o bardzo dobrej pigmentacji.
-Sovereign-ciemny perłowy błękit o bardzo dobrej pigmentacji.

Dolny rząd:
-Ahoy!-perłowy piękny i świetnie napigmentowany beż
-Barque-jasny, matowy brąz.Dobra pigmentacja.
-Adrift- ciemny matowy brąz.J/W
-Seaweed-perłowy, miętowy dobrze napigmentowany cień.
-Navy Shower-matowa zgniła zieleń o dobrej pigmentacji.
-Lagoon-matowa, dość jasna butelkowa zieleń o niezłej pigmentacji.

W mojej opinii bardzo fajnie skomponowana paletka. Podobnie jak w przypadku Del MAr Vol II mamy zarówno kolory do mocniejszego jak i delikatniejszego makijażu. Ta paletka daje naprawdę spore możliwości i ma jedne z najpiękniejszych odcieni błękitu jakie widziałam. Nawet miała gotowy makijaż zrobiony tą paletką, ale zdjęcie nie do końca mi wyszły, więc wrzucam tylko jedno.


Postanowiłam do tej recenzji dodać jeszcze opis palety róży od firmy Sleek, którą zakupiłam przy okazji kupowania paletki. Ty razem będą to czerwienie o nazwie Flame.

Tak wygląda paletka:


A tak swatche:

-Molten- to bardzo jasna cegła, matowa z delikatnymi drobinkami.
-Bon fire- to intensywna matowa czerwień.
-Furnace-to perłowy pomarańczowo-czerwony róż. Ten róż mam też na zdjęciu powyżej.

Ta paletka jest raczej odważna i w dość niespotykanych kolorach. Pigmentację ma super, wręcz trzeba uważać, żeby sobie policzków clowna nie zrobić. Mam nadzieję, że sprawdzi się przy makijażach o cieplejszych tonacjach.

Na recenzje czekają już kolejne palety, w tym najnowsza, którą dostałam wczoraj. Wczoraj było w ogóle sleekowo, bo na allegro udało mi się dorwać 3 kolejne palety, w tym jedną już nie produkowaną! Strasznie się cieszę i na pewno niedługo będą recenzje.

A wieczorem zapraszam na posta o zakupach w Shein, bo dotarła do mnie paczka i jestem zachwycona!
Rozdanie makijażowe-wygrywa aż 5 osób!

Rozdanie makijażowe-wygrywa aż 5 osób!

Obiecałam rozdanie i oto ono.

Ostatnio przeglądałam swoje zapasy kosmetyczne i stwierdziłam, że pewnych produktów mam tyle, że najlepiej byłoby je po prostu rozdać, bo u mnie po jakimś czasie się zmarnują. Część kosmetyków może być używanych, ale jeśli już to w niewielkim stopniu. Każdy zestaw opiszę, żeby było wiadomo jakie jest zużycie kosmetyku. Przygotowałam aż pięć zestawów kosmetycznych, które zaraz przedstawię.

Najpierw warunki rozdania:

Warunki rozdania na blogu:
1.Publiczne obserwowanie mojego bloga.
2.Mieć ukończone 18 lat bądź zgodę rodziców
3.Konkurs trwa od 20.08.2015 do 30.09.2015 do godziny 23:59
4.Wyniki ogłoszę do 7 dni od zakończenia rozdania na swoim blogu oraz na profilu na Facebooku
5.Należy wypełnić formularz poniżej
6.Wybrać zestaw:1,2,3,4,5.
7.Sponsorem nagród jestem ja.
8. Biorąc udział w rozdaniu zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych (dotyczy danych do wysyłki).
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

Będzie mi również bardzo miło jeśli udostępnicie post o konkursie, dodacie baner na swoim blogu oraz polubicie stronę mojego bloga na Facebooku, ale nie są to warunki konieczne.

Zestaw 1:
Podkład Revlon Photoready w kolorze 005 (nowy)
Cień Essence Hint of Mint z limitowanki Blossoms (nowy)
Szminka MUR I worked for it (użyta ze 3 razy)



Zestaw 2:
Podkład Rimmel Lasting Finish w kolorze 200 Soft Beige (użyty 2 razy, otwarty tydzień temu)
Cień w kredce Etre Belle niebieski (nowy)
Matowy Błyszczyk Essence XXXL w kolorze 05 Velvet Rose


Zestaw 3:
Podkład do cery suchej i normalnej firmy Mariza w kolorze jasny beż (użyty raz)
Baza do cery suchej i nomralnej Mariza (nowa)
Paletka cieni Mariza w kolorze fioletowym (nowa)
Szminka Mariza Selective 03 (nowa)


Zestaw 4:
Podkład rozświetlający Bell Hypoallergenic w kolorze 02 natural (użyty raz)
Szminka Rimmel by Kate w odcieniu 10 (nowa)
Pigment Sleek Spellbound (nowy)
Kredka Golden Rose Emily w odcieniu 108 (nowa)


Zestaw 5:
Podkład w musie firmy Manhattan w kolorze 72 Beige (nowy)
Matowy błyszczyk Essence XXXL w kolorze 07 Silky Red (nowy)
Essence zestaw do brwi dla blondynek (nowy)


W celu zgłoszenia proszę wypełnić formularz. Powodzenia!

Sierpniowe ShinyBox, czyli wakacyjny relaks

Sierpniowe ShinyBox, czyli wakacyjny relaks

Dopiero co dostałam BeGlossy, a dzisiaj już mam ShinyBox. Czekałam na nie, bo jak zwykle Shiny robiło mu całkiem niezłą kampanię.

A oto całe pudełeczko:



1.Mokosh Kosmetyczny olej lniany. Oleje lubię i akurat lniany stosuję dość często, zarówno u siebie jak i na łuszczycową skórę Męża, więc całkiem fajny produkt. Pełnowymiarowy.


2.Yasumi Maseczka regenerująca na noc do każdego typu cery. Tu nie do końca mam przekonanie, bo skład trochę średni, ale zobaczymy. Pełnowymiarowy.


3.Sylveco Lipowy płyn micelarny. Uwielbiam Sylveco, więc jestem zachwycona.


4.Liv Delano Krem-sorbet do rąk Oriental Touch. Podobno nie zostawia tłustej warstwy, więc wypróbuję.


5.Silvertattoo Zestaw tatuaży. To było fajne jak miałam 10 lat, a teraz...


6.Lakier do paznokci Silcare w jasnoróżowym kolorze z jakimiś delikatnymi drobinkami. W sumie podobne kolory mam, ale zobaczymy.


No i na koniec gratis od firmy Skin79, czyli próbka pomarańczowego kremu BB plus zniżka na zakupy w ich sklepie.



Pudełko nawet, nawet. Kod na zakupy możecie sobie spisać :-). Nie ma tutaj wielkiego wow, ale też nie jestem jakoś rozczarowana. Tatuaże oddam Siostrze, a z pozostałych kosmetyków z chęcią skorzystam. W sumie to ShinyBox pokazało mi Sylveco,więc ich produkty zawsze witam z radością.
Zakupy z dzieckiem i mężem-poradnik przetrwania

Zakupy z dzieckiem i mężem-poradnik przetrwania

Z tego co widzę w Waszych komentarzach część też jest mamami, a także ma mężów/partnerów, więc pewnie lepiej zrozumie czemu zakupy, kosmetyczne lub ciuchowe (spożywcze się nie liczą) są pewnego rodzaju szkołą przetrwania. Ze względu na to, że Synek oraz Małżonek źle znoszą moja nieobecność, z reguły na wszystkie zakupy udajemy się razem. Po kolei przybliżę jak wyglądają kolejne etapy zakupów z małym dzieckiem. Z Mężem poradziłam sobie dość szybko, po prostu wysyłając go na coś do jedzenia albo do księgarni podczas gdy buszuję wśród różnych mazidełek. Z Młodym już nie poszło tak łatwo i nadal nie jest.

1.Etap pierwszy-Raj. Etap pierwszy trwał tak mniej więcej do momentu kiedy Stasik skończył 8 miesięcy i przesiadł się z gondoli na spacerówkę. Do tego momentu zakupy to była czysta przyjemność. Młody większość czasu przesypiał w wózku, a ja mogłam ile chciałam oglądać kremy, podkłady itd. To były cudowne czasy ;-). Jak ja za nimi tęsknię!

2.Etap drugi-Czyściec. Przesiadka do spacerówki zbiegła się z ząbkowaniem, skokiem rozwojowym i generalnie nienawiścią do wszystkich którzy nie są mamą i tatą. Przy okazji doszła chęć niszczenia, więc na tym etapie zakupy były robione ekspresowo ze szczególną uwaga na to, żeby nie zbliżać się z wózkiem do przedmiotów, które łatwo się tłuką. Przy okazji wyrobiłam sobie niesamowity refleks łapania różnych rzeczy.

3.Etap trzeci Piekło/Raj. Etap ten rozpoczął się kiedy Stasik stał się stworem dwunożnym i z wielką chęcią korzystania z nowej umiejętności. Szczęśliwie zbiegło się to również  z etapem "jestem taki uroczy i do wszystkich się uśmiecham", że wystarczy tylko znaleźć jakąś istotę która będzie odpowiadała na uśmiechy Młodego i zakupy to istny raj. Jeśli istoty takowej nie ma to lepiej sobie zakupy zrobić w necie niż narażać się na gniew piekielny.

A wiecie co jest dużo bardziej wkurzające od teatralnie wzdychającego Męża czy prującego się Synka? Ludzie, którzy komentują "za moich czasów" albo " dostał by klapsa to byłby spokój". Niestety nasze społeczeństwo uwielbia wtrącać się do wychowywania dzieci. Już pomijam fakt, że wtrąca się do ich ubierania czy żywienia, bo o tym będzie osobny wpis


Kolor podkładu, czyli z reguły największy makijażowy problem

Kolor podkładu, czyli z reguły największy makijażowy problem

Wczorajsza wizyta u ortopedy skończyła się zwolnieniem lekarskim i usztywnieniem kostki na jakiś czas, więc mam okazję się trochę poprodukować na blogu.

Jakiś czas temu napisałam posta na temat tego jak dobrać podkład, a dzisiaj bym się chciała bardziej skupić na dobieraniu koloru, bo z reguły to sprawia nam największy problem. O ile jeśli chodzi o właściwości to z reguły wiemy czego oczekujemy od podkładu, to niestety z kolorem bywa różnie.


Pierwszy problem to określenie czy potrzebujemy bardziej tony zimne, ciepłe czy może neutralne, czyli róż, żółć czy może beż. I tu zaczynają się schody, bo bardzo często nasz kolor skóry twarzy różni się od reszty ciała. Ja na przykład jestem tego klasycznym przykładem. Twarz lekko różowawa, biała szyja i reszta ciała w żółto-beżowej tonacji. Ja w takiej sytuacji wybieram kolory oscylujące w kierunku beżu, z ewentualną domieszką chłodnej żółci. Dzięki temu nie mam drastycznego przejścia między twarzą, szyją, a resztą ciała.

Kolejna trudność to testowanie podkładu na dłoni. Już pominę fakt, że kolor dłoni najczęściej różni się i to dość znacznie od koloru skóry twarzy. Przede wszystkim skóra dłoni ma inną strukturę, bo raczej nikomu się grzbiet dłoni nie przetłuszcza. W takiej sytuacji może się okazać, że testujemy sobie coś na łapce, wydaje nam się niezłe, kupujemy, a tu nijak nie pasuje to do naszego koloru skóry. Możemy sobie sprawdzić kolor na ręce od razu, ale nie zostawiajmy go, bo i tak się utleni i nie będzie dobrym wyznacznikiem kolorystycznym. Mnie na przykład na dłoni wszystkie podkłady utleniają się na koszmarnie ciemno, więc w ogóle takich prób nie robię.

Ciemnienie podkładu to kolejna zmora przy doborze koloru. Co z tego, że już wybierzemy dobry kolor jak za chwilę ściemnieje on o kilka tonów? Reakcja ta następuje w wyniku połączenia się naszego sebum z podkładem i powietrzem. Dobra wiadomość- w pewnym stopniu można tego uniknąć stosując bazę pod makijaż. Ja się tak uporałam z jednym z podkładów Bourjois. Stosowałam pod niego bazę Revlon Photoready i podkład przestał ciemnieć. Ta sama baza uporała się z jeszcze kilkoma opornymi podkładami. W wątku o ciemnieniu podkładu warto też wspomnieć, że niektóre podkłady w chwilę po nałożeniu wyglądają na bardzo ciemne, żeby dość szybko stopić się z cerą. Ja tak mam prawie z każdym podkładem Max Factor.

Na koniec jeszcze o doborze koloru. Drogeryjne podkłady raczej nie mają zbyt szerokiej gamy kolorystycznej. Tutaj prym wiodą znacznie droższe marki, które najczęściej mają nie kilka, ale co najmniej kilkanaście odcieni podkładów dodatkowo podzielonych na tonacje. Na pewno warto wybrać się do perfumerii po próbki i jeśli podkład będzie nam odpowiadał pod względem koloru i właściwości to w niego zainwestować. Ja się cały czas zbieram do takiej wyprawy, ale na razie za bardzo chodzić nie mogę, więc może jak mi noga wyzdrowieje to nawiedzę okoliczne perfumerie.

Ja ciągle szukam swojego idealnego podkładu, a pewnie jak znajdę to będę szukała kolejnego.

Jeśli Mąż odbierze mi dzisiaj przesyłki to wieczorem będzie post zakupowy, a jutro nowy ShinyBox!. Już się nie mogę doczekać.
Be Fresh, czyli sierpniowe BeGlossy

Be Fresh, czyli sierpniowe BeGlossy

Dzisiaj otrzymałam sierpniowe BeGlossy. Post może powstać praktycznie od razu, bo niestety na urlopie złapałam kontuzję i zaraz po napisaniu tego postu jadę do lekarza.

Sierpniowe BeGlossy miało być mocno owocowe i zdecydowanie takie jest. Oto całe pudełko:


Pudełko przepięknie i świeżo pachnie zaraz po otwarciu. Po kolei sprawcy tego zapachu:

1. Organique Kula do Kąpieli Grecka 


Cudowny zapach winogron. U mnie chyba będzie robiła za wersję zapachową, a nie kąpielową :-).

2.Farmona Tutti Frutti Peeling do ciała kiwi i karambola


Ja już kiedyś pisałam, bardzo lubię te peelingi i generalnie kosmetyki z tej serii, więc kolejny chętnie przygarnę.

3.Dermo Pharma Płatki komprez 4D z ekstraktem z ogórka


Dla moich zmęczonych komputerem oczu to bardzo fajny produkt.

4. Suchy szampon od Aussie


Raczej nie używam suchych szamponów, ale ten przetestuję. Tak ze zwykłej ciekawości.

5. Carmex Balsam do ust o smaku miętowym


Balsamów do ust mam dużo, a miętę to wolę w paście do zębów, więc raczej szału nie ma

6. Sanase Winoterapia Krem pod Oczy


Krem po oczy z ekstraktem z wina brzmi interesującą, chociaż poprzedni produkt tej firmy raczej mi nie przypadł do gustu.

Co mogę powiedzieć o pudełku z sierpnia? Fajne i owocowe, ale z pewnym zastrzeżeniem-praktycznie wszystkie produkty można dostać w pierwszej lepszej drogerii. Nie miałabym nic przeciwko temu gdyby to chociaż był nowości, a nie produkty które są dostępne od dłuższego czasu. Poza tym brak mi jakiejś kolorówki. Fajnie w owocowy trend pudełka wpisywałby się na przykład pachnący lakier do paznokci.

Ogólnie źle nie jest. Czekam na konkurencję :-).

Jak nie przeginać z zakupami, czyli poradnik oszczędnej kosmetoholiczki

Uwielbiam kosmetyki. Nie mogę pójść na zakupy, żeby chociaż na chwilę nie wpaść do jakiejś drogerii albo perfumerii. A rzadko wychodzę z pustymi rękami, bo zawsze coś mi się spodoba.Zaczęło to już być trochę przegięte, bo sama stwierdziłam, że pewnych rzeczy mam za dużo i że się zwyczajnie będą marnować. W sumie dla czytelników bloga to całkiem nieźle, bo właśnie szykuję kolejne dość duże rozdanie. Tym razem będzie kilka zestawów do wygrania i co już mogę zdradzić w skład każdego będzie na pewno wchodził podkład. Od razu również zdradzę, że część kosmetyków będzie używana, ale najczęściej w bardzo niewielkim stopniu.

Wracając do manii kupowania, postanowiłam to trochę ogarnąć, po pierwsze żeby nie marnować kosmetyków, a po drugie, żeby niewydane pieniądze przeznaczyć na coś innego. I tak powstał genialny plan:

1.Zrobiłam sobie zaplanowany budżet ile mogę na co wydać w danym miesiącu i dodatkowo stosuję rozwiązanie kwartalne, czyli to czego nie wydałam w jednym miesiącu mogę wykorzystać do końca kwartału.
2.Jeśli mam jakieś sprawdzone kosmetyki typu Sylveco i są na nie promocje to z nich korzystam.
3. "Cena na do widzenia" w Rossmannie to również super sprawa. Ostatnio kupiłam przy tej okazji podkład Rimmel Match Perfection za 8 (!) PLN. Tak samo staram się kupować jakieś perfumy itd.
4. Ograniczam korzystanie z drogerii internetowych i jeśli już coś kupuję to co naprawdę chcę mieć, czyli najczęściej palety Sleeka :-).
5.Staram się wybierać tańsze wersje kosmetyków, zwłaszcza kolorowych. Wychodzę z założenia, że lakier do paznokci Diora czy Chanel raczej nie będzie lepszy od tego z Essence czy Wibo. Wolę zainwestować więcej w dobry krem czy podkład niż właśnie lakier do paznokci.
6. Dobrym wyjściem jest też posiadanie kart klienta, bo często można załapać się na atrakcyjne zniżki
7. A przede wszystkim zastanawiam się czy ten kolejny lakier, podkład czy pomadka są mi naprawdę niezbędne. Są rzeczy, które kupuję pod wpływem impulsu, ale teraz coraz częściej siadam i zastanawiam się czy naprawdę chcę to mieć skoro i tak pewnie nie wypróbuję od razu tylko na jakiś czas wrzucę do szuflady. Co więcej, wiele z tych rzeczy i tak bym pewnie nie użyła, bo po prostu nie miałabym na to okazji.
8. Na sam koniec-po prostu informuję rodzinkę co bym chciała dostać na najbliższą okazję.

Ten plany ograniczył moje zakupy dość mocno i w tym momencie nie mam poczucia, że wydaję na kosmetyki za dużo. W tym miesiącu nie wydałam nawet za dużo na boxy chociaż tyle kuszących propozycji dookoła.

Jak to jest z tą modą, czyli poszukiwania własnego stylu

Jak często oglądamy coraz to nowsze lansowane trendy zastanawiając się co siedzi w głowach osób, które je wymyślają? Dzisiaj nie będzie żadnej recenzji ani makijażu ani porad, bo jak zobaczyłam jeden z artykułów w sieci to padłam.

Japonia to kraj z którego dość często pochodzą dość zaskakujące pomysły. Tym razem padło na "hangover makeup", czyli "makijaż jak na kacu". Przejrzałam sobie galerię zdjęć dziewczyn, które sobie coś takie zrobiły i tak mnie zaczęło zastanawiać czy to jest na zasadzie: naprawdę mi się to podoba czy też jest modne to się tak umaluję, ubiorę, uczeszę. Jeśli komuś się coś takiego podoba no to jak dla mnie trudno, o gustach się podobno nie dyskutuje. Natomiast wyznawanie zasady: jest modne to jak też tak chcę trochę mnie przeraża.

Pamiętam taką sytuację z liceum kiedy modne stały się rybaczki i w ciągu tygodnia praktycznie wszystkie dziewczyny miały te nieszczęsne rybaczki, nawet jeśli ich figura absolutnie się do tego nie nadawała. Ja do tej pory rybaczki uznaję tak naprawdę tylko w formie dresu, bo po prostu no jakoś mi tak nie pasują. To samo tyczy się innych części garderoby, w których nie czuję się komfortowo.

Generalnie zasadę, żeby dopasować modę do siebie, a nie siebie do mody towarzyszy mi od zawsze. Tego nauczyła mnie moja mama i tego staram się trzymać. Jeśli coś mi się nie podoba, to sobie tego po prostu nie kupię.

To samo tyczy się najróżniejszych trendów makijażowych, chociaż tutaj wiele osób jest znacznie mniej odważna, bo wychodzą z założenia, że troszkę odważniejszy makijaż to jednak wymaga odrobiny umiejętności. Niemniej jednak bardzo wiele osób kopiuje pojawiające się trendy niezależnie czy do nich pasują czy tez nie. Nie będę wspominać o różnych niebezpiecznych propozycjach typu powiększanie sobie ust butelką czy inne tego pomysłu, bo dla mnie trzeba mieć nieźle pokręcone pod kopułą, żeby coś takiego wymyślać.

Już pomijam fakt, że ślepe podążanie za modą najczęściej rujnuje nam portfele, bo często nakupimy różnego rodzaju rzeczy, które kompletnie do siebie nie pasują. Co więcej nawet różnego rodzaju projektanci mody, makijażyści czy fryzjerzy zapytani odnośnie tego co każda powinna mieć w szafie tudzież w kosmetyczce, zgodnie wymieniają klasyki takie jak biała koszula czy czerwona szminka. To jest moim zdaniem bardzo dobra rada, bo na klasyce można sporo zbudować.

Moim zdaniem warto korzystać z najnowszych trendów, tylko należy robić to z umiarem i nie ładować na siebie od razu najnowszej kolekcji ubrań, całkowicie nowego odjechanego makijażu czy też nowej fryzury. Łatwiej nam będzie znaleźć jakiś swój styl kiedy będziemy powoli odkrywać nowości. I nie ma obaw, że będziemy nudni. Odpowiednie zestawienie klasyki i odrobiny nowości może zrobić naprawdę rewelacyjne wrażenie.

Ja na kilka dni znikam odpoczywać z Mężem i Synkiem nad wodą, ale zaraz po weekendzie wracam z recenzjami, a szykuję też posty z serii: co warto mieć w szafie, kosmetyczce itd. Przy okazji zaprezentuję trochę swoich zbiorów ubraniowo-kosmetycznych.
Niedzielne spa, czyli testy Kasiowych kosmetyków

Niedzielne spa, czyli testy Kasiowych kosmetyków

Niedziela to dla mnie z reguły bardzo fajny dzień. Na mocy niepisanej umowy z Szanownym Małżonkiem, są to dni kiedy ja dłużej śpię, a Małżonek zajmuje się Dziką Bestią, która notabene spędziła pierwszą noc w swoim pokoju i nawet bez większych protestów się obyło.

Po konkretnym wyspaniu się, wypiciu kawy i przegryzieniu czegoś urządzam sobie niedzielne poranne spa. Z reguły poświęcam wtedy sporo uwagi włosom, co opisywałam w poście na temat ŁZS, ale dzisiaj był czas na wypróbowanie wspaniałości od Mineralnej Kasi.


Naszykowałam sobie kąpiel, wrzuciłam kulę z rozmarynem otrzymaną od Kasi, na włosy poszła maska z keratyną, a na twarzy kolejne cudo od Kasi, czyli miętowa maseczka ala Lush. Kasia miała całkowitą rację-zapach mięty na początku jest tak mocny, że oczy trochę szczypią. Sama maseczka ma super konsystencję, bo nic się nie leje, ale też nie zastyga tak mocno jak niektóre glinkowe maseczki. Nawet po zmyciu czułam miętowe odświeżenie. Super maska, która genialnie oczyszcza pory. Przeżyję nawet nazwanie mnie "żabą błotną" przez Małżonka. Pewnie nie wspomniałam na początku, że samotna kąpiel w moim domu jest absolutnie niemożliwa, gdyż moi kochani panowie uważają, że mogę w wannie zemdleć czy coś?

Na koniec kąpieli zastosowałam peeling od Kasi. Wybrałam zapach gumy balonowej, bo jakoś tak kojarzy mi się z dzieciństwem. Kasia może spokojnie robić konkurencję Organique i jeśli się kiedyś na to zdecyduję to na pewno będę stałą klientką :-).

W ramach niedzielnego odpoczynku zrobiłam jeszcze dość konkretny porządek w moich paletach cieni oraz lakierach do paznokci. Jako, że Dzika Bestia śpi już w swoim pokoju chcę na miejsce łóżeczka kupić sobie toaletkę i już nawet znalazłam taką, która by mi pasowała do sypialni.

Udało mi się też robić trochę zdjęć i swatchy moich nowych Sleeków, więc niebawem recenzje.
Sleek Candy-słodkie cukierki

Sleek Candy-słodkie cukierki

Jak lato to wesołe kolory, a jak wesołe kolory to Sleek Candy!Bajecznie kolorowa paletka upolowana na allegro.

Wygląda ona tak:

A takie są swatche:


Kolorowo, wesoło i mocno widać od razu, ale po kolei.

Górny rząd:
-Strawberry Sherbet-mocny róż o lekko satynowym wykończeniu.
-Bon Bon-perłowy, raczej delikatny róż, jeden z moich faworytów.
-Parma Violet-ciemny, matowy fiolet o bardzo dobrej pigmentacji.
-Apple Sour-perłowa, miętowa zieleń o bardzo dobrej pigmentacji.
-Pear Drop-śliczna perłowa limonka, chociaż na swatchu wyszło bardzo żółto.
-Flump-kolejny matowy fiolet, tym razem jaśniejszy w bardzo przyjemnym fiołkowym odcieniu.

Dolny rząd:
-Liquorice- rewelacyjnie napigmentowana matowa czerń
-Blue Fizzle-perłowy, chłodny niebieski.
-Aniseed-kolejny perłowy róż, tym razem trochę ciemniejszy.
-Bubble Gum-bardzo ładny matowy turkus.
-Mint Cream-tym razem satynowa wersja mięty.
-Cream Soda-perłowa biel.

Bardzo fajna i kolorowa paleta o naprawdę dobrej pigmentacji. Zdecydowanie podbiła moje serce i z chęcią z niej korzystam podczas letnich, kolorowych makijaży.
Prezenty i zakupy, czyli bardzo udany tydzień

Prezenty i zakupy, czyli bardzo udany tydzień

Ten tydzień, a w zasadzie wczoraj i dzisiaj obfitował w bardzo udane prezenty i zakupy. Aż się muszę nimi pochwalić.

Wczoraj dotarła do mnie przesyła z kosmetykami DYI od Mineralnej Kasi. w jednym z konkursów wygrałam u niej peeling do ciała, ale Kasia jest niesamowicie szczodrą osobą i dostałam od niej jeszcze kilka kosmetyków widocznych na zdjęciu:


A są to:
-wspomniany peeling o wybranym przeze mnie zapachu gumy balonowej, testy w niedzielę
-kula do kąpieli
-Maska węglowa
-Maska miętowa
-Balsam do ciała
-Maść uniwersalna
-Kostka do masażu w kształcie kawałka tortu
Kosmetyki cudne.Jeszcze raz bardzo dziękuję Kasi i czekam aż cudowne czekolady jej produkcji wejdą do sprzedaży, bo wyglądają obłędnie. Zresztą najlepiej zobaczyć samemu KLIK.

Wczoraj trafiła też do mnie wyszperana na allegro niedostępna już paletka Sleek Chaos. Zdjęcia i recenzja niebawem.

Dzisiejszy dzień również obfitował w miłe dostawy. Z rana dotarło do mnie limitowane ShinyBox powstałe we współpracy z marką Skin79.


Pudełko zawiera sześć pełnowymiarowych kosmetyków. Na zdjęciu jest ich pięć, bo na krem ochronny z filtrem SPF 50+ znalazła się chętna osoba.

Poza tym pudełko zawiera:
-Super Triple Functions BB Cream (Orange).Krem przeznaczony dla tłustej skóry z przebarwieniami, więc dla mnie jak znalazł. W zasadzie główny powód zakupu tego pudełka. Kolor testowałam i bardzo mi się podoba.
-Łagodzący Żel Aloesowy
-BB Cleanser
-oraz dwie maski. Ja dostałam Strawberry Girl oraz For Dark PAnda, czyli kolejny raz coś co idealnie trafione w moje potrzeby.

Bardzo fajny pomysł na pudełko. Koreańskie kosmetyki od pewnego czasu robią furorę i po kilku testach wcale się temu nie dziwię.

Na koniec przyszła do mnie wielka paczka z drogerii Cocolita. Głównie zaopatrzyłam się w moje ukochany kosmetyki Sylveco oraz w to co widać na zdjęciu poniżej:


Do mojego koszyka wpadły:
-Sleek Calm Before The Storm. Kolejna letnia limitowanka. Na razie wygląda super. Zdradzę Wam, że mimo że ta paletka premierę miała niedawno, już nie jest najnowsza. Ta nosi nazwę Enchanted Forest i trafi do mnie w przyszłym tygodniu.
-Sleek Flame. Brakowało mi w kolekcji cieplejszych odcieni różu, a ta paleta idealnie się wpasowuje w ciepłe tony.
-Korektor pod oczy Max Factor
-Szminki Revlon, Astor i Bourjois. Planuję zrobić serię szminkowych postów i prezentować je firmami. Wtedy zaprezentuję te ze zdjęcia. Mogę tylko powiedzieć, że Bourjois oraz szminki w kredce są u mnie ostatnio hitem.

Ja jestem zachwycona tym co do mnie w tym tygodniu trafiło, a że mam kilka dni urlopu to już się cieszę na testy.

A Wam coś wpadło w oko z moich zdobyczy?
Sleek Del Mar Vol.II, czyli delikatne podkreślenie opalenizny

Sleek Del Mar Vol.II, czyli delikatne podkreślenie opalenizny

Jakoś tak się złożyło, że Sleek Del MAr Vol. I nie nabyłam. Teraz trochę żałuję, bo kilkakrotnie oglądałam swatche i bardzo mi się ta paleta spodobała. Jako, że to limitowanka to muszę poszukać w drogeriach internetowych albo allegro. Żeby nie mieć takich dylematów, drugą odsłonę paletki postanowiłam nabyć od razu. O ile "jedynka" była bardzo kolorowa, to "dwójka" jest znacznie delikatniejsza.

Tak wygląda cała paletka:


A tak prezentują się swatche:


Od razu widać, że kolory są raczej z gatunku delikatnych. NA pewno znaczenie ma też fakt, że są to swatche robione na opalonej ręce, więc delikatność kolorów jest jeszcze bardziej widoczna.

Górny rząd:
-Loco-perłowy cień w odcieniu moreli. Trzeba się nim trochę namachać albo nakładać na mokro, wtedy kolorek wygląda super
-San Antonio-satynowa morelka również wymagająca budowania lub aplikacji na mokro.
-Ibiza Rocks-matowa kanarkowa żółć.Zaaplikowana na mokro wygląda obłędnie..
-Zoola-perłowe złoto. Na swatchu coś mi słabo wyszło, ale generalnie pigmentację ma bardzo w porządku.
-Pura Vida- matowa ciemna zieleń wymagająca budowania
-Spotlight- satynowa szarość z delikatnymi drobinkami. Bardzo ciekawy odcień

Dolny rząd:
-Pearl-perłowe białe złoto.Pięknie opalizujący cień.
-Ushuaia-dość ciemny, matowy beż. Jeden z moich faworytów.
-Puro- matowy cień o odcieniu delikatnego bzu. Kolejny faworyt.
-Bora Bora-piękny, matowy turkus. Typowo wakacyjny kolor.
-Ocean Beach- ten cień też jest matowy i turkusowy, ale o znacznie ciemniejszym odcieniu.
-Siesta-matowy, dobrze napigmentowany brąz.

Mimo początkowych wątpliwości bardzo mi ta paleta przypasowała. Bardzo fajnie nadaje się do dziennego makijażu dzięki delikatności kolorów. Można też stworzyć coś bardziej odważnego. Ja teraz kupuję kolejnego Sleeka, a w ciągu kilku dni recenzje palet, które nabyłam ostatnio.
Ulubieńcy lipca oraz nowa współpraca

Ulubieńcy lipca oraz nowa współpraca

Jako, że zaczął się sierpień przydałby się post na temat ulubieńców lipca. W lipcu zaczęłam przygodę z kilkoma nowymi produktami w zakresie pielęgnacji i makijażu. Włosowo nic się nie zmieniło, bo w końcu odnalazłam swoja pielęgnację idealną i raczej nie planuję większych eksperymentów w tym względzie, zwłaszcza, że moja skóra jest dość kapryśna. Przy okazji włosów chciałabym wspomnieć o nowo nawiązanej współpracy z firmą Harmony Life. Otrzymałam od nich szampon i odżywkę Hair Jazz, które mają przyspieszać porost włosów. Czy tak będzie to zobaczymy za jakiś miesiąc.


Do mojej pielęgnacji skóry dodałam kilka nowych produktów i część z nich spokojnie mogę nazwać swoimi ulubieńcami. Są to:

1.Krem "Drzewo sandałowe i kurkuma" firmy Orientana. Będzie osobna recenzja, ale to kolejny świetny produkt od Orientany w mojej kolekcji.
2.Krem Thalion nawilżający z oceosomami. Hit z ShinyBox. Dla mojej tłustej skóry to krem, który mnie idealnie matuje, współgra z różnymi podkładami. Cena za pełnowymiarowe opakowanie jest dość wysoko, więc zakup całego przemyślę.
3.Wypełniacz ust od Dermofuture. Fajny produkt z pudełka BeGlossy.Nie stosuję kilka razy dziennie, tylko na wieczór mogę powiedzieć, że bardzo fajnie nawilża usta.
4.Rumiankowy żel do mycia twarzy od Sylveco. Pachnie dość specyficznie, ale bardzo dokładnie myje skórę.

Makijażowo wpadło więcej zmian, bo gorąco i trzeba było trochę zmienić kosmetyki. Kilka naprawdę przypadło mi do gudtu:

1.Podkład Skin Luminizer od Max Factor w odcieniu 55 Beige. Moja skóra ściemniała pod wpływem słońca, więc zmiana podkładu też była konieczna. W ciągu tygodnia zapraszam na recenzję.
2.Krem BB Dream Pure od Maybelline. Kolejny produkt, który u mnie się super sprawdził i zasługuje na recenzję.
3.It's skin Krem BB ze śluzem ślimaka. Kolejny hicior, który muszę zrecenzować.
4.Puder Healthy Balance od Bourjois w odcieniu 52. 
5. Pomadki Rouge Edition, Rouge Edition Velvet i inne od Bourjois. Będzie cały szminkowy post, bo w lipcu zakupiłam kilka szminek z popularnego "Burżujka".
6.Kolorowe palety Sleeka. Lato to czas kolorów, więc kolorowe paletki są u mnie w ciągły użyciu. Kilka z nich ciągle czeka na swoje recenzje, które mam nadzieję niebawem napiszę.
7.Tusz Lash Sensational od Maybelline. Tutaj również będzie recenzja.

Jak widać trochę tych ulubieńców jest. W najbliższych dniach postaram się wszystkie obiecane produkty zrecenzować.

Wyniki rozdań

Wczoraj zakończyły się dwa rozdania na moim blogu. Jedno z paczką-niespodzianką, a drugie z kremem KAILAS. W takie sytuacji, żeby nie trzymać nikogo za długo w niepewności wyniki ogłaszam dzisiaj.

Zacznę od rozdania z kremem KAILAS. Do wygrania były trzy kremy, dwa na blogu i jeden na Facebooku. Na blogu kremy wygrywają: Kaprysek oraz Nie Bieska, a na Facebooku szczęście uśmiechnęło się do Acne Skin. Bardzo proszę o maile z adresami do wysyłki. Od razu zaznaczam, że te informację przekazuję do firmy Ayurvedik, która była sponsorem rozdania i która będzie wysyłała do Was kremy.

Drugie rozdanie z paczką-niespodzianką było dość trudne do rozstrzygnięcia. Bardzo wiele Waszych odpowiedzi do mnie trafiało, więc w końcu zebrałam te, które przemawiały do mnie najbardziej i wylosowałam :-). Tym sposobem paczka niespodzianka trafi do Sylwii B. Bardzo proszę o maila z adresem do wysyłki. Paczkę wyślę po 10 sierpnia.

Wszystkim bardzo gratuluję i zapraszam ponownie na mojego bloga!
Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger