Vichy Dercos, czyli na ratunek skórze z ŁZS

Dzisiaj bardzo ważny kosmetyk w moim życiu, czyli szampon Dercos z firmy Vichy.

Jeśli ktoś czyta mojego bloga to wie, że mam zdiagnozowane ŁZS, czyli łojotokowe zapalenie skóry. W moim przypadku dotyka to tylko skóry głowy i to na szczęście kilku miejsc, niemniej jednak jest to dolegliwość bardzo uciążliwa. Nie dość, że skóra jest mocno zaczerwieniona, swędzi, piecze to jeszcze bardzo mocno się łuszczy, więc noszenie ciemniejszych bluzek czy swetrów odpada. Dodatkowo włosy przetłuszczają się znacznie szybciej, więc mimo codziennego mycia już po koniec dnia są oklapnięte i przylegają do skóry. W moim przypadku nie ma nawet możliwości, żeby umyć włosy co drugi dzień, bo po prostu bym się chyba zadrapała. U niektórych ŁZS powoduje też wzmożone wypadanie włosów, na szczęście mnie to ominęło.

Na Vichy Dercos do łupieżu tłustego trafiłam przypadkiem w Super-Pharm, kiedy zniechęcona kolejnymi aptecznymi szamponami szukałam czegoś co mi pomoże.


Co obiecuje nam producent:

Zawiera dwusiarczek selenu - silny przeciłupieżowy składnik aktywny oraz Cohesyl™ - cement międzykomórkowy, który atakuje i eliminuje nawet najbardziej uporczywy łupież.
- Działa na utrzymujący się łupież od pierwszego zastosowania.
- Działa do 6 tygodni po zabiegu.
- Redukuje swędzenie od pierwszego zastosowania.                                                           
Skóra głowy pozostaje w pełni zdrowa: natychmiastowa eliminacja łupieżu i długotrwałe uregulowanie tego problemu.

Zgodnie z zaleceniami należy za pierwszym razem wmasować szampon w skórę głowy i potrzymać dwie minuty, a za następnymi mycia używać jak zwykłego szamponu. Kuracja przewidziana na 4 tygodnie.

Sam szampon jest bardzo gęsty, przez co również wydajny, więc jedna butelka spokojnie powinna starczyć 4 tygodnie, nawet przy codziennym stosowaniu. Szampon jest koloru pomarańczowego i ma dość delikatny, aczkolwiek apteczny zapach. Nie plącze włosów, więc nie trzeba po nim stosować odżywki. Dla mnie jest to bardzo ważne, bo przy moich raczej krótki włosach ciężko jest położyć odżywkę tylko na włosy, a jeśli wyląduje ona na skórze to niestety bardzo często ją podrażnia.

Jeśli chodzi o efekty przeciwłupieżowe to w moim przypadku spełniają się w 100 procentach. Momentalnie przestaje mnie swędzieć skóra, znika zaczerwienieni, a po kilku mycia po wcześniejszym łupieżu nie ma śladu. I to z reguły po raptem 3-4 dniach następuje taka poprawa, że spokojnie zakładam ciemne ubrania. Przy tym szampon nie wysusza włosów, jak to wiele tego typu szamponów ma w zwyczaju.

Jedyną jego wadą jest bardzo wysoka cena, bo ostatnio widziałam coś około 80 PLN. Dlatego warto szukać go w internecie bądź polować na promocje w Super-Pharm..

Ja mam ten szampon zawsze w swojej łazience, bo wiem że jeśli nic już nie pomaga to zawsze mogę z niego skorzystać.

A czy ktoś z Was ma podobny problem ze skórą głowy? A jeśli tak to czy macie jakieś sprawdzone produkty?

12 komentarzy:

  1. Też mam ŁZS. Nic nie pomaga, mam przepisany szampon Stieprox, niby jest odrobinę lepiej, ale spodziewałam się czegoś lepszego. Jeśli znasz jeszcze jakieś specyfiki godne polecenia to podziel się proszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena nie zachwyca... ale skoro efekt zadowalający to można kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat produkty Vichy są u mnie spalone.

    OdpowiedzUsuń
  4. vichy się u mnie sprawdza i to bardzo :) lubię ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uzywalam szamponu vichy, ktory miał poskromić moje lecące w nadmiarze włosy - efekt był świetny, cena nieco mniej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z łupieżem problemu nie mam,ale z przetłuszczającymi się włosami i owszem, grr! zgroza! Buziaki

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Co prawda ja nie mam LZS, ale łupież swędzący się zdarza. Nie spodziewałam się aż takiego działania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z Vichy posiadam antyperspirat w kulce i jest najlepszy jak dla mnie, mama posiada krem i też sprawdza się dobrze. Za to kiedyś miałam taki sztyft pod oczy (nie pamiętam, ale chyba na opuchnięte) i nic, nie sprawdził się kompletnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fakt ceny mają trochę wysokie, kosmetyki są dobre, ale jednak aż takich cudów nie czynią

      Usuń
  9. ja jeszcze nigdy nie mialam nic z vichy :D az dziwne

    OdpowiedzUsuń
  10. Zainteresował mnie, bo też mam ŁZS...

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja mama ma podobny problem, ale wynika on bardziej z wrażliwej skóry. Od czasu, jak zaczęła używać kosmetyków wyłącznie ekologicznych bez SLESu i innych dziadostw problem zniknął. Razem używamy Logony miód i piwo, albo pokrzywa, szampony Natura Siberika, albo Skin Blossom angielskiej produkcji. Radzę w przypadku ŁZS unikać szamponów z alkoholem, który dodatkowo wysusza i podrażnia skórę. Vichy nigdy nie używałam, bo ma straszną chemia w składzie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger