Postanowienia blogowe oraz rozdanie

Zapraszam na czekoladowe rozdanie. Im więcej osób tym więcej nagród. Post na temat rozdania znajdziecie TUTAJ.

Jakiś czas temu był post na temat postanowień noworocznych, oszczędności itd. Teraz chciałabym napisać o postanowieniach stricte dotyczących bloga, bo ostatnio trochę go zaniedbałam.

1.Przede wszystkim regularne pisanie i publikowanie postów, czyli 2-3 razy w tygodniu. W ostatnim czasie z uwagi na pewne zmiany zawodowe i idące za nimi obowiązki, średnio miałam siły i chęci, żeby cokolwiek pisać, o robieniu zdjęć nie wspomnę. Teraz chcę wrócić do regularnego pisania postów i mam nadzieję, że mi się to uda.

2.Zdjęcia, czyli jak dla mnie trochę pięta achillesowa mojego bloga. Chcę podszkolić się w robieniu ładnych, atrakcyjnych zdjęć na bloga, bo wiem, że samej lepiej czyta mi się posty, które są atrakcyjne wizualnie. Na szczęście moja dobra koleżanka jest fotografem, więc mam kogo się poradzić.

3.Sam projekt bloga też pozostawia jak dla mnie duże pole do popisu, więc chcę go trochę podrasować, żeby był bardziej mój, a mniej szblonowy. Wszelkie sugestie mile widzaine.

4.Zrobienie planu postów, czyli po prostu stworzenie wersji roboczych. Wiem, że jeśli zapiszę sobie wersję roboczą to prędzej wrócę do tego posta niż gdybym się miała zastanawiać o czym to dziś napisać.

5.Posty makijażowe. Chciałabym, żeby pojawiały się częściej, bo po pierwsze wymyślanie i robienie makijażu sprawia mi przyjemność, a po drugie uczę się coraz więcej dzięki Waszym komentarzom i uwagom pod takimi postami.

6.Posty pazurkowe. Uwielbiam lakiery do paznokci i podejmuję jakieś tam próby robienia wzorków. Chciałabym to przenieść na bloga :-).

I to chyba tyle. Nie chcę planować bardzo dużo, bo wiem, że wtedy znacznie trudniej realizować wyznaczone cele i wtedy też motywacja siada.

Mam nadzieję, że dam radę i będę zadowolona z rezultatów.
Wielki plan 2016, czyli zakupy, oszczędności oraz rozdanie

Wielki plan 2016, czyli zakupy, oszczędności oraz rozdanie

Rozdaję czekoladę, więc zapraszam ROZDANIE. Tak sobie pomyślałam, że jeśli dobijemy do 100 osób w rozdaniu to zwycięzców będzie dwóch, a jeśli liczba obserwatorów przekroczy magiczną liczbę 500 to aż trzy osoby dostaną nagrody :-), więc serdecznie zapraszam!

Nowy rok, nowe plany, postanowienia itd. Ja często sobie powtarzam, że powinnam zacząć kupować mniej kosmetyków, już totalnie abstrahując od tego, że nowy rok czy nowy tydzień, miesiąc. Co mnie ostatecznie przekonało do tego, że jednak powinnam zrobić stop zwłaszcza jeśli chodzi o kolorówkę? Po pierwsze zapadła mi całkiem solidna szuflada i Małżonek na mnie dość krzywo patrzy. Co za tym idzie musiałam przenieść część moich zasobów w inne miejsce. Ładnie popakowałam je w pudełka i wstawiłam na półkę. I wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że ostatnio czegoś tam szukałam i otworzyłam te pudełka z zapasami. Dobrze, że byłam sama w domu, bo przeżyłam lekkie załamanie. Przecież ja mam więcej niektórych produktów niż zawodowa makijażystka! Tak więc stwierdziłam, że trzeba stworzyć plan co i jak, żeby nie zbankrutować, ale też nie wyrzucać. Oto on:

1.Chcę sobie kupić jedną uniwersalną paletę do makijażu ust, oczu i twarzy. Myślałam o TheBalm In theBalm of Your Hand, bo jest chyba najbardziej uniwersalna. Potrzebuję czegoś, co bym mogła spokojnie włożyć do torebki i zabrać do pracy czy na wyjście. Chyba, że ktoś poleci mi coś lepszego? Sugestie mile widziane.

2.Nie kupuję żadnych nowych cieni, szminek, podkładów, róży, kredek oraz pudrów, bo mam ich aż nadto. Wyjątek robię dla jakiś fajnych limitowanek np. Essence jeśli coś mi naprawdę wpadnie w oko oraz oczywiście palet Sleek, bo to już kolekcjonuję i nie dam rady inaczej :-).A tak na marginesie to nowa paleta o wdzięcznej nazwie Supernova już do mnie jedzie, a wygląda ona tak:

3.Jeśli chodzi o pielęgnację to muszę wykończyć posiadane przeze mnie zasoby, bo zwłaszcza kremów do twarzy i pod oczy zrobiło mi się całkiem sporo. To samo z maseczkami. Wyjątek mogę zrobić dla kosmetyków azjatyckich, bo moja twarz się z nimi bardzo polubiła i z chęcią je testuję.

4. Zrezygnowałam z ShinyBox i BeGlossy, bo niestety w większości przestały spełniać moje wymagania. Pewnie od czasu do czasu kupię któreś z nich, ale już po poznaniu zawartości.

5. Na koniec postanowienie większej dbałości o ciało, bo 30+ na karku, ciąża, dość średnia dieta oraz brak snu i widzę, że już nie jest tak ładnie jak było kiedyś. Spróbuję też z ćwiczeniami, ale deklarować się nie chcę, bo jak ostatnio sobie zaplanowałam ćwiczenia to się poważnie rozchorowałam i nic z tego nie wyszło.

To by było na tyle. Poza paletą theBalm nie mam żadnych konkretnych planów zakupowych, raczej jeśli już to na bieżąco będę starała się uzupełniać swoje zasoby.

A Wy jakie macie postanowienia i plany zakupowe na 2016?
Trwały makijaż przy tłustych powiekach-czy to możliwe? Baza Bell oraz czekoladowe rozdanie

Trwały makijaż przy tłustych powiekach-czy to możliwe? Baza Bell oraz czekoladowe rozdanie

Pamiętacie o wspaniałym czekoladowym rozdaniu? Warto brać udział, bo nagroda naprawdę przyjemna.

Dzisiaj będzie o produkcie, który mnie oczarował, czyli o bazie pod cienie Bell. Dlaczego jestem oczarowana?Czytajcie dalej!

W komplecie z tłustą skórą bardzo często idą też tłuste powieki. A tłuste powieki oznaczają, że nasz makijaż oczu raczej zbyt długo nie przetrwa. Bardzo wiele posiadaczek tłustych powiek albo rezygnuje całkowicie z makijażu oczu albo kombinuje z różnymi bazami pod cienie lub też formami cieni. Ja należę do grupy tych kombinujących, bo makijaż oczu uwielbiam i ciężko byłoby mi z niego zrezygnować. Dlatego zaczęłam kombinować i szukać takiej bazy, która by trzymała cienie co najmniej 8-10 godzin w miarę w nienaruszonym stanie. Testowałam, sprawdzałam i traciłam nerwy dopóki moja koleżanka nie poleciła mi bazy Bell. I kompletnie przepadłam!

Zacznijmy od tego jak się baza prezentuje:



Baza zamknięta jest w małym plastikowym słoiczku. Nakładać ją najlepiej palcem lub pędzelkiem jeśli mamy dłuższe paznokcie, bo lubi pod nie wchodzić. W początkowym dotyku lekko tłusta, na powiece robi się matowo-aksamitna. Cienie się do niej nie lepią. Świetnie się na niej rozciera cienie, nakłada eyeliner czy też kredkę. Najważniejsze jednak jest to, że naprawdę wspaniale przedłuża trwałość cieni. Przy moich tłustych powiekach cienie potrafią przetrwać od porannego makijażu w okolicach godziny 8.00 do wieczornego demakijażu w okolicach 22.00-23.00. Co również jest wspaniałą zaletą to fakt, że w ciągu dnia nic się na powiece nie roluje, ewentualnie delikatnie ściera się kolor. Wszystkie moje kredki, które wcześniej potrafiły mi się odbijać na powiece są trzymane w ryzach.

Baza Bell to produkt, który mnie absolutnie zachwycił i w przypadku którego nie zamierzam już więcej eksperymentować, bo za śmiesznie niską cenę mam super produkt.

Super trójka Essence, czyli prezenty ze spotkania blogerek i przypomnienie o rozdaniu

Super trójka Essence, czyli prezenty ze spotkania blogerek i przypomnienie o rozdaniu

Pamiętacie o czekoladowym rozdaniu?Jeśli nie to zapraszam serdecznie.

Jakiś czas temu brałam udział w spotkaniu blogerek organizowanym przez Sylwię z bloga Zadbana Mama. Jedynym ze sponsorów tego spotkania była znana i lubiana marka Essence i właśnie o ich produktach będzie dzisiejszy post. Zdjęcie niestety tylko jedno, bo mój aparat odmówił współpracy.

Na początek zdjęcie zrobione zaraz po powrocie do domu:


Do wyboru było kilka różnych zestawów. Ja wybrałam taki z lakierem, błyszczykiem i cieniem w kremie, więc lecimy po kolei.

Lakier to mój ulubiony produkt, gdyż lakiery Essence wielbię, a te z serii "effect" to moi absolutni faworyci. Dostał mi się holograficzny lakier "I love magic". Na zdjęciu widać, że lakier ma sporo drobinek. Bardzo się ucieszyłam właśnie z tego produktu, bo juz miałam tego typu lakier z Essence, tylko w wersji złotej i był to mój absolutny ulubieniec. Nie inaczej jest z tym produktem. Pięknie błyszczy na paznokciach, tylko jeśli stossujemy solo to muszą być co najmniej 2-3 warstwy. Piękny efekt daje też na ciemnych lakierach. Ja bardzo lubię zestawiać go z czernią. Zmywa się średnio, ale to normalne przy tego typu lakierach.

Cień w kremie dostałam w kolorze "UK'sStonehenge" i jest to opalizujący brąz, w którym ja zauważam fioletowe tony. Przyznam szczerze, że kilkakrotnie zatrzymywałam się przy szafie Essence, żeby obejrzeć cienie z tej serii, ale zawsze mówiłam, że kupię później. No i w końcu cień do mnie trafił. Bardzo mocno błyszczy, więc raczej do pracy go nie używam, chyba że jako bazę pod matowe cienie, bo wtedy jest bardzo fajny efekt. Cień mimo dość płynnej konsystencji jest dość trwały i szybko zastyga na powiece. Rozważałabym kupno innych kolorów.

No i na koniec produkt, który najmniej mnie ucieszył, czyli błyszczyk. Od dłuższego czasu błyszczyków nie używam, a jeśli używałam to były właśnie z Essence :-).  Ja dostałam dość przyjemny pomarańczowym kolorku "Jewels in a bottle". Kolorku na ustach raczej nie widać, tylko lekkie drobinki. Błyszczyk sam w sobie jest kleisty i dość lepiący się, czego nie lubię w produktach do ust. Za to bardzo dobrze nawilża i mnie służy raczej właśnie w tym celu niż jako nabłyszczacz.

Produkty fajne i jestem z nich zadowolona, tylko po cichu liczyłam, że wpadnie coś z nowszych kolekcji. Teraz poluję na kolejne lakiery Essence w drogeriach internetowych i na allegro.


Słodki Pink Fizz i czekoladowe rozdanie 04.01.2016-14.02.2016

Słodki Pink Fizz i czekoladowe rozdanie 04.01.2016-14.02.2016

Domyślacie się o czym będzie post? Wiadomo-kolejna czekolada od Makeup Revolution. Dzisiaj będzie o słodkiej, różowej Pink Fizz. A na końcu posta czekoladowa niespodzianka, czyli rozdanie.

Pink Fizz to paleta z gatunku-zobaczyłam raz i nie mogę o niej zapomnieć. I nie chodzi tu o super słodki różowy kolor, choć on też przemawia do mojej blondynkowej  wyobraźni (chociaż normalnie wolę mocną czerwień). Po prostu zobaczyłam te kolorki i stwierdziłam-ok, biorę to. I tak Pink Fizz wraz z Salted Caramel stał się moim prezentem gwiazdkowym.






Jak już widać na zdjęciach paletka ma sporo wariantów kolorystycznych, które można wykorzystać zarówno w dziennym, jak i mocniejszym wieczorowym makijażu. Ta również pięknie pachnie, coś jakby owoce z jogurtem.

A teraz po kolei  swatche:


1.Champers to klasycznie jeden z dwóch większych cieni. Jest to przyjemny mat w kolorze ecru, idealny jako cień bazowy bądź do blendowania innych cieni.
2.Bubbles to perłowa, dość dobrze napigmentowana biel, która fajnie sprawdzi się w zimowych makijażach.
3.Girl to ciepły, przygaszony perłowy róż, który mimo błysku może dobrze sprawdzić się przy dziennym makeupie.
4.Rosy to holograficzny jasny róż, który podobnie jak przy jednym z cieni w Salted Caramel trzeba nakładać na mokro.
5.Cork to perłowy chłodny brąz.


1.Drink to matowy, beżowy cień w sam raz dla fanek nude.
2.Flute to perłowy beżo-róż, również dobry do naturalnych makijaży.
3.Party to perłowy rudy, który bardzo mi się podoba.
4.Elegant to rónież perłowy odcień rudości, ale taki bardziej stonowany z domieszką różu.
5.Pop to ciemny matowy brąz.
6.France to taki perłowy fiolet z domieszką granatu, taki odcień nocnego nieba.


1.Sparkling to mocno perłowy, jaśniutki róż.
2.Toast to również perłowy róż, w bardzo lubianym przeze mnie odcieniu rose gold
3.Celebrate to perłowy, bardzo jasny odcień niebieskiego kojarzący mi się z mroźnym makijażem.
4.Truffle to ciemny perłowy brąz.
5.Pink Fizz to jasny perłowy róż z drobinkami, mocno świecący.

Paletka bardzo przyjemna i łatwa w obsłudze. Dużo błysku, więc idealnie sprawdzi się w karnawale.Mnie większość kolorów idealnie kojarzy się z zimą, podobnie jak Salted Caramel. Mam wrażenie, że kilka cieni się w tych paletach powtórzyło. Mimo tego bardzo mi się podobają i czekam z niecierpliwością na kolejne "czekoladki"

A teraz coś na co pewnie wszyscy czekają, czyli rozdanie. Do wygrania w rozdaniu będzie jedna z pięciu palet z serii Chocolate czyli:
-Pink Fizz (recenzja powyżej)
-Salted Caramel RECENZJA
-Death by Chocolate RECENZJA
-Heart by Chocolate RECENZJA
-Naked Chocolate

A co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w rozdaniu:
-być obserwatorem bloga
-udostępnić informację o rozdaniu
-wybrać paletę, którą chce się wygrać

Można też:
-polubić profil Perfect Foundation na FB KLIK +1 los
-dodać banner na swoim blogu +2 losy
-polubić profil MUR na FB KLIK +1 los

Regulamin:

  1. .Publiczne obserwowanie mojego bloga oraz udostępnienie informacji o rozdaniu
  2. .Mieć ukończone 18 lat bądź zgodę rodziców
  3. .Konkurs trwa od 04.01.2016 do 14.02.2016 do godziny 23:59
  4. .Wyniki ogłoszę do 7 dni od zakończenia rozdania na swoim blogu oraz na profilu na Facebooku
  5. .Sponsorem nagród jestem ja.
  6. Biorąc udział w rozdaniu zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych (dotyczy danych do wysyłki).
  7.  Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
  8. Na e-mail od zwycięzcy czekam 7 dni, potem wybieram kolejną osobę.

Wzór zgłoszenia:
1.Obserwuję jako:
2.Udostepniłem/am (link)
3.Wybieram paletę

Dodatkowo:
4.Lubię PF jako:nick lub imię oraz pierwsza litera nazwiska
5.Dodałem/am banner (link)
6.Lubię MUR jako nick lub imię oraz pierwsza litera nazwiska
Ulubieńcy 2015 roku-Pielęgnacja

Ulubieńcy 2015 roku-Pielęgnacja

Jak żegnaliście Stary Rok i witaliście Nowy? Bo mnie zamiast planowanej imprezy w gronie przyjaciół z dziećmi odbyła się mała posiadówka z moją migreną i wiatrówką Stasika. Generalnie fantastyczny początek Nowego Roku :-). Całe szczęście mój Muchomorek wygląda coraz lepiej, więc jest szansa, że impreza zostanie po prostu przełożona na kiedy indziej. Mnie migrena dokuczała jeszcze dzisiaj rano, więc dopiero siadam do podsumowań 2015 roku.

Dzisiaj pora na dość obszerną część, czyli pielęgnację. Ten post też będzie miał trzy działy, czyli twarz, ciało i włosy. Napoje i przegryzki w dłoń i zapraszam do czytania!

Zacznę od twarzy, bo tu działo się całkiem sporo. Mogę powiedzieć, że ten rok dałby mi bardzo dużo, nowych znakomitych produktów, które znacznie zmieniły moje podejście do pielęgnacji. Przede wszystkim zaczęłam być bardziej regularna w stosowaniu peelingów, maseczek itd. Poza tym dużo bardziej zwracam uwagę na skład produktu, bo o ile moje ciało nie ma nic przeciwko niektórym składnikom to buzia reaguje na nie dość słabo. Zatem przejdę do konkretów:

1.Seria Skin Clinic Professional MEZO Terapia Korygująca od Bielendy to był mój absolutny hit 2015 Roku. Recenzję serum i maski na noc możecie znaleźć tutaj RECENZJA.
2.Sylveco Rumiankowy żel do mycia twarzy. Aż mi wstyd, że jeszcze nie ma jego recenzji, bo to wspaniały produkt.
3.Oczyszczający peeling również od Sylveco RECENZJA. Super produkt, jeśli ma się tendencje do zaskórników i innych paskudztw.
4.Olejek z kurkumą i drzewem sandałowym od Orientany RECENZJA. Kolejny bardzo dobry produkt dla cer z niedoskonałościami.
5.Produkty dla cer tłustych aptecznej marki Avene, czyli kremy i maska z kwasami to dla mnie ratunek w każdej sytuacji, a jak jest bardzo źle to kultowy Triacneal daje radę.
6.Kwasy oraz algi od Biocosmetics, dzięki czemu mam osobisty gabinet kosmetyczny w domu.





Poza tym w mojej pielęgnacji twarzy w ciągu zeszłego roku przewinęło się całkiem sporo produtków typu maski czy toniki. Raczej nie trafiłam na żaden produkt, który by mnie totalnie rozczarował co poczytuję sobie za sukces. Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy to w 2016 chciałabym jeszcze w miarę możliwości poprawić stan swojej skóry i oczywiście powstrzymać proces starzenia :-).

Jeśli chodzi o pielęgnację ciała to niestety mocno kuleje ona w porównaniu z pielęgnacją twarzy. Zwyczajnie najczęściej nie zdążę rano wetrzeć w nie balsamu, a wieczorem z reguły mi się nie chce. Ponieważ jednak moja skóra zaczęła mi wyraźnie dawać znaki, że pora to zmienić, więc w 2016 biorę się do roboty. Z 2015 roku z ulubienców mogę wymienić:



1.Farmona i kosmetyki z serii Tutti Frutti.Kocham Wszystkie jakie wpadną mi w łapki, a już Wiśnia i Porzeczka to mój totalny zapachowy faworyt. Przez moją łazienkę nonstop przewijają się masła, peelingi czy też olejki z tej serii. Teraz pora na szampony.
2.Bielenda i masła z serii Apetizing Body. Bardzo słodkie zapachy i przyjemne działanie, więc na pewno do mnie wrócą.
3.Peeling z grejpfrutem i lnem od Organizque.RECENZJA. Kolejne opakowania czekają na użycie.

I to tyle jeśli chodzi o ciało. Generalnie jeśli chodzi o smarowidła to najbardziej lubię te w formie masła i tego się będę trzymać. W 2016 roku chciałabym bardziej zadbać zarówno o skórę, jak i formę mojego ciałka, bo wizyta na wadze po Świętach mało nie przyprawiła mnie o zawał.

No i bardzo ważna dla mnie kategoria, czyli włosy. Mam zdiagnozowane ŁZS i z tego powodu muszę bardzo zwracać uwagę na kosmetyki do włosów i skóry głowy. O mojej walce z ŁZS możecie poczytać tutaj ŁZS. 2015 to rok naturalnych kosmetyków, bo te najbardziej mi służą i moja skóra jest czyściutka. Ulubieńcy:



1.Od lat nieodmiennie Vichy Dercos na łupież tłusty. Produkt sprawdzony i idealny. RECENZJA
2.Kosmetyki od Babuszki Agafii: Maska drożdżowa, Maska staroałtajska (genialna) oraz mydła:cedrowe i miodowe
3.Szampony od Sylveco uratowały mnie jak skóra wyglądała bardzo źle RECENZJA.

Obecnie moje włosy wyglądają naprawdę nieźle, poświęcam im sporo uwagi i regularnie o nie dbam. Staram się je zapuścić i jak na razie nieźle mi idzie. Od jutra wracam do picia drożdży i ziółek.

Tak wyglądają moi ulubiency 2015. Wasi są podobni albo coś szczególnie przykuło Waszą uwagę?


Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger