Super trójka Essence, czyli prezenty ze spotkania blogerek i przypomnienie o rozdaniu

Pamiętacie o czekoladowym rozdaniu?Jeśli nie to zapraszam serdecznie.

Jakiś czas temu brałam udział w spotkaniu blogerek organizowanym przez Sylwię z bloga Zadbana Mama. Jedynym ze sponsorów tego spotkania była znana i lubiana marka Essence i właśnie o ich produktach będzie dzisiejszy post. Zdjęcie niestety tylko jedno, bo mój aparat odmówił współpracy.

Na początek zdjęcie zrobione zaraz po powrocie do domu:


Do wyboru było kilka różnych zestawów. Ja wybrałam taki z lakierem, błyszczykiem i cieniem w kremie, więc lecimy po kolei.

Lakier to mój ulubiony produkt, gdyż lakiery Essence wielbię, a te z serii "effect" to moi absolutni faworyci. Dostał mi się holograficzny lakier "I love magic". Na zdjęciu widać, że lakier ma sporo drobinek. Bardzo się ucieszyłam właśnie z tego produktu, bo juz miałam tego typu lakier z Essence, tylko w wersji złotej i był to mój absolutny ulubieniec. Nie inaczej jest z tym produktem. Pięknie błyszczy na paznokciach, tylko jeśli stossujemy solo to muszą być co najmniej 2-3 warstwy. Piękny efekt daje też na ciemnych lakierach. Ja bardzo lubię zestawiać go z czernią. Zmywa się średnio, ale to normalne przy tego typu lakierach.

Cień w kremie dostałam w kolorze "UK'sStonehenge" i jest to opalizujący brąz, w którym ja zauważam fioletowe tony. Przyznam szczerze, że kilkakrotnie zatrzymywałam się przy szafie Essence, żeby obejrzeć cienie z tej serii, ale zawsze mówiłam, że kupię później. No i w końcu cień do mnie trafił. Bardzo mocno błyszczy, więc raczej do pracy go nie używam, chyba że jako bazę pod matowe cienie, bo wtedy jest bardzo fajny efekt. Cień mimo dość płynnej konsystencji jest dość trwały i szybko zastyga na powiece. Rozważałabym kupno innych kolorów.

No i na koniec produkt, który najmniej mnie ucieszył, czyli błyszczyk. Od dłuższego czasu błyszczyków nie używam, a jeśli używałam to były właśnie z Essence :-).  Ja dostałam dość przyjemny pomarańczowym kolorku "Jewels in a bottle". Kolorku na ustach raczej nie widać, tylko lekkie drobinki. Błyszczyk sam w sobie jest kleisty i dość lepiący się, czego nie lubię w produktach do ust. Za to bardzo dobrze nawilża i mnie służy raczej właśnie w tym celu niż jako nabłyszczacz.

Produkty fajne i jestem z nich zadowolona, tylko po cichu liczyłam, że wpadnie coś z nowszych kolekcji. Teraz poluję na kolejne lakiery Essence w drogeriach internetowych i na allegro.


11 komentarzy:

  1. na pewno było fajnie na spotkaniu ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze od Essence uwielbiam konturówki do ust :-D

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny lakier :)
    pozdrawiam
    http://ifeelonlyapathy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że jednak jesteś zadowolona z tych kosmetyków i ze spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten cień w kremie mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Cień w kremie ... nigdy w życiu nie miałam takich rzeczy :) Ja to jestem nudna jeśli chodzi o te wszystkie nowinki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lakier wygląda całkiem fajnie. Lubię brokatowe i holorgaficzne kolorki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też raczej nie używam błyszczyków, wolę na usta jakieś maty. Lakier wygląda fajnie, ale mnie najbardziej zaintrygował ten cień w płynie, jestem ciekawa jak by się u mnie sprawił (obawiałabym się trochę o jego trwałość).

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger