Azjatycki Piątek, czyli kolejne spotkanie z Ber de Ver i Pianka BCL z kwasami AHA

Dziś kolejny Azjatycki Piątek i kolejny produkt nabyty u Ber de Ver, czyli pianka-peeling z kwasami owocowymi. Mam nadzieję, że niedługo pojawi się więcej produktów, z tego sklepu, bo chyba się kroi jakaś współpraca. Jesli do niej dojdzie to z pewnością wrzucę recenzje na bloga.

Piankę z kwasami owocowymi nabyłam pod wpływem Fancy z bloga Być kobietą po mojemu. Zresztą wiele produktów pokrywa mi się z Fancy i z chęcią czytam czy opinie ma podobne do mnie czy może się różnią. Jak na razie wygląda to bardzo zgodnie.

Wracając do samej pianki-peelingu. Wygląda tak:



Produkt dostajemy w klasycznej tubie w jakiej z reguły znajdują się tego typu kosmetyki. Pianka zawiera w sobie złuszczające ekstrakty z kiwi i papai, drobinki peeligujące,sok jabłkowy i pomarańczowy oraz oliwę z oliwek. Wystarczy malutka kropelka nie większa niż ziarenko grochu, żeby umyć całą twarz, bo kosmetyk mocno się pieni i łatwo rozprowadza. Przez to mocne pienienie się trzeba się trochę bardziej natrudzić, żeby go zmyć dokładnie z twarzy. Skóra po umyciu jest idealnie czysta, rozjaśniona, można powiedzieć, że aż skrzypi. Nie ma jednak nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, które można spotkać przy tego typu kosmetykach. Drobinki peelingujące są bardzo delikatne, więc sądzę że wrażliwcom też może się ten produkt spodobać.

Dla mnie to punkt numer dwa w pielęgnacji wieczornej, zaraz po olejku z tej samej serii, o którym niedawno pisałam. Na pewno jeszcze nie raz kupię obydwa produkty, bo działaniem jestem zachwycona. Na początku mnie trochę wysypało, ale w moim przypadku to normalne przy stosowaniu kwasów. Teraz widzę ładne zwężenie porów, mniejsze świecenie się skóry.

Polecam i pędzę dodawać recenzję na stronie Ber de Ver!

12 komentarzy:

  1. Wygląda fajnie, chyba się skusze. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten peeling bardzo mnie ciekawi ;)
    _____________
    Pozdrawiam MARCELKA ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała ta seria bardzo mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie boisz się jakichś uczuleń? Nie wiem, nigdy nie miałam styczności z azjatyckimi kosmetykami, jednak zawsze mnie to zastanawiało. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem bardzo ciekawa azjatyckich kosmetyków ostatnio zastanawiam sie nad czarna maseczka bo słysze coraz wiecej pozytywnych opini
    ZAPRASZAM KLIKNIJ

    OdpowiedzUsuń
  6. Często korzystam z azjatyckich kosmetyków. Peelingi klasyczne nie są jednak dla mnie :(.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że u Ciebie się sprawdza :) Ja niestety jestem bardzo uprzedzona do azjatyckich produktów, ponieważ boję się, że zrobią masakrę na mojej buzi :)
    byania.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. wow, zupełna nowość jak dla mnie, ale brzmi fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Musi być bardzo wydajny, skoro taka mała ilość wystarcza na całą twarz. Fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie akurat tej pianki jeszcze nie miałam i bardzo cierpię xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój totalny ulubieniec :) Uwielbiam jak skóra po nim "skrzypi" :D

    OdpowiedzUsuń
  12. To jak dla wrażliwców to może by się dla mnie nadał:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger