Baza Revlon Photoready, czyli kiedy podkład okazuje się zbędny

Walka o ładną cerę, ale bez efektu maski ciągle trwa. Testuję coraz to nowe podkłady bądź azjatyckie kremy BB i zdecydowanie te ostatnie wygrywają.Jednak są takie dni kiedy nie mam ochoty pakować na skórę żadnych kolorowych mazideł, a chciałabym, żeby wyglądała super. Wtedy na pomoc przychodzi mi baza Revlon Photoready.


Baza wystepuje w dwóch wariantach: 001, który jest wygładzający oraz 002, który ma korygować niedoskonałości oraz zaczerwienienia. Kiedy nie widziałam czym się różnią te wersje to kupowałam 001, bo wydawało mi się, że numeracja oznacza dla jakiej cery jest ten produkt. Drugą wersję kupiłam całkowicie przypadkiem, gdyz w jednej z drogerii była sporo promocja i opakowanie kosztowało mnie 24,99 PLN, gdzie normalna cena jest w okolicach 70 PLN. Kupiłam 002 i się zdenerwowałam, że to nie to co trzeba i tak sobie stało aż w końcu go użyłam.

I wtedy nastąpił cud. Cera po użyciu tej bazy jest pięknie wygładzona, zaczerwienienia rozjaśnione oraz skóra jest bardzo miła w dotyku. Przy tym baza jest bardzo leciutku, nie ma takiej tępej konsystencji jak to mają w zwyczaju niektóre bazy tego typu. Skóra po prostu wygląda lepiej i zdrowiej. Jest też ładnie zmatowiona co dla mnie osobiście jest ważne. Efekt matu trzyma się kilka godzi na mojej tłustej cerze, a po pewnym czasie skóra owszem błyszczy, ale jest to dość delikatny efekt. Produkt nałożony pod podkład lepiej go trzyma i łatwiej rozprowadzić podkład na skórze.

Baza nie zapycha, nie wysusza. Sądzę, że dla osób z niezłą cerą może w zupełności wystarczyć, bo produkty sypkie można stosować od razu na nią.

Jest to jeden z tych produktów, które z chęcią kupuję kolejny raz i pewnie będę jeszcze długo kupować. Tak jak i podkład z tej serii, baza jest super. Muszę przetestować jeszcze inne produkty, bo te robią im bardzo dobrą reklamę.

15 komentarzy:

  1. Oo proszę :) chyba będę musiała się na nią skusić bo miałam podkład z serii Photoready i byłam naprawdę zadowolona, a jeśli ona dodatkowo tak ładnie wpływa na wygląd...jestem skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam obie bazy na swojej liście kosmetyków, które mnie ciekawią :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze mieć taką bazę za gorszy dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie, na pewno kiedyś przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj dla mnie to chyba za delikatnie:). Sama baza... Chyba jednak potrzebuje czegos mocniejszego:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w gorsze dni stosuję krem bb :) ale miałam kiedyś na twarzy podkład Revlonu i bardzo miło go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko sięgam po bazy, jakoś zapominam o nich :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam ją już dłuższy czas, ale nie wiem jak to się stało, że jeszcze ani razu jej nie użyłam:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Raczej nie używam baz, sięgam po kremy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. chętnie bym wypróbowała :) zapowiada sie super

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post ! Teraz dobór odpowiedniego podkładu to nie lada wyzwanie . Aa dzięki takiej dawce informacji będzie łatwiej w wyborze odpowiedniego kosmetyku :) Oczzywiście zapraszam do mnie :) http://karina7748.blogspot.com/2016/02/nowosci-kosmetyczne.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Z Revlon znam tylko Colorstay, baz nigdy nie miałam.
    Muszę się rozejrzeć za tą 002

    OdpowiedzUsuń
  13. Zainteresowałaś mnie tą bazą, bo ja mam coraz więcej takich dni, kiedy nie mam ochoty się niczym po twarzy maziać a chcę jednak wyglądać dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chwalę sobie podkład z Colorstay Revlon, wiec ta baza pewnie też by się u mnie sprawdziła. Muszę się nią zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam nigdy nic z revlonu, a ta baza wygląda super :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger