Wtorek włosomaniaczki- Planeta Organica Maska marokańska do włosów

Wtorek włosomaniaczki- Planeta Organica Maska marokańska do włosów

Zawsze łatwiej było mi pisać kolejne posty jeśli miałam jakiś konkretny plan. Na razie w miarę regularnie pojawiają się Azjatyckie Piątki, do których dzisiaj dołączą Wtorki Włosomaniaczki. Ostatnio testuję coraz więcej produktów do włosów, więc to też dobra okazja, żeby przedstawić kilka recenzji.Moje recenzje raczej nie będą obejmowały produktów do stylizacji, bo ich po prostu nie używam.

Zacznę od tego jakie mam włosy i skóry głowy, czyli cienkie, ale dość gęste, szybko się przetłuszczają u nasady, ale mają dość suche końce. Dodatkowo moją skórę od czasu do czasu nęka ŁZS, więc muszę bardzo uważać na to co aplikuję na skalp. Chociaż ostatnio po znacznym ograniczeniu produktów glutenowych, ŁZS się wyprowadziło :-).

Pierwszym z recenzowanych produktów będzie Marokańska maseczka od firmy Planeta Organica. Produkt znalazłam w czerwcowym Pretty Boksie. Oto jak prezentuje się ta maska:


Tutaj coś na temat działania:


Skład:

:Aqua with infusions of Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organic argan oil), Organic Citrus Aurantium Amara Flower Oil (organic neroli oil), Laurus Nobilis Leaf Extract (laurel oil), Olea Europaea Fruit Oil (olive oil), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (eucalyptus), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil (lavender oil), Origanum Vulgaris Extract (extract of oregano); Cetearyl Alcohol, Glyceryl Srearate, Behentrimonium Chloride, Cetyl Ether, Isopopyl Palmitate, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Jak widać dużo różnych olejków w składzie, co przekłada się też na konsystencję, która jest dość ciężka i mi osobiście przypomina maski glinkowe albo błotne. W mojej ocenia taka forma jest bardzo na plus, bo nie spływa z włosów i jest bardzo wydajna. 


Działanie:

Po pierwszym nałożeniu moja reakcja brzmiała "O nie!". Włosy dopóki nie wyschły sprawiały wrażenie koszmarnie ciężki i jakby naoliwionych, chociaż ja zawsze bardzo dokładnie spłukuję wszystkie maski i odżywki. Już miałam je myć ponownie, ale stwierdziłam, że poczekam aż wyschną i wtedy najwyżej umyję je ponownie. Cierpliwość się opłaciła, bo włosy po wyschnięciu wyglądały doskonale! Były mięciutkie, ale też dociążone i jakby pogrubione. Zaaplikowałam tą maskę przed dość ważną dla mnie imprezą i wszystkie koleżanki musiały podotykać moich włosów takie były mięciutkie :-). 

Ciężko mi ocenić czy maska wpłynęła na szybszy wzrost włosów, ponieważ stosuję też inne środki do tego celu, ale mam wrażenie, że ten produkt też dołożył swoje trzy grosze do obecnej długość i kondycji moich włosów. Są mocniejsze, gęściejsze i wydaje mi się maska też wpłynęła uspokajająco na moje ŁZS.

Na minus policzę dość mocny ziołowy zapach, który niestety nie wietrzeje.Nie jest to nieprzyjemny aromat, ale ja osobiście w takich nie gustuję i wolałabym, żeby znikał z włosów. Drugą wadą jest dość oporne zmywanie maski, pewnie ze względu na dużą zawartość olejków i konsystencję.

Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak, bo efekty bardzo mi odpowiadają, a cena też nie jest powalająca. Muszę tylko wykończyć ten zapas masek, który już mam. Na szczęście ostatnio częściej mam do tego okazję, więc spodziewajcie się kolejnych recenzji!

Pamiętacie o rozdaniach? Obecnie są aż dwa: jedno ze Sleekiem i jedno urodzinowe. Bierzcie udział póki można!

P.S. Jak chcecie zdjęcie jak wyglądają moje włosy to dajcie znać w komentarzach!
Rozdanie na drugie urodziny bloga!-WYNIKI

Rozdanie na drugie urodziny bloga!-WYNIKI

Wielkimi krokami zbliża się druga rocznica mojego pierwszego wpisu na blogu. W zasadzie to minęła już wczoraj, ale to było bardziej takie testowanie Bloggera niż prawdziwy wpis. Pierwszy post pojawił sie 27 listopada 2014 i właśnie tą datę wyznaczam jako ostateczny termin wpływania zgłoszeń na rozdanie.


Przejdę do części najbardziej interesującej, czyli nagród:
-SKIN79 Yum Yum Cleanser
-dowolny krem BB od SKIN79
-zestaw 4 maseczek w płacie od SKIN79
-dowolna paleta Sleek bądź czekolada od Makeup Revolution
-dowolna pomadka od Golden Rose



Ja znam siebie to jeszcze pewnie coś dorzucę. Chciałabym aby to rozdanie było wyjątkowo dlatego daję Wam możliwość wyboru nagrody. Przy tym są to produkty, z których sama chętnie korzystam i które nie raz polecałam na blogu.

A co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w rozdaniu:
1.Być publicznym obserwatorem bloga (kliknąć w gadżet obserwatorzy po prawej stronie).
2.Złożyć mi życzenia :-)

Oczywiście wszystkie dodatkowe udostępnienia itd. sprawią mi bardzo wiele radości.

Regulamin:

1.Publiczne obserwowanie mojego bloga
2.Mieć ukończone 18 lat bądź zgodę rodziców
3.Konkurs trwa od 24.10.2016 do 27.11.2016 do godziny 23:59
4.Wyniki ogłoszę do 7 dni od zakończenia rozdania na swoim blogu oraz na profilu na Facebooku
5.Sponsorem nagród jestem ja.
6.Biorąc udział w rozdaniu zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych (dotyczy danych do wysyłki).
 Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
Na e-mail od zwycięzcy czekam 7 dni, potem wybieram kolejną osobę.

Wzór zgłoszenia:
1.Obserwuję jako:
2.Życzenia:

Serdecznie zapraszam do zabawy!

UWAGA!UWAGA!WYNIKI!

Bardzo Wam dziękuję za cudowne życzenia! Bardzo ciężko było mi wybrać do kogo ma trafić nagroda, ale w końcu mi się udało. Z wielką przyjemnością ogłaszam, że główną nagrodę zdobywa :

CANDYMONA
 Kochana, czekam na dane do wysyłki oraz na produkty, które wybrałaś. Pamiętaj jeszcze o wyborze produktu do włosów firmy Organix, który jest dodatkiem do tego rozdania.

Wielkie Gratulacje dla Zwycieżczyni i ogromne podziękowania dla Was za piękne życzenia!


Jesienna i zimowa pielęgnacja włosów z ŁZS

Jesienna i zimowa pielęgnacja włosów z ŁZS

Okres chłodów to bardzo ciężki czas dla włosów i skóry głowy. Jeśli udało nam się w miarę je zregenerować po letnim słońcu i morskiej wodzie to mamy sprawę ułatwioną. Jeśli nie, to do pielęgnacji musimy przyłożyć się znacznie bardziej.


Dla osób takich jak, które dodatkowo mają jeszcze problemy ze skórą głowy (ŁZS) przetrwanie noszenia czapki i duże różnice temperatur to bardzo duże wyzwanie. Lata praktyki sprawiły, że mam w tym względzie doświadczenie więc z chęcią się nim podzielę w kilku praktycznych radach:

1.Częste pranie czapki, a także poszewki na poduszkę i generalnie wszystkiego co ma dość częsty kontakt z naszymi włosami i skórą głowy. Na tych rzeczach bardzo łatwo zbiera się brud i łój, który dodatkowo podrażnia skórę głowy, więc częste pranie pomoże nam tego uniknąć.

2.Czyszczenie szczotek, grzebieni, gumek i innych akcesoriów do włosów. Podobna zasada jak powyżej.

3.Mycie włosów rano. Przez noc skóra głowy produkuje więcej łoju, więc może zdarzyć się tak, że włosy umyte wieczorem, rano mogą wyglądać nieświeżo. Ja swoje kłaczki od kilku lat myję rano i zdecydowanie im to służy. Wydaje mi się, że warto trochę wcześniej wstać, żeby lepiej wyglądać.

4.Używanie chłodnego nawiewu suszarki. Zbyt gorący podrażnia skórę, która produkuje więcej łoju oraz niepotrzebnie wysusza włosy.

5.Używanie odpowiednich szamponów. Tutaj nie wypowiem się czy powinny być naturalne czy też z SLS, bo każdy musi znaleźć swój rodzaj. Niemniej jednak jeśli używamy szamponów naturalnych, to warto raz na kilka dni potraktować skalp czymś mocniejszym, żeby dokładnie pozbyć się wszystkich naleciałości.



6.Peeling do skóry głowy. Peeling skóry głowy sprawdza się przy każdym rodzaju włosów, nie tylko tych z problemami. Poprawia znacząco ukrwienie skóry głowy co ma pozytywny wpływ na porost włosów. Możemy używać specjalnych peelingów lub zmieszać szampon ze zwykłym cukrem. Ja staram się robić peeling co tydzień.

7.Maski do włosów i skóry głowy. Do samej skóry polecam maski z glinkami, które doskonale oczyszczają, natomiast do włosów dobieramy maskę według potrzeb. Maski do włosów starajmy się kłaść od ucha w dół, chyba że opis mówi inaczej. Poświęćmy też minimum 2-3 minuty na dokładne spłukanie produktu. Ta sama zasada obowiązuje w przypadku odżywek do spłukiwania.


8.Używanie leczniczych szamponów oraz wcierek. Jeśli mamy akurat wysyp plam to warto sięgnąć po apteczne produkty, które pomogą nam się z tym uporać. Kosmetyków tych też warto używać profilaktycznie raz w tygodniu, kiedy nasza skóra jest zdrowa. U mnie osobiście najlepiej sprawdza się Dercos firmy Vichy.

9.Nie przesadzajmy też z olejowaniem włosów. Ja robię to maksymalnie dwa razy w tygodniu, a kiedy skóra mnie mocno swędzi to stosuję na nią żel aloesowy.

Sposobów jest oczywiście bardzo dużo. Więcej możecie wyczytać na przykład na bardzo fajnym portalu Kobiece Porady. Sama często tam zaglądam, bo artykuły są przyjemnie i prosto napisane.

A Wy jakie macie sposoby na dbanie o włosy podczas chłodów?

Przypominam też o trwającym rozdaniu!
Testowanie ze Skin79- 3 STEP Shower Glow Brightning Mask

Testowanie ze Skin79- 3 STEP Shower Glow Brightning Mask

Jakiś czas temu firma SKIN79 ogłosiła na swojej stronie na Facebooku nabór do testów na nowość w ich ofercie, czyli 3 Step Shower Glow Brightning Mask. Byłam bardzo zadowolona, kiedy udało mi się dostać do grona testerek. Dzisiaj zapraszam Was na wpis na temat tego właśnie produktu.


Poza maseczką dostałam też piękną, srebrną torbę z logo SKIN79. Przyda się podczas kosmetycznych zakupów.

Cały zabieg podzielony jest na trzy części: peeling w płatku, maseczka w płacie oraz rozświetlający krem. Każda część zapakowana jest w osobną część opakowania, więc nie ma obaw, że coś nam się pomiesza.


Część pierwsza, czyli peeling w płatku ma bardzo wygodną formę, bo można w ten płatek włożyć palce i pomasować skórę. Ten zabieg powinniśmy robić przez około 2-3 minuty, a następnie opłukać twarz letnią wodą. Bardzo podobały mi się efekty tej części zabiegu, bo skóra była bardzo ładnie oczyszczona i odświeżona, a przy tym nie było żadnych podrażnień.


Kolejna część to klasyczna maska w płacie, którą nakładam na 10-20 minut. Ja osobiście uwielbiam maski od SKIN79 i nie inaczej było z tą wersją. Trzymałam ja 20 minut, bo moja skóra ostatnio sprawiała wrażenie suchej i ściągniętej, więc chciałam jej zafundować solidną dawkę nawilżenia. Po zdjęciu płata serum bardzo szybko się wchłonęło i pozostawiło skórę przyjemnie miękką, choć lekko lepiącą się.


Na koniec przyszła pora na rozświetlający krem i tu zaczęły się dla mnie schody. Mam tłustą skórę, więc jeśli po użyciu maski skóra mi się lekko świeciła, to po kremie zamieniłam się w latarnię. Cera była owszem mocno nawilżona, ale bardzo świecąca. Zaryzykowałam i nałożyłam makijaż i już było ok. Wszystkie kolorowe kosmetyki bardzo dobrze się rozprowadziły i miałam wrażenie, że skóra dłużej trzyma mat.

W mojej opinii to bardzo ciekawy produkt, który dobrze sprawdzi się w jesienno-zimowym okresie, a także latem kiedy skóra może być przesuszona słońcem.

Zapraszam na zakupy do SKIN79, bo znajdziecie tam ten produkt plus wiele, wiele innych w bardzo atrakcyjnych cenach.
Nowości Sleek oraz rozdanie dla Was

Nowości Sleek oraz rozdanie dla Was

Jak ktoś czyta regularnie mojego bloga to wie, że firmę Sleek kocham miłością szczerą i prawdziwą, a że ostatnio wypuścili trochę nowości to od razu zapragnęłam je mieć. Zapraszam na szybki przegląd tego co do mnie wpadło, a na końcu czeka na Was niespodzianka!



Tutaj wszystko co ostatnio do mnie wpadło, poza matową szminką, którą zapodziałam w torebce. Po kolei Sleekowe cuda:


Kultowa już paleta rozświetlaczy "Solstice". Ma piękne złote opakowanie. Kolorki na żywo bardzo mi się podobają, w sam raz do cieplejszych, jesiennych makijaży.


Kolejne rozświetlacze, czyli "Midas Touch". Chciałam jakieś chłodne kolory, a ta paleta idealnie się wpisuje w mroźne, zimowe klimaty.


Ostatnio odkryłam moc kolorowych korektorów, więc paleta z nimi również trafiła do moich zakupów.


Odkrywam konturowanie na mokro i szukałam palety, która miałaby wystarczająco chłodne odcienie, a przy tym nie zawierała parafiny. Sleek wyszedł na przeciw moim potrzebom i tak oto trafił do mnie Cream Contour Kit w wersji "Light".


Pierwsza paleta cieni to bajecznie kolorowa "Whimsical Wonderland". Tą plaetkę mam już od jakiegoś czasu i parę razy z niej korzystałam i juz mi się podoba.


Kolejna paleta to "On the Horizon". Już nią mazałam i widzę, że częto będę z niej korzystać, bo te pomarańcze doskonale podkreślą niebieskie oczy.


Ostatnia Sleekowa nowość w moje kolekcji to "Goodnight Sweetheart". Paletka raczej z tych neutralnych, ale utrzymana w chłodnych szarościach i przydymionych różach. Bardzo ciekawe kolory, muszę się nią pobawić, żeby coś więcej powiedzieć.

Mam jeszcze kilka Sleekowych produktów na celowniku, ale poczekam jak będą dostępne w Polsce.

A na koniec obiecana niespodzianka, a mianowicie rozdanie, a w nim do wygrania zupełnie nowa paleta rozświetlaczy "Solstice":


Co zrobić, aby wygrać tą paletkę:
1. Trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga
2. Dodatkowo przyznaję +1 los za:
   a.polubienie mojej strony na Facebooku
   b.obserwacja w Google +
   c.udostępnienie informacji o rozdaniu (każde udostępnie to plus jeden los).

Rozdanie potrwa do 30 października, a 24 października zapraszam na początek kolejnego rozdania.

Regulamin:
1.Publiczne obserwowanie mojego bloga
2.Mieć ukończone 18 lat bądź zgodę rodziców
3.Konkurs trwa od 10.10.2016 do 30.10.2016 do godziny 23:59
4.Wyniki ogłoszę do 7 dni od zakończenia rozdania na swoim blogu oraz na profilu na Facebooku
5.Sponsorem nagród jestem ja.
6.Biorąc udział w rozdaniu zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych (dotyczy danych do wysyłki).
 Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
Na e-mail od zwycięzcy czekam 7 dni, potem wybieram kolejną osobę.

Wzór zgłoszenia:
1.Obserwuję jako:
2.Udostepniłem/am (link)

Serdecznie zapraszam do zabawy
Asian Box 3, czyli do trzech razy sztuka?

Asian Box 3, czyli do trzech razy sztuka?

Dawno nie napisałam żadnego posta. Nie wiem czy to aura czy brak nachnienia czy może po prostu ogólne zmęczenie sprawiły, że po prostu mi się nie chciało. Są jednak takie sprawy, dla których z chęcią wracam do pisania postów.

Dzisiaj takim akcentem było Asian Box 3, czyli jedyne pudełko jakie do mnie trafi w październiku (o ile dobrze pamiętam). Darowałam sobie na razie zamówienie pudełek, bo po pierwsze muszę zużyć trochę zapasów, a po drugie sama robiłam trochę większe zakupy (ach te nowości ze Sleeka) i nie chcę za bardzo naruszać finansów.

A jak się prezentuje sam box? Okładka autorstwa Fancy z bloga Być kobietą po mojemu. O tym, że Ola będzie autorką okładki wiedziałam już wcześniej i bardzo się na to cieszyłam, bo podobają mi się Jej prace. Zresztą nie tylko mnie, bo pudełko zostało od razu porwane przez Stasika z tekstem "To moje!". Z reguły bardziej interesuje go zawartość, ale to okazało się znacznie ciekawsze:


A to w środku:


Pudełko jest bardzo bogate i zróżnicowane. Praktycznie wszystkie produkty są pełnowymiarowe, ale po kolei:


Black Snail Care Kit od Holika Holika jest zestawem miniatur, ale wiem że te miniatury z reguły starczają na dłuższy czas, więc to dobre rozwiązanie jeśli chcemy wypróbować produkt przed kupnem wersji pełnowymiarowej.


Baby Pet Magic Mask Panda (Holika Holika), czyli maska w płacie. Tej wersji jeszcze nie miałam, więc z chęcią wypróbuję.


Lioele Perfect Jumbo Concealer wypróbowałam od razu i już mogę stwierdzić, że zarówno kolor, jak i krycie bardzo mi się podobają. Zobaczymy jak będzie z trwałością.


Dr. Ampoule Hyaluronic Acid zapowiada się na idealny jesienno-zimowy produkt, kiedy moja skóra potrzebuje znacznie więcej nawilżenia.


Water Drop Sleeping Pack to kolejny produk, który ma za zadanie nawilżyć skórę, tym razem w formie maski na noc.

Ten box jest po prostu mega! Wszystko idealnie dobrane pod porę roku. Widać też, że słuchają swoich subskrybentek, bo pojawiły się te produkty, o które byli proszeni. Brawo dla sklepu My Asia za tak fantastyczną kompozycję. Ja już czekam na kolejną edycję.
Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger