Co mi dało blogowanie-garść przemyśleń na poniedziałek

Do wpisu na temat blogowania, blogosfery itd. zbierałam się od dłuższego czasu, ale zawsze było coś. Oczywiście nadal milion produktów czeka na swoje recenzje, ale ja nie mam dzisiaj weny, głównie z powodu ogarniania domu po tornado zwanym Staś. Wiecie ile bałaganu potrafią zrobić 3-latek i 34-latek? Aha, i twierdzą, że po sobie posprzątali ;-). Jeśli chcecie wiedzieć co mi dało bycie częścią blogosfery, to zapraszam do czytania!


Po pierwsze blogowanie dało mi, że tak to nazwę kolokwialnie "luz w tyłku". Będąc cześcią blogosfery, nawet jeśli się za bardzo nie angażujemy w różne akcje jak ja, z góry narażamy się na negatywne opinie. Czasem zasłużone, czasem nie. Kiedyś pewnie bardzo bym się nimi przejmowała, przeżywała je itd., a teraz podchodzę do nich na luzie. Bardzo pomoga mi to też w pracy, bo daje większą wiarę w siebie i właśnie takie luźne podejście do hejtu.

Drugą sprawą, którą bardzo się przejmowałam na początku przygody z blogowaniem, a teraz mam do tego swobodniejszy stosunek, to statystyki i obserwatorzy. Na początku każdy chce, żeby dużo ludzi obserwowało jego bloga, Insta i wszystkie inne konta. Ja też tak miałam, więc było dużo rozdań, promowania itd. Tylko po tych rozdaniach ludzie odchodzili, a mnie było przykro. Na blogu jest to znacznie mniejszy problem, bo już Instagram to wylęgarnia takiego obserwowania i rezygnacji z niego już następnego dnia. Sama widzę takie zachowania na swoim Instagramie, jak zaczyna mnie obserowować jedna dość znana blogerka, po czym po mniej więcej jednym dniu robi "Unfollow". Wiem, że sporo kont instagramowych tak działa, jednak mnie się nie chce w takie rzeczy bawić. W tym momencie stawiam na jakość Czytelników, a nie na ich ilość :-).


Blogowanie dało mi też po kieszeni ;-). Jak zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem, to średnio wierzyłam, że te droższe kosmetyki są dużo lepsze. Teraz moje zdanie się zmieniło. Oczywiście nie zawsze tak jest i to, że coś jest tanie to nie oznacza od razu, że jest złe, a drogie, że bardzo dobre. Jednak blogowanie i przeglądanie innych blogów skłoniło mnie parokrotnie do inwestycji w droższe kosmetyki, ale też uchroniło przed kupieniem kilku drogich bubli, ale też czasami bardzo tanich bubli.
Blogowanie dało mi też po kieszeni pod kątem inwestowania w tła do zdjęć, jakieś dodatki itd, ale na szczęście nie są to jakieś miliony monet, więc jakoś to przeżyję.Zreszta część z tych rzeczy zażyczyłam sobie jako prezenty od Męża.


Blogowanie dało mi też większą chęć do doskonalenia się w pewnych dziedzinach, jak np. robienie zdjęć. Nadal nie jest to nie jest to w mojej ocenie dobry poziom, ale coraz więcej próbuję, poprawiam, dokształcam się, żeby było naprawdę nieźle.
To samo dotyczy projektu samego bloga. Wszystko zrobiłam sama, więc może on byc dość toporny, ale będę nad nim pracowała. Jakiś czas temu napisałam do jednej z blogerek, które się tym zajmują czy by mi nie zrobiła (oczywiście odpłatnie) ładnego bloga, ale odpowiedzi brak, więc lepiej czy gorzej, ale radzę sobie sama. Nie bądźcie, więc zdziwieni, jeśli blog będzie zmieniał wygląd, bo cały czas nad nim pracuję. A jak ktoś ma jakieś w tym doświadczenie i jakieś dobre rady to czekam na wiadomości :-).


Przede wszystkim jednak blogowanie dało mi bardzo fajnych ludzi, których poznałam w blogosferze. Mimo, że nie jeżdżę na te różne blogerskie spotkania, bo z reguły są wtedy kiedy albo mam jakieś sprawy rodzinne, albo tak jak teraz ciąża daje mi się we znaki i podróże średnio mi w głowie. Dzięki samemu czytaniu innych blogów i śledzeniu ich wiem, że do niektórych osób mogę spokojnie napisać z pytaniem o radę, bo naprawdę wiedzą o czym piszą, a z innymi mogę sobie po prostu pokonwersować mailowo o różnych pierdółkach i nie tylko.



Blogowanie, przynajmniej jak na razie, nie dało mi wielkiej sławy, pieniędzy czy sponsorów walących drzwiami i oknami. Nie dało mi wielkiej rzeszy fanów. Za to dało mi ogromną satysfakcję, wzrost pewności siebie i super znajomości. Za to właśnie jestem wdzięczna blogosferze.

A jak to wygląda u Was? Macie podobne wrażenia czy raczej wręcz odwrotne?

9 komentarzy:

  1. W kwestii wyglądu bloga, odpowiedzi się pewnie już nie doczekasz :). A myślałaś na zakupem gotowego szablonu? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja muszę pomyśleć nad swoim, ale mnie coś szwankuje html na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ma to swoje plusy i minusy i czerpanie radości z niego, odkrywanie nowych pasji jest niewątpliwie tego plusem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne podsumowanie, z większością rzeczy się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Blogowanie to też ciekawe spędzanie czasu, kształcenie się w piśmie, nawet wysławianiu się i tworzeniu zdań. :) Z wszystkim co napisałaś się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze, że blogowanie sprawia Ci przyjemność :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Pryzznam, ze rowniez trochę dopieszczam swojego bloga w kwestii wygladu i nie jest to banalna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie blog to nie tylko hobby, ale też wewnętrzny rozwój. Nie mam już problemu z wyrażaniem opinii wśród nie znajomych, nie stresuję się, zyskałam znajomych w całym kraju, mam możliwość poznania kosmetyków o istnieniu których nie miała pojęcia. Same plusu. No prawie ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Blogowanie wiele uczy i tez poprawia samoocenę :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/08/pastelowa-hiszpanka-boho.html

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger