wtorek, 15 sierpnia 2017

Cosnature, czyli moje nowe odkrycie

Kiedy Michał z bloga Twoje Żródło Urody ogłosił na swoim Facebooku nabór do testów kosmetyków niemieckiej marki Cosnature, nie musiałam się długo zastanawiać. Już wcześniej przyglądałam się ich produktom w kilku eko-drogeriach, a wspominala mi też o nich koleżanka mieszkająca w Niemczech. Udało mi się dostać do akcji i w ten sposób trafiły do mnie dwa produkty :Naturalna pianka oczyszczająca 3 w 1 z cytryną i melisą oraz Naturalna regenerująca maska do włosów z awokado i migdałami.



Cechy kosmetyków Cosnature według producenta:
- naturalny zapach
- bez parabenów,
- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny

Brzmi znakomicie, zwłaszcza dla miłośników naturalnej pielęgnacji. Ja aż tak bardzo nie zwracam na to uwagi, ale jak mam do wyboru dwa kosmetyki o podobnych skutkach, to z pewnością wybiorę ten naturalny.

Na pierwszy ogień idzie Naturalna regenrująca  maska do włosów z awokado i migdałami. Moje włosy bardzo lubią właśnie te składniki w maskach, więc nie musiałam się długo nad nią zastanawiać. 


To co widać na pierwszy rzut oka to dość niewielkie opakowanie, bo zaledwie 100 ml. Jak na maskę do włosów to dość mało, a ja lubię na mojepółdługie włosy dość solidnie sobie produktu nałożyć.

Z kluczowych składników maska zawiera w sobie: olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, masło z awokado oraz hydrolizowane proteiny słodkich migdałów i pszenicy.


Konsystencja maski jest dość płynna, ale nie na tyle, żeby spływać z włosów. Dość łatwo można ją wmasować i później spłukać po przepisowych 3 minutach albo dłużej, bo ja tak robię, żeby jeszcze wzmocnić jej działanie.


Efekty są naprawdę niezłe: włosy są miłe w dotyku, błyszczące i dobrze się układają. Maska regenrująca absolutnie nie obiciąża włosów, wręcz przedłuża okres, kiedy mogłabym ich nie myć, bo wyglądają po prostu świeżo i pięknie. Nie podrażniła też mojej bardzo wrażliwej skóry głowy.

To bardzo dobra maska, ale w bardzo małym opakowaniu i to zasadniczo jej jedyna wada.


Naturalna pianka oczyszczająca 3 w 1 z cytryną i melisą to kolejny produkt, który wybrałam do testów. Lubię produkty do mycia twarzy, ale niestety dość często potrafią mnie one wysuszać, więc tego samego obawiałam się w przypadku tej pianki.

Kluczowe składniki produktu Cosnature to ekstrakty ze skórki cytryny i melisy, które mają działać rozjasniająco, antybakteryjnie i regenerująco.


Co mnie zaskoczyło już na samym początku użytkowania to fakt, że jest to naprawdę pianka, a nie jakiś krem, który dopiero zmienia się w piankę pod wpływem wody. Tutaj od razu dostajemy lekki jak chmurka kosmetyk, którego samo nakładanie na twarz to czysta przyjemność. Pachnie niesamowicie rześko idealnym aromatem cytryny i melisy co jeszcze bardziej umila korzystanie z niej.
Co do właściwości oczyszczających to idealnie zmywa wszystko: pot, brud, resztki makijażu jakie zostają po użyciu olejku. Nie ściąga mojej skóry, czego się najbardziej obawiałam, a wręcz przeciwnie, mam przyjemne uczucie nawilżenia, a przy tym zmatowionej skóry. 

Dla mnie ta pianka to największy hit do oczyszczania twarzy, jaki ostatnio miałam okazję wypróbować. Teraz jadą do mnie pewne azjatyki, ale jeśli nie okażą się lepsze od pianki Cosnature to ten produkt na stałe zagości w mojej łazience.

Kosmetyki marki Cosnature można kupić w drogeriach Hebe,Aptekach DOZ i Cefarm oraz różnych eko-drogeriach. Moja duża uwaga do dystrybutorów: dodajcie naklejki po polsku albo po angielsku, bo nie każdy tak jak ja mówi po niemiecku i jeśli klient pójdzie do drogerii i weźmie taki produkt z półki to może go nie kupić, bo nie będzie wiedziała jak z niego korzystać albo jakie dany produkt ma działanie.

A Wy testowałyście markę Cosnature? A jeśli tak to jakie produkty i jakie są Wasze wrażenia?


10 komentarzy:

  1. Niestety jeszcze nie miałam okazji używać kosmetyków tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje włosy kochają awokado a z pianką do oczyszczania też bym się z chęcią zapoznała:)
    Pozdrawiam i zapraszam ponownie do mnie. Wracam do blogowania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię tą maskę, a pianki nie miałam :) Ciekawi mnie jeszcze ich krem koloryzujący.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jest mi to wgl znane :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/08/flowers-denim.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Piankę miałam, a o masce czytałam negatywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę wypróbować kosmetyków do włosów, mam krem na noc z owocem granaru i jestem bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam maskę i mam podobne odczucia: działanie świetne, ale słaba wydajność :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiałam się nad tą pianką. W końcu wybrałam koloryzujący i krem na dzień z granatem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie wypróbuje produkty tej marki:)

    OdpowiedzUsuń