Wiśniowe szaleństwo z Biolove-masło i peeling do ciała

Wiśnie uwielbiam pod każdą postacią. Kocham ich kolor, zapach, generalnie wszystko. Jeśli jakiś kosmetyk ma w nazwie "wiśniowy" albo "czereśniowy" to prędzej czy później do mnie trafi. Jedynie nie dotyczy to farb do włosów, bo jednak lubię swój blond.

Wracając do kosmatyków z tytułu posta. Wiśniowe masło i peeling firmy Biolove kupiłam podczas większych zakupów u ich jedynego dystrybutora, czyli sklepu Kontigo. Robiłam akurat zamówienie na inne produkty marki Biolove i jak zobaczyłam, że jest wiśniowe masło i peeling to stwierdziłam "Biorę!".



Jak tylko paczka przyszła, to nie mogłam się powstrzymać i od razu musiałam poniuchać. Oba kosmetyki pachną cudownie i mocno wiśniowo! Co prawda w peelingu jest jeszcze dodatek wanilii, ale dla mnie wiśnia go jednak przytłacza, co mi wcale nie przeszkadza. To połączenie przywiodło mi na myśl peeling Nacomi, który kiedyś miałam i gdzieś wyczytałam, że zarówno Nacomi, jak i Biolove produkowane są w tej samej fabryce.

Zacznę od peelingu, bo już go wykończyłam. Starczył mi na prawie 3 tygodnie przy użytkowaniu co drugi dzień.


Na zdjęciu peeling jest po lewej stronie, co zreszta może być widać po konsystencji. Dużo w nim cukru i takich specyficznych grudek, więc warto go najpierw lekko rozetrzeć w dłoniach, żeby nam nie spadał z peelingowanej powierzchni.


Skład krótki i naturalny co może być ważne dla wielu osób. Dla mnie ważne były efekty. W ciąży muszę stosować trochę delikatniejsze produkty, bo moja skóra różnie reaguje. Ten peeling sprawdzał się idealnie. Po użyciu na skórze zostawała lekko tłusta warstewka, która po lekkim przetarciu ręcznikiem zmieniała się w nawilżającą kołderkę. Nie musiałam już używać żadnego balsamu i pozbyłam się suchych plam na rękach.

W dni kiedy nie używam peelingu, nacieram się wiśniowym masłem do ciała. Jak widzicie dwa zdjęcia powyżej ma ono dość gładką konsystencję i brak tutaj tych lekkich grudek charakterystycznych dla czystego masła shea.


Tutaj skład jeszcze krótszy niż w przypadku peelingu. Masło Biolove jest rzeczywiście bardzo "masłowe" i tłustawe w dotyku, dlatego lepiej stosować je na noc, bo na dzień może się trochę za długo wchłaniać. Ja z reguły po wieczornych ablucjach nacieram się masełkiem Biolove i czekając aż się wchłonie robię oczyszczanie twarzy, mycie zębów itd. Dzięki temu mam pewność, że większość masła trafi na skórę, a nie ubranie.

Masło wiśniowe Bilove idealnie pomogło mi na koszmarnie swędzącą skórę ciążowego brzuszka i suche plamy na przedramionach, które też są efektem działania ciążowych hormonów.

Zarówno peeling, jak i masło Biolove polecam z czystym sumieniem i zachęcam do ich kupienia jeśli ktoś lubi ten zapach w kosmetykach i stawia na naturalne składy. Masło kosztuje 16,99, a peeling 19,50 na stronie Kontigo. Warto śledzić ich promocje, bo marka Biolove jest w nich dość często uwzględniana.

Na koniec mała niespodzianka: jak moje konto na Instagramie przekroczy 500 Obserwujących to zrobię rozdanie z Biolove. Co Wy na to?

12 komentarzy:

  1. uwielbiam wszystko co wiśniowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Biolove mam tylko mgiełkę mango :) Fajna jest, choc myślałam, że zapach będzie słodszy :P

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham ostatnio wisienkowy zapach w kosmetykach :)

    obserwuję i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uwielbiam wszystko co wiśniowe :) Mam chrapkę i na peeling i na masło :) Tym bardziej, że od dawna przymierzam się do wypróbowania kosmetyków Biolove :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te kosmetyki muszą być bardzo apetyczne :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zazwyczaj stosuję masła i inne nawilżacze do ciała wieczorami, więc tłustość mi nie przeszkadza, chyba, ze rzeczywiście produkt ma bardzo tłustą konsystencję. Myślę, że polubiłabym się z tym zapachem <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam to masło <3 Pachnie jak mamba wiśniowa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam firmy a lubię ekologiczne produkty i zapach wiśni też :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger