Balsam do ust, Polacy i kasa

Miało być o plannerach, ale mam natchnienie na wygadanie, a właściwie wypisanie się. Mianowicie przeglądam sobie dzisiaj Facebooka i w oko wpada mi reklama Sephory, a konkretnie balsamu do ut Lanolips. Zerkam, bo może będzie na niego jakaś promocja, a tam pod postem burza w szklance w wody. Komentarze, że prawie 60 PLN za balsam to jakaś kpina, jakie on ma cudowne właściwości i że w ogóle to lepsza maść z apteki za 5 PLN.

Żródło:demotywatory.pl



To wszystko nasunęło mi pewne przemyślenia. Mimo upływu już wielu lat, Polacy nadal pozostają w tej samej mentalności- jak ktos kupuje drogie jak może kupić tanie to albo upadł na głowę albo lubi się lansować. Serio, takie komentarze znalazłam pod postem reklamującym balsam, który notabene jest jednym z tańszych w Sephorze. Nie będę pisałam w obronie balsamu Lanolips, który i tak planowałam zrecenzować na blogu, ale w imieniu wszytkich tych, którzy nie pragną używać szarego mydła i dezodorantu z kiosku.

Lanolips balsam do ust
Żródło:sephora.pl


Nie mam nic przeciwko tanim produktom, sama dość często ich używam, bo przepłacać nie lubię, ale nie trawię jak ktoś sieje hejt dla osób, które kupują droższe produkty. Lubię kupować w Sephorze czy Douglasie tak samo jak w Rossmannie czy drogeriach internetowych. Jeśli mogę kupić coś taniej, to pewnie, że skorzystam z okazji. Niemniej jednak zauważyłam tendencję, że jeśli droższy produkt nie robi nam efektu WOW prawie od razu, to często zarzuca mu się, że jest zły albo że niewart wydanych pieniędzy. Umówmy się-często kupując droższe produkty, płacimy za znaczek czy logo. Nie zawsze tak jest, bo wiele bardziej ekskluzywnych firm ma w swoim asortymencie świetne produkty, ale zdarzają się też wpadki. Podobnie z tańszymi produktami, gdzie mogę podać przykład marki Bielenda, która ma świetne ceny. Stosowałam mnóstwo ich produktów i praktycznie każdy się u mnie sprawdził, poza olejkami do mycia twarzy. Przez parafinę w składzie przegrywają sprawę na początku. Czyli wśród drogich, jak i tanich produktów zdarzają się te słabe, ale z reguły jeśli tani produkt jest słaby to co najwyżej spowoduje reakcję "Trudno", a na drogi produkt posypią się gromy i hejty. To trochę tak jakz dobrym i złym uczniem-jak ten dobry przyniesie trójkę to jest wielkie halo, a jak ten zły kolejną dwóję to powiemy "Trudno".

Wiecie co mnie znacznie bardziej wkurza niż to, że drogi czy tani produkt się nie sprawdza? Niedotrzymanie obietnic przez producenta i to tych najbardziej oczywistych, na przykład podkład kryjący, który nie kryje. To znaczy kryje, ale po dziesięciu warstwach, czyli zrobieniu sobie szpachlowania twarzy. I czy ten produkt kosztował mnie 10 czy 100 PLN, to będę tak samo wkurzona, bo ja na to muszę tak samo pracować. Mam świadomość, że obietnice producenta i nasze ich odczuwanie to często sprawa bardzo subiektywna, ale kilka takich podstawowych jak krycie czy nawilżanie najczęściej jest odczuwane podobnie.

Źródło:Fabrykamemow.pl


Dodatkowo w temacie kosmetyków i pieniędzy widziałam takie komentarze "Balsam do ciała za 90 PLN?!Jak masz za dużo kasy to się podziel!". Serio?A dlaczego ja mam się dzielić? Ja na ten balsam za 90 PLN czy podkład za 200 PLN ciężko pracuję i nie mam ochoty dzielić się z kimś, kto sieje hejt w internecie. Z chęcią dam komuś kto nie ma, a potrzebuje. Wiecie, takie osoby najczęściej wcale nie krzyczą najgłośniej, że chcą, że im się należy i nie będą krytykowały kogoś kogo stać na coś lepszego. Taka osoba najczęściej ładnie podziękuje i jeszcze się odwdzięczy.

Ja jestem na zakupowym detoksie, ale jak go zakończę to kupię sobie ten balsam za 90 dych. Albo dwa. Bo po prostu ładnie pachną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger