-->

Polecam

Urodzinowa lista życzeń

Urodzinowa lista życzeń

Wracam do Was po ponad dwumiesięcznym braku regularnych postów. Jeśli jesteście ciekawi czym było to spowodowane to zapraszam na swoją stronę na Facebooku, bo tam jest trochę więcej informacji. Mam nadzieję, że teraz znajdę czas i motywację, żeby regularnie dodawać posty.            W głowie kłębi się mnóstwo pomysłów, tylko muszę znaleźć czas, żeby je zebrać do kupy i tu opisać.

Dzisiaj taka mała rozgrzewka przed recenzjami i poradami, a więc urodzinowo-imieninowa lista życzeń. Tak się składa, że w lipcu mam zarówno urodziny i imieniny, więc dość często dostaję prezenty łączone. Generalnie mi to nie przeszkadza, bo moi bliscy wiedzą co lubię i z reguły są to podarunki bardzo trafione.



W tym roku wyjątkowo na mojej liście życzeń będzie mało kosmetyków, a raczej gadżety i ... Zresztą zapraszam do czytania!

Przespana noc

To jest prezent, którego jeszcze pewnie długo nie będzie mi dane zaznać. Po pierwsze, ze względu na niemowlaka w domu, po drugie ze względu na NES (zespół nocnego jedzenia). Mam klasyczne objawy tego syndromu, zresztą od wielu lat, ale w ostatnim okresie się one nasiliły. Oznacza to dla mnie, że muszę zacząć lepiej panować nad stresem i przeorganizować sobie dobę.

Grzeczne dzieci

Z tego życzenia sama się śmieję, bo w sumie to ja wolę moje dwa łobuziaki. Tylko jak Staś po raz dwudziesty w ciągu pięciu minut mówi "ale mamo", to dostaję reakcji alergicznej i mam ochotę go udusić.


Lustrzanka

Nawet nie myślałam, że tak polubię fotografię, a tu dwa kursy online i znalazłam nową pasję. Tylko nadal nie lubię robić zdjęć kosmetykom. Wolę kwiatki, dzieci itd. Małżonek z początku był negatywnie nastawiony do zakupu aparatu, póki nie pożyczyłam lustrzanki od kolegi i nie narobiłam zdjęć. Teraz kątem oka widzę, jak mój Szanowny niby w ukryciu przegląda strony ze sprzętem foto.

Opaska Samsung Gear Fit 2 Pro

i słuchawki bezprzewodowe. Po wielu latach wróciłam do biegania, jako sposobu na osiągnięcia zen i poradzenia sobie ze stresem. Dużą motywację dała mi aplikacja Samsung Health i wyzwania, które na niej są. Niestety nie jest kompatybilna ze wszystkimi opaskami treningowymi, zresztą mój MiBand 2 postanowił się zepsuć. Dlatego tez chcę sobie zakupić tą opaskę Samsunga.


ESTÉE LAUDER Advanced Night Repair Serum

Miałam dwie miniaturki i jestem zakochana w tym produkcie. Wiem, że są na jego temat różne opinie, ale mnie on po prostu robi świetną robotę na twarzy. Cera jest fajnie nawilżona, pory zwężone, a koloryt wyrównany. Na razie mam jeszcze na stanie inne produkty, ale to pewnie będzie pierwsze serum jakie sobie kupię po wyczerpaniu zapasów.

To było chyba wszystko co na razie mam na swojej liście marzeń. Oczywiście są na niej jeszcze jakieś drobiazgi, ale je staram się realizować na codzień.

A jakie są Wasze wymarzone prezenty?
Golden Box Nr 4 - czy jest ekskluzywnie?

Golden Box Nr 4 - czy jest ekskluzywnie?

Jakiś czas temu w końcu dotarł do mnie Golden Box Nr 4. W końcu, bo powinien dotrzeć na początku marca, więc BeGlossy, które jest jego dystrybutorem miało naprawdę niezłą obsuwę. Na stronie na Facebooku tłumaczyli się, że starają się aby box był super-hiper i stąd to opóźnienie. Później rzucili "W boksie będzie Versace" i już tłum był kupiony. A czy box okazał się naprawdę taki super? Zobaczcie i oceńcie sami.








Trzy miniatury od Holika Holika z serii Black Snail przekonały mnie, że komuś tu się chyba coś pomyliło. Nie mam nic przeciwko miniaturom, ale tutaj już mogli się bardziej postarać i dać pełen zestaw wraz z maską w płacie. Poza tym nie po to kupuję pudełka do testów by dostawać kilka kosmetyków tej samej firmy. Rozumiem, że ma być idea kilkustopniowej pielęgnacji, ale w tym wypadku to rozwiązanie totalnie do mnie nie przemawia.





Sypki cień od Affect nawet mnie ucieszył, bo takich cieni praktycznie nie mam, a z chęcią nauczę się ich używać. Spojrzałam na grafikę, kolorek bardzo w moim guście i wzięłam się do otwierania,    a tam rozczarowanie. Zamiast tego ładnego fioletu zastałam coś szarozielonego. Dawno się tak nie rozczarowałam, bo w sumie teraz nie wiem czy mam cokolwiek z tym próbować czy może komuś oddać. Na dodatek albo ja się nie umiem z nim dogadać labo ma słabą pigmentację, bo ściera się błyskawicznie. Nawet nie sprawdzałam czy były inne warianty, bo nie chciałam się wkurzać, że ja dostałam coś do kitu, a inni nie. Za to poprawiłam sobie humor zamawiając cudo od Too Faced, które mam nadzieję niedługo pokażę na blogu.



Farbka do ust od L'Oreal przykuła moją uwagę po pojawieniu się w sprzedaży i mocno zastanawiałam się nad kupnem wersji Laquer, czyli błyszczącej. Ostatnio mam fazę na błysk i taka formuła mi bardzo pasuje. Tutaj dostałam wersję matową, która matowa nie jest. Pomalowałam usta, kolorek jak dla mnie za ciepły, ale jakoś to zniosę. Natomiast nie zastyga on na mat, tylko u mnie pozostaje błyszczący. Może coś nie tak zrobiłam przy nakładaniu? Nie wiem, spróbuję jeszcze raz      i zobaczymy.




Szumnie zapowiadany Versace to zapach Dylan Blue pour Femme i to podobno nowość. Dostajemy szalone 5 ml zpachu, więc podchodzi to nawet pod miniaturkę, a nie próbkę. Sam zapach jak dla mnie taki sobie, mojego nosa nie poraził. Taki lekki, świeży, niezły na lato, ale bez efektu wow. Sama bym go sobie na pewno nie kupiła, ale ten zużyję, bo może muszę się z tym zapachem oswoić i będzie lepiej.



W prezencie za spóźnienie osoby z subskrypcją dostały jeszcze żel do twarzy Uriage. Wypróbuję, choć unikam produktów z silnymi detergentami do mycia twarzy.



Ogólnie pudełko dla mnie średnie, ale bardziej podchodzące pod słabe. Po tych trzech miniaturach jednej firmy mam wrażenie, że BeGlossy padła koncepcja jak komponować takie pudełka i rzucając jedną markę z wyższej półki myślą, że będzie luksusowo. Niestety nie jest.

Jestem ciekawa czy piąta edycja pojawi się na początku czerwca jak powinna czy może trzeba będzie czekać do sierpnia. Mam ogromną zagwozdkę czy kupować kolejne pudełko i jeśli naprawdę nie będzie żadnych podpowiedzi i jakiegoś ciekawego produktu, to po prostu zrezygnuję. Tym bardziej, że odkryłam nowe pudełka subskrypcyjne i jedno już zamówiłam, a z drugim ciągle się waham.

A dla Was jak wygląda to pudełko? Jesteście na tak czy na nie?
Rossmann promocja 2+2 na pielęgnację twarzy

Rossmann promocja 2+2 na pielęgnację twarzy

Promocja Rossmanna 2+2 na pielęgnację twarzy to po makijażowej chyba ta, która budzi największe zainteresowanie. Tym bardziej, że Rossmann coraz bardziej poszerza swój asortyment,     a przy tym jeśli chodzi o pielęgnację to w wielu przypadkach ma ceny podobne do tych internetowych.


Zasady promocji 2+2 na pielęgnację twarzy

  • tylko dla członków Klubu Rossmann
  • skorzystać można tylko raz (szkoda)
  • trzeba wziąć cztery różne produkty (krem, serum ,olejek, żel)
  • obowiązuje 18-28 maja 2018
Zasady dość proste. Jeśli kupujemy stacjonarnie to trzeba mieć aplikację Rossmanna, jeśli internetowo to konto na ich stronie, a rabat naliczy się sam.

Warto zwrócić uwagę jak zrobić zakupy najbardziej opłacalnie, bo pamiętajmy, że gratis są dwa najtańsze produkty. Więc jeśli weźmiemy dwa kremy, każdy po 50-60 złotych i do tego dwie maseczki w saszetkach po 4 złote, to za dużo nie zaoszczędzimy. Lepiej wybrać cztery produkty   w podobnych cenach.

Co polecam na tej promocji?

Jeśli ktoś już odwiedzał mojego bloga to wie, że bardzo lubię markę Bielenda i praktycznie każdy ich produkt mogę polecić. Osobiście testowałam od nich serie: korygującą, nawilżającą, z czarnym i białym węglem oraz obecnie zieloną herbatę. Najlepsze produkty to dla mnie sera: korygujące oraz to z zieloną herbatą. Jeśli ktoś ma problemy z cerą typu rozszerzone pory, przetłuszczanie itd. to gorąco polecam wypróbowanie tych produktów.
Ja planuję obejrzeć sobie najnowsze dzieło Bielendy, czyli serię Botanic Spa Rituals. Są to produkty o naturalnych składach, więc na pewno bliżej im się przyjrzę.



Kolejną marką, na którą warto zwrócić uwagę przed zbliżającym się Dniem Matki, są produkty sygnowane przez Krystynę Jandę. Osobiście ich nie używałam, ale regularnie korzysta z nich moja Mama i efekty naprawdę są świetne. Od pewnego czasu uzywa ich też moja Babcia i widzę u niej znaczną poprawę wyglądu skóry.

Z kosmetykami L'Oreal średnio mi było po drodze, ale ostatnio wypuścili kilka ciekawych nowości takich jak maski z glinką czy peelingi do twarzy i ust. Wersję peelingu z kiwi kupiłam wczoraj i jeśli się będzie dobrze sprawdzał to zapewne dokupię sobie też jego braci. Poza tym podoba mi się, że marki drogeryjne takie jak L'Oreal produkują coraz więcej masek w tubkach, a nie tylko w saszetkach. Jeszcze kilka lat temu w typowej drogerii ciężko było dostać produkty w tubkach,            a saszetki są dla mnie średnio ekonomiczne.

Wszelkie marki kosmetyków naturalnych typu Natura Siberica czy Organic Shop są warte uwagi.     Z Organic Shop używałam różnych peelingów do twarzy i każdy się u mnie bardzo dobrze sprawdził. Dla naczynkowców polecam wersję z mango, bo jest enzymatyczny i nie trzeba męczyć skóry pocieraniem.



Jeśli ktoś ma szczęście i w jego Rossmannie jest Skin79 to warto zerknąć na ofertę tej marki. Jeśli jednak nie ma, to obecne nawet w tych mniejszych Rossmannach można dostać fajne maski w płacie.

A czego nie polecam na tej promocji?

Przede wszystkim bardzo agresywnie działających serii dla cer nastoletnich. Najczęściej mają one w sobie sporo składników typu SLES czy alkohol, które krótkoterminowo dają świetny efekt, ale w dłuższej perspektywie szkodzą cerze. Lepiej postawić na kwasy, które działają odwrotnie: najpierw może skórę mocno wysypać, by się później poprawiła.

Ja postawię na Bielendę i L'Oreal, chyba, że spotkam jeszcze coś ciekawego. A u Was jakie plany zakupowe?
Chillbox Kwiecień 2018 i kilka ogłoszeń

Chillbox Kwiecień 2018 i kilka ogłoszeń

Na kwietniowy Chillbox czekałam jak zwykle z niecierpliwością. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałam, że zamówiłam Paczkomat i że będę musiała iść odebrać paczkę. A że dopadła nas wszystkich jakaś infekcja, to niestety się to przeciągnęło. Na szczęście zawartość nie ucierpiała.

Chillbox Kwiecień

Chillbox Kwiecień 2018 to kolejna edycja, w której można było wybrać rodzaj książki. Kolejny raz wybrałam kryminał, ale jak na razie nie miałam czasu do niego zajrzeć. W tej edycji był to "VIP Room" Jensa Lapidusa.


Kolejny element to uroczy sukulent, którego już przejął Staś. Planowałam go postawić na oknie w jego pokoju, bo tam jest najlepsze światło i koty nie próbują jak na razie go zdobywać. Świetny pomysł z dołączeniem doniczki do przesadzenia. U mnie znalezienie doniczki to nie byłby problem, ale sądzę, że dla osoby, która nie ma roślin wymagałoby to dodatkowego chodzenia i szukania czegoś odpowiedniego.


Jak zwykle jest jakaś fajna przekąska, tym razem w postaci truskawek. Na nadchodzące lato to idealny wybór. Mam nadzieję, że uda mi się coś z nich spróbować, zanim przejmie je mój łotrzyk. Z chęcią dorzucę je do musli.


Maskowanie włosów i twarzy zapewnią nam maski od Organic Shop i Organique (nawet nazwy firm podobne). Maskę do włosów z awokado i z miodem doskonale znam i bardzo lubię, a algi z papają od Organique to coś co na pewno mi się spodoba. Lubię tą markę i uwielbiam maski algowe.


Krem pod oczy od Mokosh był zapowiadany jako hit tego pudełka i mam nadzieję, że takim hitem się okaże. Dla mnie to szczęśliwy traf, bo przy moich zakupach kosmetycznych jakoś zapomniałam o kupieniu zapasu kremów pod oczy, a mój akurat mi się kończy. Toniki bardzo lubię, z Natura Estonika miałam dwukrotnie różowy i bardzo lubiłam, więc mam nadzieję, że z niebieskim będzie podobnie.


Płatki na nos to coś co od czasu do czasu próbuję z różnych firm i jak na razie nie znalazłam swojego ideału. Może te okażą się hitem. Oczywiście jest też fajna kartka plus ciekawa zniżka, z której na bank skorzystam, bo zakochałam się w asortymencie tego sklepu.

Dla mnie kwietniowa edycja jest niezwykle udana i teraz czekam na majową, gdzie będzie olejek do mycia twarzy (właśnie mi się kończy) oraz wprowadzono kolejną kategorię na książki, czyli moje ukochane fantasy.

Przyszedł czas na garść ogłoszeń na temat bloga, Facebooka i Instagrama. Na blogu przynajmniej do końca maja posty będą pojawiały się dużo rzadziej, bo na ten moment chcę się skupić na poprawie archiwum. Poczytałam sobie trochę na temat SEO/SEM, pozycjonowania oraz mam kogoś kto może mi w tym pomóc, więc chcę to zrobić porządnie, a ponieważ doba ma tylko 24 godziny, to na wszystko nie będę miała czasu. Pewnie wrzucę jakąś recenzję pudełka czy jakiś luźniejszy wpis, ale na dużą aktywność blogową nie będę mogła sobie pozwolić. Maile oczywiście sprawdzam codziennie, więc jeśli macie do mnie jakieś pytania czy prośby o radę to jestem na miejscu.

Jeśli chodzi o Facebook i Instagram to te dwa media są dla mnie częściowo związane z blogiem, a częściowo z moim życiem. Z tego względu będą pojawiały się zdjęcia kosmetyków, ale będą też dzieci, koty czy książki czy co tam akurat wpadnie mi do głowy. To nad czym na pewno będę pracowała to jakość zdjęć, więc bardzo Was proszę o komentarze bądź maile na ten temat co sądzicie. Na pewno część zdjęć będzie takich po prostu, ale część, zwłaszcza takich przy których mogę trochę popracować, będzie lepsze. Robię kolejny kurs fotograficzny i z chęcią przyjmę każde konstruktywne uwagi.

Pozdrowienia dla Was i zaglądajcie do mnie od czasu do czasu, nawet jak nie widzicie nowego wpisu!
Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger