-->

Zakupowy detoks-miesiąc pierwszy

W grudniu 2017 napisałam wpis na temat moich planów na zakupowy detoks.Więcej na ten temat możecie przeczytać w tym poście. Z tą decyzją nosiłam się długi czas, ale dopiero kolejne porządki uświadomiły, że bardzo tego potrzebuję ja, jak i moje szafki. Jeśli chcecie wiedzieć jak mi upłynął pierwszy miesiąc to zapraszam do czytania!




1.Będę kupowała tylko niezbędne kosmetyki

Jestem z siebie dumna, bo ten punkt udało mi się zrealizować bez problemu. Nie kupiłam żadnych kosmetyków poza maską do stóp. Nie kurywam, że nie było lekko, bo wyprzedaże itd., ale byłam twarda i oparłam się pokusom.
Na szczęście dla mnie limitowany Sephora Box był w mojej ocenie dość słaby, więc nie kusiło mnie, żeby go kupić. Pozostałam przy zakupach Chillbox i Lookfantastic. Mam też wykupiony BeGlossy Golden Box, ale on wychodzi co trzy miesiące.
Już widzę, że na pewno mój detoks potrwa dłużej, zwłaszcza jeśli chodzi o makijaż, bo nie jestem w stanie zużyć moich zapasów.
Do zużywania kosmetyków zagoniłam też Męża, bo o ile z makijażowymi mi raczej nie pomoże, to pielęgnacyjne może wykorzystywać razem ze mną. Na pewno mu to nie zaszkodzi.

2.Limitowanki

Tutaj sprawa jest dość prosta, bo na razie nic takiego nie pojawiło się w sprzedaży, co by jakoś mocno przykuło moją uwagę. Jak się już pojawi to wtedy będę się zastanawiać czy warto czy nie.


3.Uszczuplanie zapasów kosmetycznych

Dzięki mojemu Happy Body Planner (poczytacie o nim TUTAJ) staram się planować pewne zabiegi kosmetyczne dzięki czemu uszczuplam posiadane zapasy. W ruch poszło też zużywanie miniaturek, których przez ostatnie miesiące zebrałam naprawdę sporo.
Zaangażowanie Męża to taka opcja dwa w jednym: uszczuplę zapasy, a jednocześnie zadbam o Szanownego Małżonka (chyba najtrudniejsza opcja).
Stare kosmetyki poszły do kosza, choć łatwo nie było, bo niestety mam naturę zbieracza. Jeszcze nie pozbyłam się wszystkiego co mogłam, ale i tak jest nieźle.
Te dobre, ale od dawna nieużywane znalazły swoje nowe domy i bardzo mnie to cieszy, bo dostał je ktoś, kto zrobi z nich dobry uzytek, a ja przy okazji spełniłam dobry uczynek.
Nie dojrzałam jeszcze do tego, żeby pewne kosmetyki sprzedawać, ale nie wiem czy tak się nie stanie, bo wiem, że niektóre kosmetyki się pewnie u mnie nie sprawdzą, a dobrze by było choć część pieniędzy odzyskać.

4.Spisanie kosmetyków

Tutaj nie zrobiłam nic, bo po prostu nawet nie miałam kiedy. Co chwila mam mniejszy czy większy szpital w domu, dodatkowo Jasio wymaga codziennych ćwiczeń rehablitacyjnych, a to zabiera sporo czasu. W lutym mam plan spisania najpierw pielęgnacji, bo to będzie dużo prostsza sprawa.


5.Codzienny makijaż

Raz mi się udawało, a raz nie. Wszystko tak naprawdę zależy od Jasia i jego humorków. Ja już miałam więcej czasu to starałam się wypróbować jakieś kolorowe makijaże i poćwiczyć kreskę czy konturowanie.

Uważam, że podjęłam dobrą decyzję z tym detoksem. Zaczynam widzieć światełko w tunelu moich kosmetyków. Wiem, że nigdy nie osiągnę tego stanu, że będę miała z dziesięć szminek czy trzy podkłady, bo ja za bardzo lubię kosmetyki. Jednak na obecną chwilę miałam ich zbyt dużo i niestety czasami przy takim wyborze nie korzysta się z niczego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger