-->

Ja,matka zła

Obiecywałam Wam, że od Nowego Roku nie będzie tylko o kosmetykach, a będą też moje osobiste przemyślenia i wypociny. Nie bójcie się, postaram się, żeby nie było ich za dużo.

Niemniej jednak opowiem Wam dzisiaj, czemu jestem złą matką.




1.Dzieci cycoholicy

Zacznę od razu z grubej rury, czyli od karmienia piersią. W naszym cudownym społeczeństwie to temat nieustających debat i innego pitu-pitu. Fakty są jakie są-WHo zaleca wyłączne karmienie do co najmniej 6 miesiąca, a później mleko ( z piersi lub mieszanka) ma być podstawą jadłospisu do 1 roku życia. Tym małym druczkiem jest, że dla dziecka korzystne jest karmienie co najmniej do drugiego roku życia. Ale nasze społeczeństwo ma to w nosie! Do roku karmisz- jesteś świętą Matką Polką karmiącą, kontynujesz karmienie po roku-toż to zboczenie i w ogóle.

Cóż, widocznie jestem zboczona, bo Stasik był na piersi (wyłącznie, nigdy nawet nie miałam mieszanki w domu) do 2,5 roku, a przestałam karmić bo musiałam zacząć brać lekki, które wykluczały karmienie. 

Wiecie ile osób musiało się wypowiedzieć na temat karmienia, jego długości i tego co jem w trakcie? Nawet ostatnio Małżonek kupował mi śledzie i pani w sklepie skomentowała, że nie powinnam tego jeść jak karmię. Serio? Cały naród ekspertów od laktacji!

Żeby była jasność, ja nie przeżywam głęboko karmienia piersią, nie unoszę się nad wyjątkową więzią itd. Jest to dobre dla moich dzieci, więc to robię. Nie czuję, że się poświęcam czy inne takie farmazony, bo gdyby tak było to bym po prostu tych dzieci nie miała, a na pewno po długim pierwszym karmieniu nie decydowałabym się na drugie.

2.Dzieci bez smoczka

"Pani da mu smoczka, bo on zaraz zje całą rękę". Tak, to moja typowa wizyta w jakimkolwiek sklepie. Tak było przy Stasiu. tak samo jest przy Jasiu. Smoczka to ja bym najchętniej dała dość licznej części naszego narodu, żeby ich zatkać. U nas smoczka się nadużywa. Dziecko krzyczy-smoczek, dziecko je palce-smoczek, dziecko jest spokojne, ale to aż podejrzane-smoczek. A później narzekanie, bo dziecko ma zapalenie ucha (nadużywanie smoczka podnosi ryzyko o 40 %) albo krzywy zgryz albo ma problemy z mówieniem.

Niektórzy twierdzą, że sa dzieci, które mają tak silny oddruch ssania, że tego smoczka potrzebują. Ja niestety średnio wierzę w te teorie. Smoczków ani butelek u mnie w domu nigdy nie było.

Wiem, że nie jestem w tym jedyna, bo większość moich dobrych koleżanek nie stosowała smoczka u dzieci.

3.Dzieci jedzą same

Tutaj najbardziej przeżywała to moja Babcia przyStasiu, że ja dziecko wykończę, bo jak on w wieku 8 miesięcy ma się najeść sam albo że się dziecina udławi. Cóż, mniej więcej do 8 miesiąca starałm się gotować albo jak już nie miałam siły to kupowałam słoiczki i próbowałam Stasia karmić. Później odkryłam BLW i moje zdrowie psychiczne wróciło do normy. Wiecie co to jest przez 3 godziny próbować karmić niemowlaka łyżeczką kiedy on ma to w nosie? A wiecie jak fajnie jest ugotować to samo, zostawić w kawałkach i niech je sam? Folia pod krzesełko do karmienia, żeby było łatwiej sprzątać, a samemu w spokoju wcina się obiad. I jak zdrowo się od razu zaczyna jeść!
Przy Jasiu juz nawet nie będę próbowała tego miksowania, bo to była masakra i doprowadzała mnie do szału, a jak ja byłam wkurzona to cierpiał na tym cały dom.

4.Mam czas dla siebie

Mam dzieci, Męża i trzy koty i ja jeszcze oczekuję czasu dla siebie? Noż cholera, oczekuję! Wiecie ile razy mój Mąż był pytany na spacerze z dziećmi czy nie jest samotnym ojcem albo czy żona nie jest chora? Nie w czasie, gdy Piotrek goni się z dziećmi, ja leżę w wannie, robię zdjęcia albo po prostu nie robię nic. Jestem złą matką, bo nie lubię chodzenia na spacery czy jakieś place zabaw. Całe szczęście, że Piotrek lubi, bo tak to dzieci siedziały by tylko w domu :-).

Czas dla siebie to jest coś, co jest mi niezbędne dla zdrowia psychicznego, bo jestem nerwus i jak mi ktoś po raz dwudziesty w czymś przeszkadza to dostaję szału,a przy baaardzo gadatliwym czterolatku i karmionym piersią niemowlaku jest to powszechne, więc po prostu muszą raz na jakiś czas zniknąć mi z oczu wszyscy, łącznie z Małżonkiem.

5.Mam życie towarzyskie

Ograniczone, bo ograniczone ale jest. Otaczam się takimi ludźmi, którzy wiedzą, że przy dwójce dzieci ciężko nam spontanicznie gdzieś wyskoczyć, więc wpadają do nas. I tak, mój czterolatek wtedy nie raz idzie spać po północy. Rekordem jest wieczór panieński mojej koleżanki, który odbywał się u mnie, gdzie mój uroczy wtedy 1,5 roczny Synek wytrzymał do drugiej w nocy :-).

Nie zamierzam rezygnować z pewnych aspektów spotkań towarzyskich tylko dlatego, że mam dzieci. Jeśli z nich rezygnuję, to tylko z własnego wyboru.

A teraz ile z Was oceniło mnie po tym wpisie? Ile osób się ze mną nie zgadza bądź wręcz przeciwnie? Lubimy oceniać innych, sama tak mam. Często łapię się na tym, że patrzę na jakąś osobę, która robi cos zupełnie niezgodnego z moimi poglądami i ją oceniam. I tak najczęściej jest to inna matka, która podaje smoczek, butelkę albo nie mówi o niczym innym tylko o dzieciach.

Uwielbiamy oceniać innych, a stwierdzam z przykrością, że niestety kobiety, a w szczególności mamy, to grupa która za pewne sprawy by oczy sobie wydrapała. Dlatego nie śledzę grup na Facebooku, nie udzielam się w nich ani na żadnych forach ani nie próbuję prowadzić bloga parentingowego. Nie mam ochoty narazić się na gorące dyskusje czy smoczek czy BLW są ok. Raz wkopałam się tak na jednej grupie, że po prostu chciałam dowiedzieć się więcej i zadawałam  pytania, to od razu było, że podważam filozofię wyznawaną przez tą grupę.

Te wszystkie rzeczy, które napisałam powyżej o moim podejściu do dzieci to prawda, ale na pewno nie zamierzam nikogo ganić jeśli się z nimi nie zgadza. Wystarczająco często sama z tego powodu spotkałam się z hejtem.

Moi Drodzy, a w szczególności Moje Drogie nie hejtujmy! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger