-->

Zakupowy detoks - miesiąc drugi - czy się złamałam?

Zakupowy detoks to było coś co chodziło mi pom głowie od bardzo dawna. W szczególności dotyczyło to kosmetyków, bo tych miałam i nadal mam zdecydowanie za dużo. Dlatego postanowiłam zebrać się w sobie i przez trzy miesiące wytrwać w postanowieniach, które znajdziecie w tym poście. Czy udało mi się ich dotrzymać? Zapraszam do czytania!

Zakupowy detoks-miesiąc pierwszy


1. Będę kupowała tylko niezbędne kosmetyki

Tutaj się złamałam, ale tylko trochę, bo moim jedynym grzechem jest zestaw Holo Lips z Wibo. Byłam go bardzo ciekawa i jak tylko pojawił się w moim Rossmannie to kupiłam jeden kolor. Na razie nie planuję zakupu następnych, ten mi wystarczy. Z makijażu zakupiłam jeszcze eyeliner           z Maybelline, ale tutaj był to wynik tego, że stary mi wysechł, a najlepiej używa mi się wersji           w słoiczku.
Poza tym wpadły mi głownie włosowe zakupy, jak wcierki z Vianka i Orientany (Vianek jak na razie jest mega), zapas suchego szamponu Batiste (jedyny, który mnie nie podrażnia) oraz serum     i maska z Natura Siberica, które były w "cenie na do widzenia" w moim Rossmannie. I tak planowałam je kupić, ale skoro mogłam taniej to czemu nie.

2.Limitowanki

Tu mam całkowite czyste sumienie, bo na nic się nie skusiłam. Przeglądałam co prawda nowości MAC oraz Too Faced, ale nie są to dla mnie teraz niezbędne zakupy, więc odpuszczam. Mam tylko nadzieję dorwać palety do ust z Kobo i Essence, ale na razie mi się nie udało.

Źródło:drogerienatura.pl


3.Uszczuplenie zapasów kosmetycznych

Tu idzie mi całkiem nieźle, zwłaszcza w kwestii pielęgnacji. Sporo kosmetyków pokończyłam, dzięki czemu mogę otworzyć nowe. Spisywanie zabiegów kosmetycznych też ułatwia sprawę. Część kosmetyków typu maseczki czy peelingi postawiłam na widoku i dzięki temu lepiej pamiętam o ich używaniu. Oczywiście Małżonek burczy, że cała łazienka zastawiona, ale trudno. Nawet czasami udaje mi się Go namówić na posmarowanie twarzy kremem. 
Jak pisałam już w styczniowym poście, nie dojrzałam do tego, żeby kosmetyki sprzedawać albo po prostu to mój wrodzony leń. Podobnie mam z ubraniami i tu pewnie też za jakiś czas nastąpi może nie detoks, bo zakupów ciuchowych na razie nie robiłam, ale znaczące czyszczenie szafy.

4.Spisanie kosmetyków

Z tego postanowienia się wycofuję, bo po prostu totalnie nie mam na to czasu. Przy w miarę systematycznym zużywaniu kosmetyków nie czuję zresztą takiej potrzeby.
Dodatkowo Małżonek zamówił mi moją specjalną komodę na kosmetyki i całe moje zasoby makijażowe wylądowały właśnie tam, więc już nie pojawia się problem, że coś gdzieś wetknęłam       i nie mogę sobie o tym przypomnieć.

5.Codzienny makijaż

Niestety, tutaj jest kiepsko. Rzadko znajduję czas i chęci, żeby się malować. Największą motywację mam jak już wychodzę z domu, ale z uwagi na obecne mrozy dzieje się to bardzo rzadko. Poza tym obecnie Stasik stacjonuje ze mną w domu i o ile przy Jasiu jeszcze coś się tam da zmalować, to przy nich dwóch nie ma opcji. Rzadko mam czas napić się kawy czy zjeść, więc już samotny prysznic traktuje jako luksus. Mam nadzieję, że od marca się to zmieni i Staś wróci do przedszkola, a ja będę miała więcej motywacji na wiosnę i znowu zacznę się malować.



Detoks zakupowy, a w zasadzie kosmetyczny bardzo mi się przydaje. Nie tylko kupuję znacznie mniej kosmetyków, ale generalnie zaczęłam kupować mniej. Wybieram to co mi się naprawdę podoba i będzie dla mnie przydatne. Przekłada się to praktycznie na każde zakupy czy to dla mnie czy domowe. Wcześniej miałam tendencję do kupowania na zapas praktycznie wszystkiego, teraz prawie każdy zakup staram się przemyśleć. Nie znaczy to oczywiście, że nie zdarza mi się kupić czegoś dla czystej przyjemności, niemniej jednak przestałam gromadzić rzeczy.  

Sądzę, że mój kosmetyczny detoks przedłużę do pół roku na tych zasadach, a może jeszcze dłużej. Chcę dojść do momentu kiedy przy kupnie nowego kosmetyku do makijażu nie będę miała poczucia winy, że to kolejny, którego mogę nie wykorzystać. Z pielęgnacją jest trochę lepiej, bo uszczuplanie tych zapasów idzie mi znacznie szybciej i nawet małe nadprogramowe zakupy nie robią wielkiej różnicy.

Kolejny etap to będzie dokumentne czyszczenie szafy, ale o tym kiedy indziej.

A u Was też detoks czy raczej szaleństwo wyprzedażowe?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger