-->

Chillbox Marzec 2018 - pudełko SPA?

Nie było mnie jakiś czas, ale że dzisiaj kurier przywiózł Chillbox Marzec 2018, to postanowiłam napisać szybki post na ten temat. Przy okazji informacja- chorowanie u mnie w domu chyba się skończyło, Starszak w przedszkolu, Małżonek jeszcze pracuje z domu, ale już niedługo, więc pewnie uda mi się wrócić do bardziej regularnych postów.



Chillbox Luty 2018
Chillbox Styczeń 2018

Dzisiaj na tapetę biorę Chillbox Marzec, którego bardzo rekomendowały same pomysłodawczynie pudełka. Miało być kobieco i SPA. Czy to się udało? Zapraszam na recenzję pudełka!

Po raz pierwszy można było wybrac sobie gatunek książki! Ogromne gratulacje dla Dziewczyn z Chillboxa, bo do tej pory to książki zbierały największe cięgi. Tym razem można było wybierać z czterech gatunków: kryminał, obyczajowa, przygodowa oraz romans. Ja zdecydowałam się na kryminał i otrzymałam książkę Davida Hewsona "Domek dla lalek". W pakiecie jest również ebook, co mi bardzo pasuje, bo ostatnio czytam głównie na tablecie.



Kolejne dwa produkty to uroczy kubeczek i Muminkowa herbatka. Kubeczki zawsze są u mnie mile widziane, choć niedawno zrobiłam kubeczkowe zakupy i mam ich całkiem sporo, a zawsze mam problem z wyrzucaniem, nawet tych ukruszonych. Co do Muminkowej herbatki to z przyjemnością spróbuję, bo ostatnio staram się ograniczać czarną herbatę, zwłaszcza po południu, bo później mam problemy ze snem.




 BioOleo Olejek Awokado+Kiwi to jeden z produktów do przeprowadzenia rytuału SPA. Dziewczyny zalecają wymieszanie go z następnym produktem, czyli glinką i zrobienie maski na ciało. Ja go zużyję do włosów, które uwielbiają awokado i są po nim miękkie i pełne blasku.

Biała glinka od Fitokosmetiks to wspomniany wcześniej produkt do wymieszania z olejkiem. Ja jestem leniuszkiem i średnio chce mi się mieszać maski, ale w tym przypadku może zrobię wyjątek i rzeczywiście wykorzystam jako okład antycellulitowy. Przed latem na pewno się przyda.



Pędzelek do nakładania masek to bardzo fajny pomysł, ale ten akurat nie wiem czy się sprawdzi, bo mam dość podobny i ten nadaje się do nakładania tylko bardzo płynnych bądź żelowych masek. Najlepszy pędzelek do maseczek mam z Misshy i kosztował mnie wtedy około 10 złotych.

Peeling z błotem i solą z Morza Martwego firmy Quin to na pewno kat dla cellulitu. Peelingi to zawsze mile widziane u mnie kosmetyki, mam ich całkiem spory zapas, ale sporo też zużywam, więc nie będę narzekać.



Organic Shop i Truskawkowy Mus do ciała to dla mnie strzał w dziesiątkę. Produkty Organic Shop uwielbiam, a tego wariantu jeszcze nie miałam, więc jestem super zadowolona. Skóra po zimie potrzebuje solidnego nawilżenia, a wiem że te musy są mocno nawilżające i natłuszczające.



Maseczka w płacie BOOM DE AH DAH to fajny kosmetyk, ale o tej marce słyszę po raz pierwszy. Z chęcią obejrzę co jeszcze mają w swojej ofercie, bo nie znałam wcześniej tej koreańskiej marki. Będę miała taką możliwość, bo w Chillboxie jest kupon zniżkowy do JJ Korean Beauty, gdzie ta marka jest dostępna.



Chillbox Marzec 2018 to kolejne pudełko, które utrzymuje swój stały, wysoki poziom. Kosmetyki naturalne, jakiś ciekawy gadżet oraz książka (kolejny raz gratulacje za możliwość wyboru) to ogromne plusy tego pudełka. Podoba mi się jak spójne są zawsze te pudełka, gdzie mam wrażenie konkurencja wrzuca do swoich boxów co popadnie. Dziewczyny z Chillboxa mają pudełka fajnie przemyślane i zawarte w nich produkty można stosować w ramach fajnych rytuałów. Mam świadomość, że nie każdemu może taka idea przypasować, natomiast ja widzę u siebie, że produkty z Chillboxów zawsze wykorzystuję w pierwszej kolejności i nigdzie mi one nie zalegają ani nie puszczam ich dalej w świat.



Kwietniowy Chillbox też mam już zamówiony, bo podpowiedzi w postaci książki, roślinki oraz kremu Mokosh były dla mnie bardzo na plus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger