-->

Golden Box Nr 4 - czy jest ekskluzywnie?

Jakiś czas temu w końcu dotarł do mnie Golden Box Nr 4. W końcu, bo powinien dotrzeć na początku marca, więc BeGlossy, które jest jego dystrybutorem miało naprawdę niezłą obsuwę. Na stronie na Facebooku tłumaczyli się, że starają się aby box był super-hiper i stąd to opóźnienie. Później rzucili "W boksie będzie Versace" i już tłum był kupiony. A czy box okazał się naprawdę taki super? Zobaczcie i oceńcie sami.








Trzy miniatury od Holika Holika z serii Black Snail przekonały mnie, że komuś tu się chyba coś pomyliło. Nie mam nic przeciwko miniaturom, ale tutaj już mogli się bardziej postarać i dać pełen zestaw wraz z maską w płacie. Poza tym nie po to kupuję pudełka do testów by dostawać kilka kosmetyków tej samej firmy. Rozumiem, że ma być idea kilkustopniowej pielęgnacji, ale w tym wypadku to rozwiązanie totalnie do mnie nie przemawia.





Sypki cień od Affect nawet mnie ucieszył, bo takich cieni praktycznie nie mam, a z chęcią nauczę się ich używać. Spojrzałam na grafikę, kolorek bardzo w moim guście i wzięłam się do otwierania,    a tam rozczarowanie. Zamiast tego ładnego fioletu zastałam coś szarozielonego. Dawno się tak nie rozczarowałam, bo w sumie teraz nie wiem czy mam cokolwiek z tym próbować czy może komuś oddać. Na dodatek albo ja się nie umiem z nim dogadać labo ma słabą pigmentację, bo ściera się błyskawicznie. Nawet nie sprawdzałam czy były inne warianty, bo nie chciałam się wkurzać, że ja dostałam coś do kitu, a inni nie. Za to poprawiłam sobie humor zamawiając cudo od Too Faced, które mam nadzieję niedługo pokażę na blogu.



Farbka do ust od L'Oreal przykuła moją uwagę po pojawieniu się w sprzedaży i mocno zastanawiałam się nad kupnem wersji Laquer, czyli błyszczącej. Ostatnio mam fazę na błysk i taka formuła mi bardzo pasuje. Tutaj dostałam wersję matową, która matowa nie jest. Pomalowałam usta, kolorek jak dla mnie za ciepły, ale jakoś to zniosę. Natomiast nie zastyga on na mat, tylko u mnie pozostaje błyszczący. Może coś nie tak zrobiłam przy nakładaniu? Nie wiem, spróbuję jeszcze raz      i zobaczymy.




Szumnie zapowiadany Versace to zapach Dylan Blue pour Femme i to podobno nowość. Dostajemy szalone 5 ml zpachu, więc podchodzi to nawet pod miniaturkę, a nie próbkę. Sam zapach jak dla mnie taki sobie, mojego nosa nie poraził. Taki lekki, świeży, niezły na lato, ale bez efektu wow. Sama bym go sobie na pewno nie kupiła, ale ten zużyję, bo może muszę się z tym zapachem oswoić i będzie lepiej.



W prezencie za spóźnienie osoby z subskrypcją dostały jeszcze żel do twarzy Uriage. Wypróbuję, choć unikam produktów z silnymi detergentami do mycia twarzy.



Ogólnie pudełko dla mnie średnie, ale bardziej podchodzące pod słabe. Po tych trzech miniaturach jednej firmy mam wrażenie, że BeGlossy padła koncepcja jak komponować takie pudełka i rzucając jedną markę z wyższej półki myślą, że będzie luksusowo. Niestety nie jest.

Jestem ciekawa czy piąta edycja pojawi się na początku czerwca jak powinna czy może trzeba będzie czekać do sierpnia. Mam ogromną zagwozdkę czy kupować kolejne pudełko i jeśli naprawdę nie będzie żadnych podpowiedzi i jakiegoś ciekawego produktu, to po prostu zrezygnuję. Tym bardziej, że odkryłam nowe pudełka subskrypcyjne i jedno już zamówiłam, a z drugim ciągle się waham.

A dla Was jak wygląda to pudełko? Jesteście na tak czy na nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger