-->

Bielenda Glow Essence - czy to kolejne cudo tej marki?

Kosmetyki marki Bielenda od dawna goszczą na mojej toaletce. Cieszy mnie, że marka się rozwija i wprowadza coraz więcej nowości. Ostatnio dzięki uprzejmości drogerii Kosmetyki z Ameryki miałam okazję testować Bielenda Glow Essence, czyli bazę pod makijaż. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdziła to zapraszam do czytania.

Baz Bielendy jest kilka rodzajów i część z nich miałam okazję wypróbować, jednak Żelowo-Perłowa Baza Pod Makijaż była z reguły wykupiona w mojej okolicy podczas wielkich obniżek makijażowych. Bardzo chciałam ją przetestować, bo kojarzy mi się z legendarnymi Meteorytami od Guerlain. Ja mam kultowy puder i wiem, że działa na mnie fantastycznie więc chciałam się przekonać czy może znacznie tańsza wersja bazy też się u mnie sprawdzi.




Bielenda Glow Essence podobnie jak inne bazy zamknięta jest w przeźroczystej buteleczce z pompką, Przed pierwszym użyciem trzeba kilka razy nacisnąć, żeby produkt się wydostał. Najpierw wychodzi odrobina żelu, a później lekko już rozdrobnione kuleczki. Są one w pięciu kolorach a każdy ma inne zadanie. Żółty i złoty zmniejszają szarość skóry, beżowy lekko tonuje, fioletowy ma maskować niedoskonałości, a różowy poprawić koloryt cery. Jest idealna kompozycja dla cery pozbawionej blasku, bo takie właśnie przeznaczenie ma ta baza.



Nawilżająca Baza Pod Makijaż ma przepiękny zapach, o którym nie sposób nie wspomnieć. Ja osobiście mam słabość do ładnych zapachów w kosmetykach i często wącham szminki czy podkłady przed zakupem. Tutaj zapach jest piękny, ale niestety nie utrzymuje się zbyt długo.



A jak z działaniem, bo pewnie to jest dla wszystkich najważniejsze. Po raz kolejny przekonałam się, że produkty o znacznie niższych cenach mogą spełniać wszystkie oczekiwania. Bielenda Glow Essence przepięknie tonuje kolor skóry, lekko maskuje niedoskonałości. Takie właśnie taki obiecany "glow". Skóra wygląda na świeżą i wypoczętą, ale nie błyszczy się brzydko. Jest przyjemnie zmatowiona, ale taki satynowym matem

Co do nawilżenia to na okres zimowy i wczesnowiosenny może być za małe, żeby używać jej samodzielnie przynajmniej w moim przypadku. Na pewno latem będę korzystała z samej bazy, teraz muszę pod nią położyc jakiś lekki krem. Sądzę jednak, że osoby młodsze z lepiej nawilżoną cerą mogą bez problemu używać samej bazy.



W moim przypadku współgra z każdym podkładem czy kremem BB i sprawia, że te produkty się lepiej trzymają na mojej skórze.

Jeśli przekonała Was moja recenzja do zapraszam do drogerii Kosmeyki z Ameryki, gdzie można dostać ten produkt, jak i wiele innych kosmetyków marki Bielenda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger