-->

Nowy Rok, nowa ja?

Ile już czytaliście postów o różnych postanowieniach noworocznych? Pewnie mnóstwo. Wiele osób w okolicach nowego roku szykuje spis postanowieńczy też planów. Druga grupa nie robi żadnych postanowień czy planów, bo twierdzi, że nie trzeba zmiany rocznika, żeby coś sobie postanowić. I wiecie co? Obie grupy mają rację! Jeśli ktoś woli robic postanowienia noworoczne czy urodzinowe czy też od następnego poniedziałku to niech robi. Najważniejsze nie jest samo robienie planów, ale konsekwencja w ich realizowaniu. Ja często mam z tym problem, bo z reguły narzucam sobie zbyt wiele i ze zbyt wielu dziedzin i później niestety mnie to przerastało. Na przykład zakładałam, że będę ćwiczyć 30 minut dziennie, wrzucać trzy posty tygodniowo, codziennie wrzucać coś na Insta, bawić się minimum godzinę dziennie z dziećmi itepe, itede. Domyślacie się jak to się kończyło. a to była tylko część tego co planowałam. Dlatego od tego roku, a w zasadzie od zeszłego i moich 35 urodzin moje podejście się zmieniło.



Czemu zmieniłam podejście? Moje zdrowie fizyczne i psychiczne dało mi znać, że trzeba trochę wyluzować i stawiać sobie realne cele. Uświadomienie sobie tego zajęło mi sporo czasu. Zawsze chciałam więcej, lepiej i generalnie wszystkiego za dużo. Kupowałam za dużo kosmetyków, ubrań czy nawet jedzenia, a póżniej byłam zła na siebie. Chciałam być najlepsza w byciu mamą, więc ciągle czytałam co mogę poprawić, zrobić lepiej itd. A później ze zmęczenia padałam na twarzi byłam wściekła, bo znowu czegoś nie zrobiłam. Wtedy oczywiście bycie perfekcyjną mamą czy żoną się kończyło, bo zmęczenie i stres powodowały, że byłam zła na moich chłopaków.



Zdaję sobie sprawę, że zmiana podejścia zwłaszcza w mojej głowie to nie jest pstryk i się zmieni, ale że jest to długotrwały proces. Po kolei przestawiam kolejne rzeczyw mojej głowie i na spokojnie analizuję to co jest dla mnie dobre, a co nie. Bardzo w tym pomógł mi planner, w którym spisywałam swoje cele i to w jaki sposób mogę je osiągnąć. Mogłam dzięki temu zweryfikować czy realizacja danego celu jest dla mnie realna czy może jest to pobożne życzenie. Poza tym dało mi to szansę na postawienie sobie konkretnych priorytetów i za każdym razem okazywało się, że najważniejsze dla mnie są relacje wewnątrz mojej rodziny. To jest dla mnie priorytet na ten rok i nad tym przede wszystkim planuję pracować.

Analizowanie co na mnie negatywnie wpływa i co powinnam zmienić dało mi jasną odpowiedź: czas dla mnie, który jest faktycznie dla mnie i wyeliminowanie czasu bezproduktywnego (nie mylić z czasem wolnym). Nie będę ukrywała, że w egzekwowaniu czasu dla siebie ogromną pomocą jest dla mnie Mąż i Starszy Syn, który coraz więcej tłumaczy temu Młodszemu, ale też zaczął coraz więcej bawić się sam (kocham Lego!). Dzięki temu mogę wziąć kąpiel przy zamkniętej łazience czy porobić zdjęcia we względnym spokoju. Jedynie koty przeszkadzają, ale to już muszę wytrzymać.



Co do wyeliminowania strat, czyli czasu bezproduktywnego bardzo dużo daje mi planowanie. Jeśli na przykład założę, że o 10 rano poświęcam 15 minut na Instagram to właśnie tyle tam spędzam, a nie bezmyślnie przewijam przez kolejną godzinę. W pracy nie mam problemu z takim podejściem, więc to samo chcę zastosować w innych aspektach swojego życia. Wiem, że nie da się zaplanować wszystkiego co do minuty i nawet byłoby to bardzo niezdrowe, ale chcę wyeliminować to marnotrawienie czasu, które źle na mnie wpływa. Będzie to na przykład siedzenie do późna i przeglądanie stron internetowych.

Do uniknięcia strat czasowych i mojego spokoju ducha na pewno przyczynie się też systematyczność w sprzątaniu. Jestem, zarówno ja, jak i Mój Mąż, typem bałaganiarza, co lubi porządek. Objawia się to tym, że nie odkładam od razu rzeczy na miejsce, nie sortuje prania itd., a póżniej tracę czas na układanie tego ponownie. Co więcej widzą to moje dzieci i niestety kopiują te zachowania. od pewnego czasu nad tym pracuję i widzę ogromną poprawę. Nie tylko w porządku w domu, a teraz w spokoju, który panuje w mojej rodzinie. Coś w tym jest, że bałagan wpływa na nas negatywnie.



Praca nad zapanowaniem nad czasem to jedna z tych rzeczy, która ściśle wiąże się z jednym z moich postanowień noworocznych, a mianowicie, że co miesiąc zrobię dwa kursy czy szkolenia, jedno w sferze zawodowej, a jedno w sferze rozwoju osobistego. Na pierwszy ogień w styczniu chcę skończyć kurs Instagrama od Wild Rocks, a w lutym mam zaplanowany kurs makijażu online. Co do sfery zawodowej to też już mam zaplanowane kursy i szkolenia, zarówno takie, które mogę zrobić w ramach mojej firmy, jak i takie, które chcę zrobić poza nią. Wiem, że na ten moment pójście na studia podyplomowe nie wchodzi w rachubę, ale może za jakiś czas nad tym pomyślę.

W przypadku bloga, Instagrama czy Facebooka też chcę postawić na systematyczność. Wydaje mi się, że realnym celem jest jeden post na blogu tygodniowo, dwa na Facebooku i co drugi dzień zdjęcie na Instagramie. Co do Instagrama to chcę się na nim bardziej skupić i lepiej rozwinąć swoje konto.
Nie planuję podejmowania współprac, przynajmniej do połowy 2020, w zakresie kosmetyków do pielęgnacji twarzy. To jest moje kolejne postanowienie, które coraz lepiej realizuję, a mianowicie, żeby zużywać, a nie kupować nowe. Na ten moment mam takie zapasy kosmetyków pielęgnacyjnych, że wolę zaszaleć i kupic raz na jakiś czas jakąś paletę czy szminkę niz kolejny krem do twarzy.
W przypadku kosmetyków do makijażu podzieliłam je na dwie kategorie: do użycia i do zużycia. Do użycia idą palety cieni czy szminki, do zużycia wszystkie pozostałe produkty. Dlatego w 2020 nie spodziewajcie się u mnie nowości. Będą się pojawiały tylko te produkty, które już mam i są sprawdzone.
Zrezygnowałam tez praktycznie z pudełek kosmetycznych, został mi tylko Lookfantastic, bo subskrybenci mają bardzo fajne rabaty.



Chcę też bardziej zadbać o swoje zdrowie, bo ostatnie pół roku to pod tym względem jakaś porażka. Jak nie przeziębienie, to jakiś wirus czy bóle głowy. Teraz znowu jestem w trakcie przeziębienia, ale jak już się w końcu wychoruję to idę zrobić gruntowne badania. Część wizyt już mam poumawianych.
Zaczęłam tez praktycznie codziennie ćwiczyć i to nie od razu nie wiadomo ile, ale właśnie powolutku do przodu. I widzę efekty , więc mam większą motywację do kontynuowania tego. Poza tym dzieci ze mną ćwiczą.

Nie mam w planach jakichś drastycznych zmian na rok 2020. Chcę przede wszystkim poczuć się lepiej sama ze sobą.
A Wy jakie macie plany?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Perfect Foundation , Blogger